Reklama

Czy można zmusić mężczyznę do ojcostwa po rozwodzie? Sprawą zajmie się Sąd Najwyższy

Reklama

Do Sądu Najwyższego trafiła sprawa, która może zmienić sposób patrzenia na prawo rodzinne w Polsce i procedurę in vitro. Chodzi o spór rozwiedzionej pary o zamrożony zarodek: kobieta chce go wykorzystać, by zostać matką, mężczyzna stanowczo się temu sprzeciwia. Czy państwo może zmusić byłego męża do wieloletnich alimentów i ojcostwa wbrew jego woli? Wyrok w tej sprawie wyznaczy nową ścieżkę dla tysięcy par w podobnej sytuacji.

Procedura in vitro.
Zdjęcie ilustracyjne. Procedura in vitro. (fot. Inna Dodor / Shutterstock)
  • Sprawa sprowadza się do nierozwiązywalnego na gruncie obecnych przepisów konfliktu: z jednej strony mamy prawo kobiety do biologicznego macierzyństwa (często ostatnią szansę), a z drugiej autonomię prokreacyjną mężczyzny, który nie chce zostać ojcem po rozwodzie.
  • Orzeczenie sądu może uczynić go pełnoprawnym ojcem, nakładając na niego dożywotnią odpowiedzialność i wieloletni obowiązek alimentacyjny wbrew jego woli.
  • Polskie prawo zakazuje niszczenia zdolnych do rozwoju zarodków, co stawia sądy w sytuacji „wyboru bez dobrego wyjścia”. Muszą zdecydować, czy przekazać zarodek do adopcji (pozbawiając kobietę szansy na dziecko), czy zmusić mężczyznę do ojcostwa, by chronić „prawo dziecka do poznania tożsamości genetycznej”.
  • Jakub Chabik, prezes Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn zwraca uwagę na konsekwencje decyzji polskich sądów.

Reklama

Do Sądu Najwyższego trafiła do kasacji bezprecedensowa sprawa z perspektywy prawa rodzinnego, która wkrótce może stać się problemem dla wielu kobiet i mężczyzn.

Sprawa dotyczy rozwiedzionej pary, która posiada zamrożony z czasów małżeństwa zarodek. Sąd Rejonowy w Radomiu wydał postanowienie, w którym pozwolił kobiecie na wykorzystanie zarodka przy wyraźnym sprzeciwie mężczyzny. Teraz rozstrzygnięciem sporu zająć ma się Sąd Najwyższy, który o opinię poprosił Rzecznika Praw Obywatelskich.


Reklama

Zmuszanie do ojcostwa i konsekwencje finansowe

Na znaczenie tej sprawy uwagę zwrócił adwokat Iwo Klisz w poście w mediach społecznościowych. Mecenas wskazał kilka wątków, którym należy się przyjrzeć w kontekście sprawy:


Reklama

  • zmuszanie do ojcostwa – sąd opiekuńczy zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności może wydać zezwolenie na transfer zarodka wbrew woli mężczyzny
  • konsekwencje finansowe – na mężczyznę wbrew jego woli nakładany jest wieloletni obowiązek finansowy
  • nierówność płciowa – kobiety nie można zmusić do implantacji zarodka, ale można złamać wolę mężczyzny

Reklama

Portal Zero.pl uzyskał od Iwo Klisza dodatkowe informacje dotyczące tej sprawy. Mecenas przypomniał, że ustawa o leczeniu niepłodności weszła w życie w 2015 r. i statystycznie teraz zaczynają się rozpadać małżeństwa, które krótko po wejściu ustawy podjęły decyzję o zamrożeniu zarodków.


Reklama

– Z punktu widzenia polskiego prawa, spór o zamrożone zarodki po ustaniu małżeństwa to jedno z najbardziej skomplikowanych zjawisk, z jakim muszą zmierzyć się obecnie sądy rodzinne – powiedział mecenas.

Dodał, że w tej sprawie zderzają się trzy fundamentalne wartości:


Reklama

  • prawo kobiety do macierzyństwa;
  • autonomia prokreacyjna mężczyzny;
  • godność i prawna ochrona życia przysługująca zarodkowi.

Reklama

– Zasadą w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji (w ramach dawstwa partnerskiego) jest wymóg świadomej zgody obojga małżonków. Do momentu powstania zarodka każda ze stron ma możliwość swobodnego wycofania się z procedury – wyjaśnił.

Iwo Klisz dodał, że problemy prawne i etyczne pojawiają się po rozwodzie, gdy zarodek istnieje, a mężczyzna wycofuje zgodę na jego wykorzystanie przez byłą żonę – ustawa bezwzględnie zakazuje niszczenia zdolnych do prawidłowego rozwoju zarodków.


Reklama

– Ustawa o leczeniu bezpłodności mówi, że w przypadku braku zgody męża na przeniesienie zarodka, zezwolenie na ten transfer może wydać sąd opiekuńczy. Oznacza to wprost, że państwo polskie, w drodze orzeczenia sądowego, ma narzędzie do przełamania woli mężczyzny – dodał mecenas, podkreślając asymetrię pomiędzy płciami. Ustawodawca nie przewidział możliwości sądowego zmuszenia kobiety do przyjęcia zarodka, ponieważ naruszałoby to jej cielesną integralność.


Reklama

Dla mężczyzny, orzeczenie sądu zastępujące jego zgodę, rodzi potężne i nieodwracalne skutki. W świetle kodeksu rodzinnego i opiekuńczego staje się on pełnoprawnym ojcem. Prawo nie przewiduje tu statusu „anonimowego dawcy”. Oznacza to nałożenie na niego pełnego, wieloletniego obowiązku alimentacyjnego na dziecko, którego na etapie po rozwodzie wyraźnie nie planował i na narodziny którego stanowczo się nie godził – powiedział Iwo Klisz.

Mecenas zwrócił uwagę na wybór, jakiego muszą dokonać sądy rozstrzygające w podobnych sprawach – mogą pozbawić kobietę często jedynej szansy na biologiczne macierzyństwo i oddać zarodek do adopcji albo zmusić mężczyznę do ojcostwa wbrew jego woli. Co więcej, polski system prawny nie posiada przepisów, które chroniłoby mężczyznę przed ciężarami finansowymi takiej decyzji sądu.


Reklama

– Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że zróżnicowanie ochrony autonomii prokreacyjnej kobiety i mężczyzny na poziomie ustawy należy uznać za dopuszczalne. Rzecznik argumentuje to koniecznością ważenia wartości: zmuszenie kobiety do transferu naruszałoby jej integralność cielesną, podczas gdy mężczyzna miał możliwość wycofania się z procedury do momentu powstania zarodka. Co istotne dla orzecznictwa, RPO wskazał, że sam w sobie konflikt między parą w trakcie rozwodu – nawet bardzo silny – nie musi automatycznie stanowić podstawy do odmowy wydania zezwolenia na transfer. Sąd musi wziąć pod uwagę, że alternatywą dla zarodka jest przekazanie go do dawstwa. Prowadzi to do sytuacji, w której dziecko traci możliwość bycia wychowanym przez genetycznych rodziców oraz ogranicza się jego prawo do poznania własnej tożsamości genetycznej – omówił stanowisko RPO mecenas.


Reklama

– Oczekiwane orzeczenie Sądu Najwyższego nie tylko zamknie tę konkretną sprawę, ale wytyczy ścieżkę orzeczniczą dla wszystkich sądów powszechnych w Polsce. A ze względu na tysiące zamrożonych zarodków w polskich klinikach, spraw o ustalenie ich losu po rozwodzie będzie z każdym rokiem przybywać – podsumował adwokat.

W opisanej sprawie kobietę wsparła Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej ORDO IURIS. Fundacja skrytykowała samą procedurę in vitro nazywając ją „metodą nieetyczną, o niskiej skuteczności i dehumanizującą dzieci”. Fundacja zwróciła uwagę na dobro poczętego dziecka i jego prawo do wychowywania się z biologiczną matką.


Reklama

Niechciane ojcostwo i alienacja rodzicielska

O komentarz zapytaliśmy również Jakuba Chabika, prezesa Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn.


Reklama

– W naszej działalności staramy się wspierać mężczyzn w różnych sytuacjach. Jest duży problem związany z ojcostwem, domniemaniem ojcostwa i ewentualną niezgodą na ojcostwo – zaczął.

– W Polsce wielu ojców ma dzieci, kocha dzieci, chce mieć z nimi kontakt, ale mają ten kontakt utrudniony lub uniemożliwiony przez działania matek, które nie respektują orzeczeń sądów czy nastawiają dzieci przeciwko ojcom. Problem alienacji dotyczy głównie mężczyzn, ale także matek czy dziadków – dodał.


Reklama

– Opisany problem niechcianego ojcostwa pojawia się chyba po raz pierwszy w polskiej przestrzeni publicznej. Inne kraje uniemożliwiają takie niechciane ojcostwo, a sprzeciw ojca jest ostateczny i skuteczny. W Polsce tak nie było, co niesie implikacje o ogromnych konsekwencjach finansowych i prawnych. Po urodzeniu się dziecka matka ma prawo pozwać ojca o alimenty i, kierując się dobrem dziecka, sąd te alimenty zasądzi.


Reklama

Jakub Chabik zwrócił uwagę na wybiórcze jego zdaniem traktowanie dobra dziecka.

– Dobro dziecko jest w Polsce dominujące i to dobrze, ale czy nie jest traktowane wybiórczo? Czy matka decydując się na wykorzystanie zarodka wbrew woli ojca na pewno kierowała się dobrem dziecka? Dobro dziecka to urodzić się i żyć w kochającej się, pełnej, rodzinie. W tym kontekście nie rozumiem decyzji sądu i stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, które ograniczają prawo ojca do sprzeciwu. W mojej ocenie kobieta instrumentalnie potraktowała i tego mężczyznę, i to dziecko.


Reklama

– Ta sprawa niesie za sobą również konsekwencje pośrednie. Mężczyźni przed poddaniem się procedurze in vitro będą zastanawiać się, czy w przyszłości po zmianie zdania nie zostaną przymuszeni do ojcostwa. Może to pogorszyć już i tak kiepską demografię.


Reklama

„Forced parenthood” – wymuszane ojcostwo

Adwokat Monika Wiśniewska z Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy zwróciła uwagę na inne problemy związane z procedurą in vitro. W zeszłym roku opisano sprawę, w której z dużym prawdopodobieństwem doszło do podrobienia podpisu byłego partnera, aby doprowadzić do transferu zarodka. Sprawa karna i rodzinna są w toku.


Reklama

– W Polsce być może tego typu problemy – co się dzieje z zarodkami po rozstaniu – nie są tak ujawniane, jak na Zachodzie – powiedziała Monika Wiśniewska dla Zero.pl.


Reklama

Zwróciła uwagę na tzw. „forced parenthood” – wymuszane ojcostwo.

Na świecie to zjawisko (forced parenthood) jest znacznie szerzej komentowane. Problemy, z którymi borykają się osoby, są różnego rodzaju: od podrabiania podpisów w klinikach in vitro celem przeprowadzenia transferu zarodka po pozyskiwanie nasienia różnymi metodami, np. ze zużytego środka zabezpieczającego po zbliżeniu. 


Reklama

– In vitro to stosunkowo nowy rodzaj tworzenia rodziny w Polsce. Pary coraz śmielej korzystają z tych rozwiązań. Nie ma jednak szerokiej edukacji społecznej w tym temacie. Jakie pary mają możliwości w przypadku rozstania? Co można zrobić z zarodkami w przypadku rozwodu? O tym teoretycznie mają obowiązek informować placówki medyczne przeprowadzające zabieg, jednak wciąż wydaje się, że informacje te nie są należycie i w pełni transparentny sposób przekazywane.

– Sąd opiekuńczy może udzielić kobiecie zgody – w miejsce zgody byłego partnera – na dokonanie do ciała transferu zarodka. Nie jest to oczywiście tożsame ze zmuszaniem mężczyzny do aktywnego uczestniczenia w życiu dziecka, ale można obciążyć go kosztami utrzymania dziecka. Jest to sytuacja bardzo trudna dla mężczyzny, a także w przyszłości dla dziecka – podsumowała mecenas Monika Wiśniewska.


Reklama