W Prawie i Sprawiedliwości trwa oczekiwanie na efekty rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. W tle jest spór o przyszłość partyjnych stowarzyszeń, a wcześniej oskarżenia o próbę rozbicia ugrupowania. Do zamieszania odniósł się Radosław Sikorski, który pozwolił sobie na ironiczny komentarz: „PiS kocham tak bardzo, że chciałbym, aby były co najmniej dwa”.

- Radosław Sikorski skomentował konflikt w PiS. Stwierdził, że „kocha” partię tak bardzo, iż chciałby, aby były co najmniej dwie.
- W centrum sporu znalazły się stowarzyszenia działające wokół PiS, w tym „Rozwój Plus” Mateusza Morawieckiego. Kierownictwo partii zażądało deklaracji od parlamentarzystów.
- Piotr Müller oskarżył grupę polityków o próbę rozłamu w PiS. Jacek Sasin przekazał, że około 150 posłów miało złożyć wymagane oświadczenia.
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zabrał głos w sprawie wewnętrznego konfliktu w Prawie i Sprawiedliwości. Polityk Koalicji Obywatelskiej nie ukrywał, że sytuacja w największej partii opozycyjnej jest dla niego interesująca.
– Co prawda nigdy nie byłem w PiS-ie, ale PiS kocham tak bardzo, że chciałbym, aby były co najmniej dwa – powiedział Sikorski podczas konferencji prasowej.
Jego słowa padły w dniu spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. Rozmowa odbywa się w momencie dużego napięcia wokół funkcjonujących wokół partii stowarzyszeń.
Czytaj również: Morawiecki-Kaczyński. Rozmowa ostatniej szansy? „Zasługa grupki intrygantów”
Spór o stowarzyszenia w PiS. Morawiecki pod presją władz partii
Źródłem konfliktu jest uchwała komitetu politycznego PiS, która zobowiązała parlamentarzystów partii do złożenia deklaracji o braku przynależności do stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną poza strukturami ugrupowania.
Decyzja dotyczy przede wszystkim stowarzyszenia „Rozwój Plus”, założonego przez Mateusza Morawieckiego. Kierownictwo PiS wyznaczyło termin na podjęcie decyzji pod groźbą konsekwencji partyjnych.
Morawiecki deklarował jednak, że chce pozostać w Prawie i Sprawiedliwości oraz nadal rozwijać działalność stowarzyszenia. Jego współpracownicy przekonywali, że inicjatywa ma służyć poszerzaniu zaplecza ugrupowania i odzyskiwaniu wyborców, którzy w ostatnich latach oddalili się od partii.
Muller oskarża „grupę intrygantów” o próbę rozłamu
Wcześniej emocje wokół sprawy podgrzał europoseł PiS Piotr Muller. Polityk stwierdził, że za konfliktem stoją osoby, które mają dążyć do podziału partii.
– Grupa intrygantów, czyli m.in. Patryk Jaki, Jacek Sasin i Jacek Kurski, próbuje przeprowadzić podział partii – mówił Muller.
Jego zdaniem pierwotnym założeniem było to, aby stowarzyszenia działające wokół PiS zwiększały aktywność całego obozu politycznego.
– Z nieznanych nam przyczyn pewna grupa intrygantów przeprowadziła akcję, która próbuje wypchnąć premiera Morawieckiego i kilkudziesięciu posłów z partii – przekonywał europoseł.
Müller podkreślał jednocześnie, że w partii istnieje determinacja, aby utrzymać jedność.
Sasin: około 150 posłów złożyło deklaracje
Do sytuacji odniósł się również Jacek Sasin, którego stowarzyszenie „Po pierwsze Polska” również znalazło się w centrum sporu.
Polityk przekazał, że około 150 posłów miało już złożyć oświadczenia o braku przynależności do politycznych stowarzyszeń działających wokół PiS. Jak zaznaczył, brak deklaracji może oznaczać utratę członkostwa w partii oraz odejście z klubu parlamentarnego.
Sam Sasin wcześniej poinformował o zakończeniu działalności swojego stowarzyszenia.
Przed spotkaniem z Jarosławem Kaczyńskim Mateusz Morawiecki opublikował nagranie w mediach społecznościowych, w którym podkreślił swoje przywiązanie do Prawa i Sprawiedliwości.
Były premier przekonywał, że współpraca wielu środowisk była jednym z elementów sukcesu Zjednoczonej Prawicy.
„Idźmy drogą zgody, ambicji, solidarności i rozwoju” – napisał.
Morawiecki zaznaczył również, że nie chce, aby „osiem lat wielkiej zmiany zostało sprowadzone do personalnych porachunków i wewnętrznych ambicji”.
