– SAFE mógłby działać jako „bat” na prezydenta lub rząd prawicowy, dając KE możliwość egzekwowania określonych decyzji w zamian za dostęp do finansowania – mówi w rozmowie z Zero.pl Piotr Nowak, ekonomista, były minister rozwoju i technologii w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Twierdzi też, że Polska jest w stanie samodzielnie uzyskać konkurencyjne do SAFE finansowanie.

Jacek Prusinowski, Zero.pl: Na biurku prezydenta czeka na podpis ustawa o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa (SAFE). Niektórzy mówią, że przed prezydentem najtrudniejsza decyzja, od kiedy objął władzę. Mają rację?
Piotr Nowak, ekonomista, w latach 2021-2022 minister rozwoju i technologii w rządzie Mateusza Morawieckiego, były doradca dyrektor zarządzającej Międzynarodowego Funduszu Walutowego: Trudno mi oceniać tę sytuację wyłącznie w kategoriach politycznych. Z merytorycznego punktu widzenia sprawa wydaje się jednak dość jednoznaczna. W mojej ocenie ustawa dotycząca SAFE budzi poważne wątpliwości.
Ostateczna decyzja należy oczywiście do prezydenta Karola Nawrockiego, który – jestem o tym przekonany – będzie kierował się przede wszystkim interesem państwa. Tymczasem narracja, która została zbudowana, pokazuje, że rząd – a mówię to z przykrością – stawia interes polityczny ponad interes państwa.
Ta narracja opiera się na założeniu, że nie jesteśmy w stanie taniej pożyczyć środków, które wydamy na obronność.
Nikt nie kwestionuje potrzeby wzmacniania zdolności obronnych państwa. W tej sprawie panuje szeroki konsensus – zarówno wśród Polaków, jak i większości sił politycznych. Jeżeli rząd, we współpracy z wojskiem, przygotował konkretny program modernizacji, obejmujący określone projekty i zakupy, to należy zakładać, że został on merytorycznie uzasadniony i zaplanowany.
Niepokój może jednak budzić kwestia transparentności. Opinia publiczna nie ma dostępu do pełnej informacji na temat planowanych zamówień, podczas gdy – jak wynika z przekazów – wiedzę w tym zakresie posiadają przedstawiciele innych państw Unii Europejskiej. Taka sytuacja rodzi uzasadnione pytania i trudno ją uznać za zgodną ze standardami przejrzystości życia publicznego.
Wróćmy do kosztu tej pożyczki.
Koszt finansowania dla państwa członkowskiego w ramach tego programu ma odpowiadać kosztowi emisji obligacji przez Komisję Europejską, powiększonemu o niewielką marżę operacyjną. Warto jednak spojrzeć na konkretne dane rynkowe. W styczniu Komisja Europejska wyemitowała 30-letnie obligacje z oprocentowaniem 4,06 proc., a w lutym 20-letnie z oprocentowaniem 3,84 proc.
Komisja buduje średnioważony koszt finansowania w oparciu o emisje wzdłuż całej krzywej dochodowości, jednak nawet wtedy koszt ten pozostaje zbliżony do poziomów rynkowych — obecnie raczej około 3,5 proc., a nie 3 proc.
Dlatego teza o finansowaniu na 45 lat z oprocentowaniem rzędu 3 proc. należy uznać za nierealną w obecnych warunkach rynkowych.
Uważa pan, że Polska może sama zaciągnąć tańsze pożyczki?
Uważam, że Polska ma zdolność do samodzielnego pozyskiwania konkurencyjnego finansowania na rynkach międzynarodowych. W styczniu Ministerstwo Finansów wyemitowało pięcioletnie obligacje w euro z oprocentowaniem na poziomie 2,96 proc., co jasno pokazuje, że jesteśmy w stanie finansować się skutecznie i wyraźnie taniej niż w ramach mechanizmu SAFE.
Nie bez znaczenia jest również struktura zapadalności długu. Średnia zapadalność polskiego długu publicznego, który wynosi około 2 bln zł, to niespełna sześć lat. Wydłużanie okresu finansowania z reguły oznacza wyższy koszt pieniądza — im dłuższy termin, tym większa premia za ryzyko i zamrożenie kapitału. Dla – porównania średnia zapadalność długu Stanów Zjednoczonych wynosi około 70 miesięcy, czyli również poniżej sześciu lat.
To pokazuje, że utrzymywanie umiarkowanej, racjonalnej struktury terminowej zadłużenia jest standardem także w największych gospodarkach świata.
Dlaczego w takim razie większość krajów UE korzysta z tych środków?
Warto najpierw precyzyjnie odpowiedzieć na pytanie, które państwa rzeczywiście zamierzają skorzystać z tych środków i w jakiej skali. Nie wszystkie duże gospodarki są tym zainteresowane w równym stopniu. Niemcy sygnalizują brak potrzeby korzystania z tego instrumentu, a Francja rozważa relatywnie ograniczone zaangażowanie, rzędu kilku miliardów euro.
Dla części mniejszych państw, które mają ograniczony lub droższy dostęp do finansowania rynkowego, taki mechanizm może być racjonalnym rozwiązaniem. W przypadku Polski sytuacja wygląda inaczej – przy obecnych warunkach rynkowych trudno wskazać wyraźną przewagę ekonomiczną tego instrumentu nad samodzielnym finansowaniem.
Z perspektywy Komisji Europejskiej celem – z jednej strony – jest wsparcie i pobudzenie europejskiego przemysłu obronnego, co samo w sobie jest zrozumiałe. Z drugiej strony jednak – każdy wspólny mechanizm finansowy oznacza także pogłębienie integracji i zwiększenie wpływu instytucji unijnych na polityki krajowe. W tym sensie doświadczenia związane z Krajowym Planem Odbudowy pokazują, że takie instrumenty mają nie tylko wymiar finansowy, ale również instytucjonalny i polityczny.

– Uważam, że przyjęcie KPO w formule powiązanej z warunkowością oraz tzw. kamieniami milowymi było błędem – mówi Piotr Nowak. (fot. MantasVD / Shutterstock)
Tam były bardziej rozbudowane mechanizmy dotyczące ewentualnego zablokowania tych środków. Poza tym na KPO w takim kształcie przystało pańskie środowisko polityczne, czyli rząd PiS.
Uważam, że przyjęcie KPO w formule powiązanej z warunkowością oraz tzw. kamieniami milowymi było błędem. Nie uczestniczyłem wówczas w pracach rządu – pracowałem w Międzynarodowym Funduszu Walutowym jako doradca szefowej MFW w Waszyngtonie – natomiast z dzisiejszej perspektywy widać, że był to moment przekazania Komisji Europejskiej bardzo silnego instrumentu oddziaływania na politykę krajową.
W praktyce mechanizm ten okazał się nie tylko narzędziem finansowym, ale przede wszystkim politycznym. Komisja uzyskała możliwość realnego wpływu na tempo i warunki wypłaty środków, co miało swoje konsekwencje polityczne.
KPO miało dać impuls do odbudowy gospodarek krajów Unii po pandemii. Pobudziło wzrost polskiego PKB?
To nie był żaden przełom. W lipcowym „Raporcie o inflacji” z 2021 r., prezentowanym przez Narodowy Bank Polski, wskazano, że realizacja KPO miała dodać do wzrostu PKB po 0,4 pkt proc. w latach 2022 i 2023, a wpływ na inflację – ok. 0,2 pkt proc. w 2023 r. Wpływ na potencjalny PKB oszacowano na 0,1–0,2 pkt proc. rocznie. To pokazuje, że efekt makroekonomiczny był umiarkowany, a nie fundamentalny dla ścieżki rozwoju gospodarki.
Jednocześnie należy pamiętać, że część środków miała charakter pożyczkowy, który oczywiście podlega spłacie, a nawet granty nie były całkowicie „darmowe”, ponieważ finansowane są z długu Komisji Europejskiej, który będzie spłacany przez państwa członkowskie w ramach nowych unijnych środków własnych (nowe podatki). W tym sensie bilans kosztów i korzyści nie był tak jednoznaczny, jak często przedstawiano w debacie publicznej.
Mówił pan o impulsie dla europejskiego przemysłu obronnego, ale w ramach środków z SAFE mocno ma zyskać też nasza zbrojeniówka. Rząd zapewnia, że prawie 90 proc. środków wydamy w Polsce.
Trzeba pamiętać, że nawet przy innych, tańszych pożyczkach również moglibyśmy dokonywać zakupów w Polsce. W związku z tym narracja rządu wydaje się mało przekonująca.
Dla porównania: Polska Grupa Zbrojeniowa w ubiegłym roku miała przychody na poziomie około 20 mld zł – kwota środków z SAFE zdecydowanie wykracza poza jej możliwości operacyjne. Można się również spodziewać, że niektóre zagraniczne firmy będą jedynie formalnie rejestrować działalność w Polsce i oznaczać sprzęt jako „wyprodukowany w Polsce”, mimo że realnie będzie on pochodził z zagranicy. Tego rodzaju praktyki prowadzą do zakłamywania rzeczywistości i wprowadzają opinię publiczną w błąd.
Jeżeli SAFE jest tak nieracjonalny z naszej perspektywy, to dlaczego rządowi tak bardzo zależy na jego wprowadzeniu?
Moim zdaniem rządowi zależy na wprowadzeniu SAFE przede wszystkim ze względów politycznych. Chodzi o to, aby wraz z Komisją Europejską uzyskać instrument, który daje możliwość wywierania presji na władze państwowe w Polsce – w praktyce podobnie jak miało to miejsce w przypadku KPO. Wówczas, gdy w grudniu 2023 r. nastąpiła zmiana władzy, nowy rząd nie zmienił żadnej ustawy w zakresie praworządności, a środki z KPO zostały odblokowane.
SAFE mógłby działać jako „bat” na prezydenta lub rząd prawicowy, dając KE możliwość egzekwowania określonych decyzji w zamian za dostęp do finansowania. W tym kontekście widać wyraźnie, że interes polityczny obecnej ekipy rządzącej przeważa nad polską racją stanu.
Słyszał pan, że część tej pożyczki być może będzie umorzona?
Rząd traktował tę kwestię raczej jako ostatnią deskę ratunku. Z tego, co wiem, kiedy przedstawiciele Komisji Europejskiej usłyszeli o takim pomyśle, byli tym wyraźnie zaskoczeni. Tego rodzaju sugestie można uznać za przejaw desperacji, a mówienie o jakimkolwiek umorzeniu pożyczki jest nieuprawnione – w dokumentach i regulacjach nie ma takich zapisów.
Zdaniem rządu weto prezydenta niewiele zmieni, bez ustawy da się przystąpić do programu?
To prawda – weto prezydenta nie blokuje możliwości przystąpienia do programu. Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, a w razie potrzeby także budżet państwa, może bez problemu zaabsorbować środki z pożyczki.
Warto jednak zwrócić uwagę na skalę finansową całej operacji. Mówimy o niespełna 200 mld zł do wydania w ciągu pięciu lat. Dla porównania: rząd Donalda Tuska zadłużył Polskę na 600 mld zł w ciągu dwóch lat, a w 2026 r. planowane jest kolejne 300 mld zł nowego długu – i mimo to środki te udało się pozyskać na rynku bez większych problemów.
Tymczasem obecna narracja polityczna przedstawia jako „ruskie onuce” lub „zakute łby” tych, którzy krytykują drogie finansowanie z tzw. kagańcem politycznym ograniczającym naszą suwerenność. Polska stoi dziś przed poważnymi wyzwaniami finansów publicznych, co już podkreśla agencja ratingowa FITCH w analizie z 27 lutego 2026 r.
SAFE, mimo że jest droższy od standardowego finansowania, wydaje się być narzędziem do stworzenia dodatkowej przestrzeni wydatkowej w roku wyborczym 2027. Do tego dochodzi wspomniany wcześniej bat polityczny. Nie możemy zakłamywać tej rzeczywistości.
