Reklama

„Wypowiedź kogoś bez empatii”. Opozycja ocenia głośne słowa ministra o nadwykonaniach

Reklama
TYLKO NA

– Czy za zrealizowanie tego, co było ponad umowę, mamy płacić 100 proc., czy mamy powiedzieć, że to nie jest uczciwe? – pytał Maciej Berek, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, kwestionując zasadność pełnego finansowania w ochronie zdrowia tzw. nadwykonań. Słowa ministra skrytykowali w rozmowie z Zero.pl przedstawiciele opozycji: poseł PiS Radosław Fogiel i poseł Konfederacji Witold Tumanowicz.

Berek
Maciej Berek o nadwykonaniach. Opozycja krytykuje słowa ministra. (fot. gov.pl/Katarzyna Ledwon / Shutterstock)
  • NFZ planuje ograniczyć finansowanie nadwykonań, czyli świadczeń realizowanych ponad kontrakt, w związku z deficytem w budżecie ochrony zdrowia szacowanym na co najmniej 23 mld zł.
  • Minister Maciej Berek zakwestionował zasadność pełnego finansowania nadwykonań. – To nie jest uczciwe, że umawiamy się z tobą na X, a ty robisz dwa razy X i mówisz: „proszę mi zapłacić za wszystko” – mówił.
  • Słowa przedstawiciela rządu skrytykowali politycy opozycji parlamentarnej – Witold Tumanowicz i Radosław Fogiel. 

Reklama

Narodowy Fundusz Zdrowia szuka oszczędności, ponieważ wpływy ze składki zdrowotnej nie wystarczają na pokrycie wszystkich wydatków. Szacuje się, że do utrzymania obecnego poziomu świadczeń brakuje co najmniej 23 mld zł, choć plan przygotowany jesienią przez Ministerstwo Zdrowia zakładał ograniczenie kosztów o 10,3 mld zł.

Jednym z elementów tych działań ma być ograniczenie finansowania tzw. nadwykonań, czyli świadczeń realizowanych ponad limity wynikające z umów. Na początku marca prezes NFZ Filip Nowak podkreślał, że formalnie limity nie zostaną przywrócone, jednak świadczenia wykonane ponad kontrakt będą opłacane jedynie w 40 proc.

Zmiany mogą przełożyć się na gorszy dostęp do części badań i zabiegów, w tym m.in. gastroskopii, kolonoskopii, rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej oraz leczenia zaćmy.


Reklama

Maciej Berek o nadwykonaniach

O nadwykonaniach i problemach z nimi związanych mówił w poniedziałek w Radiu ZET Maciej Berek, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, odpowiedzialny za wdrażanie polityki rządu.


Reklama

Jak podkreślił, NFZ zawiera ze szpitalami kontrakty na określoną liczbę świadczeń w ramach dostępnego budżetu, jednak placówki często realizują ich więcej, licząc na pełne rozliczenie także usług wykonanych ponad limit.

– NFZ się umawia ze szpitalem: „zapłacę ci za określoną liczbę świadczeń” i podpisuje umowę, kontrakt. Szpital realizuje ten kontrakt, wyczerpuje te świadczenia, które były w tym kontrakcie przewidziane, a potem udziela tych świadczeń dalej. Dlaczego? Dlatego, że zawsze były płacone tzw. nadwykonania – mówił Berek.


Reklama

Zaznaczył, że nadwykonania oznaczają udzielanie świadczeń wykraczających poza ustalenia umowy, co według niego rodzi pytanie o zasadność finansowania ich w 100 proc. W jego ocenie sytuacja, w której szpital wykonuje znacznie więcej świadczeń niż zakontraktowano i oczekuje pełnej zapłaty, podważa sens samego systemu kontraktowego.


Reklama

– Nadwykonania oznaczają, że szpital realizuje więcej świadczeń, niż się umówił. I teraz pytanie jest takie – czy za zrealizowanie tego, co było ponad umowę, mamy płacić 100 proc., czy mamy powiedzieć: „to nie jest uczciwe”? To nie jest uczciwe, że umawiamy się z tobą na X, a ty robisz dwa razy X i mówisz: „proszę mi zapłacić za wszystko”. Bo w istocie czym wtedy jest ten kontrakt? – stwierdził.

Do wypowiedzi Macieja Berka odniósł się na platformie X dziennikarz Patryk Słowik, redaktor naczelny Zero.pl.

„Wspaniałe podejście. Szpital leczy ludzi, którzy się zgłaszają, a minister, który ma nieporównywalnie lepszy dostęp do opieki zdrowotnej (a gdyby nie miał, wystarczy iść do wiceministra Szczepańskiego, on pomaga), zastanawia się, czy jeśli ludzi przychodzi dużo, to państwo powinno za leczenie ich wszystkich płacić; czy to uczciwe?” – skomentował.


Reklama


Reklama

Fogiel: To kompletna kompromitacja

Wypowiedź ministra skomentował w rozmowie z Zero.pl poseł Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel. Ocenił ją jako „kompletnie kompromitującą”.

– To jest wypowiedź kogoś, kto jest pozbawiony jakiejkolwiek podstawowej empatii, ale też zrozumienia, do czego służy państwo i do czego służą politycy. Nie służą do tego, żeby się zgadzały tabelki w Excelu, tylko do tego, żeby obywatele tego państwa mieli zapewnioną m.in. opiekę zdrowotną – mówi nam parlamentarzysta.

– Jeżeli pan Berek mówi, że tym, co go interesuje, nie jest leczenie pacjentów, w sytuacji, w której więcej Polaków potrzebuje usług służby zdrowia niż komuś się to wyliczyło w kontrakcie, tylko interesuje go wyłącznie to, czy szpital realizuje tylko to, na co się umówił z Narodowym Funduszem Zdrowia, no to mówi minister Berek bardzo jasno: Polacy, jeżeli chorujecie więcej, niż przewidzieli to urzędnicy, to jest to nieuczciwe i nie zamierzamy za to płacić – dodaje poseł.


Reklama


Reklama

Ocenia jednocześnie, że to dobrze, że przedstawiciel rządu „zdobył się na taką szczerość”, bo – jak mówi – Polacy powinni wiedzieć, co rządzący myślą o nich i o ich bezpieczeństwie zdrowotnym.

Tumanowicz: Mówienie o ochronie zdrowia to fikcja

Słowa Berka ocenił również poseł Konfederacji Witold Tumanowicz, który zasiada w sejmowej komisji zdrowia.

– To jest robienie dobrej miny do złej gry w sytuacji, gdy te nadwykonania są niezbitym dowodem, że cały system jest źle skonstruowany, że sytuacja w ochronie zdrowia jest chronicznie zła, skoro nie ma pieniędzy na leczenie pacjentów – mówi w rozmowie z Zero.pl.


Reklama

I ocenia, że mówienie o bezpłatnej ochronie zdrowia jest fikcją, bo rząd „nie nadąża za realnymi zapotrzebowaniami zdrowotnymi Polaków”.


Reklama

– Trzeba ten system zmienić. Wygląda to jak tankowanie paliwa wciąż za 100 zł i nie przejmowanie się wzrostem cen. W którymś momencie tego paliwa brakuje. Tym paliwem jest zdrowie Polaków – komentuje polityk.

„To nie szpitale są nieuczciwe, tylko Berek”

Były wiceminister zdrowia, obecnie członek sejmowej komisji zdrowia Janusz Cieszyński napisał na X, że „Maciej Berek dowodzi po raz kolejny, że nie ma bladego pojęcia, o czym mówi”. Dodał, że nadwykonania dzielą się na dwa rodzaje: limitowane i nielimitowane.

W przypadku tych drugich, kontynuuje poseł, „NFZ zarządzeniem zobowiązuje się do zapłacenia wszystkiego”. „Czyli wbrew temu, co mówi M. Berek, umowa jest na wszystko, co szpital zrobi” – dodał. „To nie szpitale są nieuczciwe, tylko właśnie Maciej Berek” – podsumował.


Reklama


Reklama

Wypowiedź ministra Berka skrytykowała również posłanka Razem Marcelina Zawisza, która także zasiada w sejmowej komisji zdrowia. Zwróciła uwagę, że jeden z oddziałów ortopedycznych w Lublinie „wyrabia” przewidziany na cały rok kontrakt NFZ już do marca.

„Czy rząd uważa, że publiczny system ochrony zdrowia powinien działać od stycznia do sierpnia? Czy to jest uczciwe?” – zapytała posłanka. I dodała, że nadwykonania „to ludzie, których trzeba leczyć, a nie liczba w Excelu”.


Reklama