To już koniec mazurskiego lata dla Krutka. Słynny bocian biały z Krutyni rozpoczął w jesienną wędrówkę na południe. Jego trasę ponownie można będzie śledzić dzięki nadajnikowi GPS.

- Słynny bocian Krutek rozpoczął jesienną wędrówkę na południe.
- W tym roku po raz pierwszy został ojcem – z pięciu piskląt przeżyły cztery.
- Trasę Krutka można śledzić dzięki nadajnikowi GPS; przyrodnicy liczą na jego powrót wiosną.
„Przed nim długa droga na południe” – poinformowali w mediach społecznościowych pracownicy Mazurskiego Parku Krajobrazowego, żegnając ptaka. Przyrodnicy życzą Krutkowi sprzyjających wiatrów i dobrej termiki, a przede wszystkim bezpiecznej podróży. Liczą też, że wiosną znów pojawi się w swoim gnieździe.
Krutek pojawił się na Mazurach pod koniec lutego. Do Krutyni przyleciał dokładnie 23 lutego, kiedy zima wciąż nie dawała za wygraną. Wcześniej, podobnie jak w poprzednich latach, jego pojawienie stało się dla mieszkańców symbolicznym sygnałem nadchodzącej wiosny.
Tegoroczny powrót nie był jednak łatwy. Wyczerpanego ptaka znaleziono przy drodze w okolicach Jedwabna w powiecie szczycieńskim. Beata Kołakowska i Sebastian Młynarczyk zabezpieczyli bociana do czasu przyjazdu Straży Parku. Krutek ostatni odcinek podróży do swojego gniazda pokonał już samochodem, pod opieką przyrodników.
Następnie trafił do Ośrodka Okresowej Rehabilitacji Bocianów w Krutyni, gdzie odzyskał siły. Niedługo później wrócił do gniazda i zabrał się za jego porządkowanie.
Minuta warta 300 zł. Ekspedycja na Grenlandię sięga pod powierzchnię Skaergaard
Krutek został ojcem
Tegoroczny sezon lęgowy przyniósł jednak coś, czego fani Krutka długo oczekiwali. Do jego gniazda przyleciała partnerka. Para doczekała się potomstwa – złożone przez samicę jaja dały początek pięciu pisklętom. Jedno z nich nie przeżyło, ale pozostałe cztery rosły szybko i w lipcu zaczęły ćwiczyć pierwsze loty.
Wcześniej przyrodnicy obserwowali, jak para wspólnie przygotowuje gniazdo. Jak tłumaczył PAP Jakub Masiarz z działu ochrony przyrody Mazurskiego Parku Krajobrazowego, u bocianów samiec zazwyczaj zajmuje gniazdo jako pierwszy i rozbudowuje je przed pojawieniem się partnerki. Później oboje znoszą materiał i dbają o jego stan.
Kiedy młode podrosły, w gnieździe zrobiło się ciasno. Krutek zaczął więc budować sobie prowizoryczne lokum w pobliżu. Nie oznaczało to jednak zerwania kontaktu z rodziną. Nadal doglądał młodych, które przygotowywały się do własnej podróży. Teraz nadszedł czas na kolejny etap.
Co z leczeniem Polaków po wypadku na Węgrzech? Mamy komentarz podkarpackiego NFZ
Kierunek: południe
Bocian biały jest gatunkiem wędrownym. Ptaki z polskiej populacji zimują przede wszystkim w Afryce, a ich wędrówki mogą obejmować tysiące kilometrów.
Krutek jest pod tym względem wyjątkowo dobrze obserwowanym bocianem. Od kilku lat jego migracje rejestruje nadajnik GPS. Dzięki temu przyrodnicy mogą sprawdzać, jaką trasę wybiera, gdzie zatrzymuje się na odpoczynek i jak długo trwa jego podróż.
Nadajniki GPS pozwalają zresztą coraz dokładniej poznawać migracje bocianów. Wcześniejsze obserwacje Krutka pokazały, że jego zimowiska wcale nie muszą znajdować się tam, gdzie można by się ich intuicyjnie spodziewać. Podczas jednej z wcześniejszych wędrówek sygnał z nadajnika wskazywał m.in. Egipt, a ptak spędził też kilka tygodni w Izraelu.
Tym razem przyrodnicy będą sprawdzać, czy Krutek wybierze podobny szlak i te same miejsca postoju.
Bocian, którego śledzą tysiące osób
Historia Krutka zaczęła się, gdy jako pisklę wypadł z gniazda. Został uratowany przez mieszkańców i pracowników Mazurskiego Parku Krajobrazowego, trafił do ośrodka rehabilitacji, a później został wypuszczony na wolność.
Z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych bocianów w Polsce. Jego charakterystyczną cechą są regularne powroty do Krutyni, a możliwość śledzenia jego wędrówki na mapie sprawiła, że jego losami zainteresowały się tysiące osób.
Wiosną Krutek znów może pojawić się na Mazurach. Na razie jednak pozostaje mu tylko droga na południe. Przyrodnicy żegnają go krótko: „Szerokiej drogi, Krutku!”