Reklama
Reklama
Reklama

Od wiz do kiełbasy. Nowe życie Piotra Wawrzyka

TYLKO NA

Piotr Wawrzyk znalazł nową specjalizację. Po wizach przyszła pora na szaszłyki, kurczaki i kaszanki. I choć były wiceminister recenzuje lokale z wdziękiem człowieka, który nie lubi przesadzać z przymiotnikami, jego internetowa kariera mówi chyba więcej o współczesnej polityce niż o jakości grillowanych potraw.

jedynka
Piotr Wawrzyk, wciąż kojarzony głównie z aferą wizową, dziś zyskuje rozgłos z zupełnie innego powodu. (fot. Kanał Zero)

Były wiceminister prawicy Piotr Wawrzyk wziął się, za pomocą krótkich filmików, do recenzowania jadłodajni. Na szczęście! Po pierwsze, da się wreszcie odetchnąć od wałkowanego od tygodni zagadnienia, ile PiS-ów zmieści się na ostrzu szpilki. Po drugie, można oddać się głębokim rozważaniom na temat natury ludzkiej, co chyba każdy uzna za najlepszy sposób na upały.

Bez szpanu

Wawrzyk nie wybiera szpanerskich (tak się kiedyś mówiło) restauracji, w których nawet nazwy dań wymagają sięgnięcia po AI, jeżeli chce się wymówić je poprawnie. O nie, były wiceminister celuje w szaszłyki (ostre, czyli „dobrze przyprawione”) i grillowanego kurczaka („smaczny”). Wie bowiem, chytrus, gdzie bije wakacyjne polskie serce. Przy grillu.

Być może warto by jednak rozbudować słownictwo, którym operuje w sprawach recenzenckich były minister. No, żeby było i dowcipnie, i z klasą, ale też merytorycznie. Zważywszy na dziedzinę, którą zajmował się w czasach pracy w MSZ, podrzucam kilka wartościowych tropów:

„Zupa bez szans na wizę” – pozbawiona oryginalności, poza delikatną nutą długiego leżenia w lodówce. „Szaszłyk z wizą, na mój gust, stemplowaną na jakimś bazarze” – za tłusty, mięso z żyłami, papryczka ze skórą podpaloną i gorzką. „Dewolaj… Panierka nawet dobra, ale chyba kurczak za długo stał w kolejce przed konsulatem” – jakby z papieru, całość smakuje tyle, ile ma przypraw. I światowe: „Paella ma znajomości, widać szybką ścieżkę konsularną” – wysokiej jakości oliwa, przyzwoite owoce morza, ziarna ryżu jędrne. Gdy jeszcze dodać: „Takiej paelli wbiłbym w paszport wizę osobiście”, to znaczy, że kucharz użył prawdziwego szafranu. Za to: „Kaszanka, niby swojska, ale stempel rozmazany, korona w orzełku blada” – z Białorusi importowana…

Reklama
Reklama

No tak, ale co zrobić, jeśli Piotr Wawrzyk lekce sobie waży sprawy jakości? Były minister nie dlatego uderza w filmiki, by się wybić, lecz dlatego, że już nie może wytrzymać bez tego, by o nim mówiono? I to mówiono w kontekście innym niż toczone dochodzenia „w aferze wizowej”.

Zobacz także: Białoruski trop, indyjska firma i polskie wizy. Sprawdzamy, co zostało z afery po dwóch latachl

O czym marzy polityk

Parcie na szkło to problem naprawdę wielu polityków. Niekoniecznie tych z najwyższej półki, chociaż nawet ci zaskakująco energicznie tweetują, rolkują i rujnują swój potencjalny wizerunek poważnego człowieka. Radosław Sikorski, Donald Tusk i Waldemar Żurek to wierzchołek góry lodowej. Mają oni, zdawałoby się, wszystko, o czym marzy polityk: władzę i możliwości realnego działania. A tam działanie, nuda. Wirtualnie przywalić komuś w X, facjatę mu spłaszczyć fejsem, rolkę wsunąć pod stopę – to największa radocha… Strach pomyśleć, jak potoczy się influencerska kariera każdego z tych gości, kiedy wyborcy, o których chyba po drodze zapomniano, odbiorą im władzę.

A propos – to jednak Michał Kołodziejczak, były wiceminister, króluje ostatnio w mediach społecznościowych, nie jego koledzy z KO. Kiedy niemal każdy polityk wyżywa się na bliźnich, najlepiej z własnego obozu, ale przeciwnik też się nada, były wiceminister daje długą w światło. Renesansowe życie, pełne afirmacji polskiej przyrody, ludzkości oraz własnej małej ojczyzny. Życie jest piękne! Kołodziejczak – trendsetter lata 2026?

Źródło: Zero.pl
Jan Wróbel
Jan WróbelHistoryk, nauczyciel, publicysta; prowadzi Poranną Rozmowę Radia VOX - autor zewnętrzny
Reklama
Reklama