– Na pewno będę startowała do Sejmu. Moim celem jest wrócić do polskiej polityki. Parlament Europejski daje dużo możliwości, ale wybory w 2027 będą wyborami o wszystko – zapowiedziała Ewa Zajączkowska-Hernik w Porannych Rozmowach Zero.

- Europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik w Porannych Rozmowach Zero odniosła się do informacji o jej konflikcie ze Sławomirem Mentzenem.
- Relację są dobre. Nie doszukiwałabym się konfliktu – stwierdziła, ale też przyznała, że została wykreślona z ugrupowania Menztena: Nowej Nadziei.
- Zajączkowska-Hernik zapowiedziała ponadto, że przed przyszłorocznymi wyborami wróci do polskiej polityki.
Ewa Zajączkowska-Hernik w Porannych Rozmowach Zero została zapytana o swoją przynależność partyjną. Europosłanka, wcześniej związana z ugrupowaniem Sławomira Mentzena, Nową Nadzieją, pod koniec ubiegłego roku przestała pełnić funkcję prezesa okręgu podwarszawskiego NN, a potem dołączyła do grupy Patrioci dla Europy w Parlamencie Europejskim. Wcześniej opuściła grupę Europy Suwerennych Narodów, do której należą europosłowie współtworzącej Konfederację Nowej Nadziei – Marcin Sypniewski i Stanisław Tyszka.
– Jestem reprezentantem Konfederacji w Parlamencie Europejskim. Nie mam przynależności partyjnej, nie jestem oficjalna przyjęta do Ruchu Narodowego, ale współpraca z nim układa się dobrze. Krzysztof Bosak wyrasta na lidera prawicy, będzie mi przyjemnie z nim współpracować – zapowiedziała.
Prowadzący rozmowę Jacek Prusinowski zapytał Zajączkowską-Hernik o konflikt ze Sławomirem Mentzenem. – Nie dokonałam samowykreślenia z Nowej Nadziei, nie ma takiej formuły w statutach, więc doprecyzujmy: ja zostałam wykreślona z list partii – stwierdziła i dodała: – Relacje ze Sławomirem Mentzenem są dobre, nie doszukiwałabym się konfliktu.
Zajączkowska-Hernik o starcie w wyborach parlamentarnych
– Po tych wypowiedziach zrobiło mi się przykro. Gdy przeszłam do Patriotów dla Europy, nie powiedziałam nic złego o kolegach. Polityk z klasą nie mówi takich słów. W trakcie kampanii prezydenckiej odbyłam 130 spotkań dla naszego kandydata. Nie było problemu z moim ego, gdy oddałam się kampanii. Jeśli mówimy o moim ego, mogę zadeklarować, że wystartuję w wyborach Konfederacji z drugiego miejsca by umocnić listę w okręgu, wesprzeć kandydata, pociągnąć innego kandydata – zadeklarowała.
Zajączkowska-Hernik zapowiedziała też, że w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych znajdzie się na listach Konfederacji.
– Na pewno będę startowała do Sejmu. Moim celem jest wrócić do polskiej polityki. Parlament Europejski daje dużo możliwości, ale wybory w 2027 będą wyborami o wszystko. Nie wyobrażam sobie, by nie było mnie na listach Konfederacji – stwierdziła.
„Będzie ciężko, jeśli PiS nie uderzy się w pierś”
Zajączkowska przyznała, że w najbliższym czasie nie jest możliwe, by jej partia samodzielnie objęła władzę. – Marzeniem każdego polityka, szczególnie takiego, który jeszcze nie rządził i chciałby wziąć odpowiedzialność za swoje państwo, jest taka sytuacja, gdy może rządzić samodzielnie. Z pokory, którą posiadamy w Konfederacji, wiemy, że być może to jeszcze nie zdarzy się w 2027 roku – podkreśliła.
Jednocześnie zastrzegła, że wyklucza koalicję z Koalicją Obywatelską, a do tego ma „dużo zarzutów wobec PiS”.
– Proszę nas nie wpychać w ramiona Prawa i Sprawiedliwości. Może się zdarzyć tak, że my z żadną z tych partii nie wejdziemy do rządu, bo nie widzimy takiej możliwości. Nie będziemy żyrantem partii, która była już u władzy i dokonała mnóstwa szkodliwych rozwiązań i działań. Jeżeli Prawo i Sprawiedliwość nie uderzy się w pierś i nie zweryfikuje swoich działań, to niestety sytuacja dalej będzie ciężka – zapowiedziała.
