Czy rozłam w Prawie i Sprawiedliwości może zmienić układ sił na polskiej scenie politycznej? Politolog dr Maciej Onasz wskazuje, kto może najbardziej skorzystać na konflikcie w największej partii opozycyjnej i ostrzega, że dalsza wojna między oboma obozami może mieć poważne konsekwencje.

- Na rozpadzie PiS mogą zyskać nie tylko partie rządzące, ale także Konfederacja. Dr Maciej Onasz ocenia, że rozczarowani wyborcy mogą szukać alternatywy po prawej stronie sceny politycznej.
- Ekspert przewiduje powstanie dwóch różnych nurtów.
- PiS Jarosława Kaczyńskiego miałby się radykalizować, a środowisko Mateusza Morawieckiego postawić na bardziej umiarkowany przekaz.
Rozpad Prawa i Sprawiedliwości może przynieść korzyści nie tylko obozowi rządzącemu, ale również Konfederacji – uważa dr Maciej Onasz z Uniwersytetu Łódzkiego. W rozmowie z PAP politolog ocenił, że dalsza konfrontacja między środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego może osłabić obie strony sporu.
– Z tego, co wydarzyło się w Prawie i Sprawiedliwości może się cieszyć obóz rządzący i Konfederacja – ocenił ekspert.
Kto zyska na konflikcie w PiS?
Zdaniem dr. Onasza pierwszym beneficjentem politycznego przesilenia może okazać się Konfederacja. Według niego część wyborców, rozczarowanych skalą konfliktu w PiS, może zacząć szukać alternatywy właśnie po prawej stronie sceny politycznej.
Ekspert podkreśla jednak, że długotrwała walka między oboma środowiskami będzie niekorzystna przede wszystkim dla samych uczestników sporu.
– Im bardziej oba PiS-y będą zajmować się sobą nawzajem i ze sobą walczyć, tym gorzej dla obu – stwierdził.
„Dwa PiS-y” z odmienną strategią?
Politolog uważa, że po rozłamie mogą wykształcić się dwa wyraźnie różniące się nurty.
Jego zdaniem ugrupowanie skupione wokół Jarosława Kaczyńskiego może jeszcze mocniej przesuwać się na prawo i zaostrzać przekaz polityczny. Z kolei środowisko Mateusza Morawieckiego mogłoby próbować wrócić do bardziej umiarkowanego wizerunku partii sprzed kilku lat i walczyć o wyborców centrowych.
– Będziemy mieli PiS, który będzie się radykalizował (...). Z drugiej strony będziemy mieli... PiS w wersji light – ocenił Onasz.
Ekspert zwrócił uwagę, że szczególnie ryzykowna może okazać się strategia oparta na wzajemnych oskarżeniach.
Jako przykład wskazał krytykę Mateusza Morawieckiego ze strony polityków PiS. W jego ocenie wyborcy mogą zadawać pytanie, dlaczego zarzuty wobec byłego premiera pojawiają się dopiero teraz, skoro przez lata pełnił on jedną z najważniejszych funkcji w państwie.
Zdaniem Onasza taka konfrontacja może bardziej uderzyć w wiarygodność obu środowisk niż przynieść im polityczne korzyści.
Morawiecki powinien walczyć o wyborców środka?
Według politologa były premier ma szansę zbudować własne zaplecze polityczne, ale tylko pod warunkiem, że zamiast koncentrować się na sporze z Jarosławem Kaczyńskim, zaproponuje wyborcom własny program.
– Jeżeli Morawiecki ze swoją ekipą wyprowadzą pozytywną ofertę dla wyborców (...), to są z tego w stanie wyjść z tarczą – ocenił.
Dr Onasz uważa, że były premier mógłby powalczyć o wyborców centrowych, część elektoratu Trzeciej Drogi, a także osoby odchodzące zarówno od PiS, jak i od Konfederacji.
Jednocześnie przypomniał, że choć niektóre sondaże sugerują, iż łączne poparcie dla dwóch ugrupowań wywodzących się z PiS mogłoby być wyższe niż dla jednej partii, nie musi to oznaczać większej liczby mandatów. Jak zaznaczył, obowiązujący w Polsce system wyborczy premiuje przede wszystkim duże, zjednoczone ugrupowania.