– Ja jestem moralnie, psychicznie przygotowany do tego, co mnie może spotkać – mówi Andrzej Poczobut w rozmowie z Arletą Bojke, komentując swoje plany powrotu na Białoruś. W wywiadzie dla Kanału Zero opowiada także m.in. o swoim przywiązaniu do Grodzieńszczyzny i pobycie w więzieniu.

- Andrzej Poczobut pod koniec kwietnia opuścił białoruskie więzienia i znalazł się w Polsce.
- Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi zapowiedział, że chce w przyszłości wrócić do tego kraju.
- – To, że jestem znany w Polsce, jestem znany w świecie, sprawia, że mam większą ochronę, w tym też na Białorusi – mówi w rozmowie z Arletą Bojke.
Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, udzielił wywiadu dziennikarce Kanału Zero Arlecie Bojke. Zapytany został o swoje plany powrotu na Białoruś. – Jestem tam potrzebny – odpowiada.
Andrzej Poczobut chce wrócić na Białoruś. Postawił jeden warunek
Mówi także o działaniu organizacji walczących o prawa polskiej mniejszości za wschodnią granicą. – Ze wszystkich organizacji, które działały na Białorusi, przetrwał tylko Związek Polaków (na Białorusi – przyp. red.). Bo ludzie nie wyjechali, zostało kierownictwo. Drugi szereg Związku Polaków odmówił wyjazdu i nie ugiął się pod presją. Jeżeli są tam ludzie, którzy są gotowi ofiarować swoją wolność w imię tego, żeby ta organizacja istniała, żeby mogła działać, to to przynosi swój skutek – dodał.
Poczobut apeluje, by nie analizować tej sytuacji „z punktu widzenia jego osobistego losu”. – Ja jestem święcie przekonany, że to, że jestem znany w Polsce, jestem znany w świecie, sprawia, że mam większą ochronę, w tym też na Białorusi. Na mniej sobie mogą pozwolić w stosunku do mnie niż w stosunku do naszych szeregowych działaczy – mówi.
– Dopóki jestem na Białorusi, nieważne czy jestem w więzieniu czy nie, jestem w stanie chronić Związek Polaków – stwierdza dziennikarz.
Poczobut: jestem moralnie, psychicznie przygotowany
Andrzej Poczobut opowiada, że obecnie w kraju rządzonym przez Alaksandra Łukaszenkę, dzięki działaniu Związku Polaków na Białorusi, ok. tysiąca dzieci może uczyć się języka polskiego. Kilka lat temu liczba ta była kilkukrotnie większa. – Może się powtórzyć sytuacja, która była przed 1988 r. na tych terenach, gdzie nie było w ogóle żadnej nauki języka polskiego – dodaje.
Stwierdza, że jeżeli po powrocie na Białoruś zostanie ponownie aresztowany, to nada to rozgłosu walce o prawa Polaków w tym kraju. – Ja jestem moralnie, psychicznie przygotowany do tego, co mnie może spotkać – mówi.
Kulisy uwolnienia Poczobuta. Polska wykorzystała „fundusz wymiany”
Andrzej Poczobut, opowiadając o swoim pobycie w białoruskim łagrze, stwierdza, że jedyne o co się wtedy bał, to swoje zdrowie. Jak dodaje, dopiero po wyjściu z niewoli zaczęło mu się regularnie śnić więzienie.
Rozmówca Arlety Bojke został także zapytany o powody swojego przywiązania do obszaru Grodzieńszczyzny na Białorusi. – Ja się tam urodziłem. Pokolenia moich przodków tam żyły. Jest wieś Poczobuty, gdzie są moje korzenie, nad rzeką Odlą. Groby moich przodków tam są. Jeżeli pewnych rzeczy nie zrobimy, jeżeli my nie upamiętnimy pewnych wydarzeń, pewnych osób, no to one po prostu mogą zostać zapomniane. Czuję, że po prostu to trzeba zrobić – mówi.
Pięć lat więzienia Poczobuta
Dziennikarz był więziony przez reżim Alaksandra Łukaszenki przez ponad pięć lat. Od marca 2021 r. przebywał w areszcie, a następnie w kolonii karnej w Nowopołocku. Skazano go na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze za rzekome „wzniecanie nienawiści” oraz działania przeciwko bezpieczeństwu państwa. Międzynarodowe organizacje praw człowieka jednoznacznie uznały go za więźnia politycznego. Z niewoli został zwolniony pod koniec kwietnia 2026 r.