Reklama
Reklama
Reklama

Biskup nie powiadomił śledczych o księżach pedofilach. Usłyszał wyrok

Andrzej Jeż
Biskup Andrzej Jeż na sali rozpraw Sądu Rejonowego w Tarnowie, 18 bm (fot. Paweł Topolski / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Sąd Rejonowy w Tarnowie uznał bpa tarnowskiego Andrzeja Jeża winnym niepowiadomienia organów ścigania o wykorzystywaniu seksualnym małoletnich przez dwóch księży z jego diecezji. Wymierzył mu karę dwóch lat ograniczenia wolności poprzez potrącenie wynagrodzenia. Wyrok jest nieprawomocny.

  • Decyzję sąd ogłosił w czwartek po trwającym osiem miesięcy procesie.
  • Prokuratura, która oskarżyła hierarchę o niepowiadomienie organów ścigania o przestępstwach seksualnych podległych mu kapłanów, domagała się kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata i zasądzenia 20 tys. zł grzywny.
  • Obrońcy oskarżonego wnosili o uniewinnienie.

Był to pierwszy w Polsce proces sądowy biskupa dotyczący zgłaszania czynów pedofilskich księży. Bp Andrzej Jeż (zgodził się na podawanie nazwiska i publikację wizerunku - red.) w trakcie postępowania nie przyznał się do zarzutów i składał wyjaśnienia, tłumacząc zwłokę w zgłoszeniach niejasnością przepisów karnych oraz specyfiką konkretnych spraw.

Odpowiedzialność karną dla osób, które nie zawiadomiły o popełnieniu przestępstwa m.in. pedofilii, mimo posiadania o tym wiarygodnych informacji, wprowadziła w Polsce ustawa z 23 marca 2017 r. Wcześniej był to jedynie tzw. obowiązek społeczny, za którego niedopełnienie nie była przewidziana kara. Obecnie jest to występek, za który grozi do trzech lat więzienia. 

Biskup ukrywał księży-pedofili. Pierwszy taki proces 

Prokuratura zarzuciła biskupowi umyślne zaniechanie niezwłocznego zawiadomienia służb o przypadkach wykorzystywania seksualnego dzieci przez dwóch podległych mu księży — ks. Stanisława P. oraz ks. Tomasza K.

Reklama
Reklama

Informacje o czynach ks. Stanisława P., m.in. molestowaniu chłopców na Ukrainie, wpłynęły do kurii tarnowskiej wiosną 2019 roku, jednak powiadomienie prokuratury nastąpiło dopiero około półtora roku później, po publicznym ujawnieniu sprawy przez ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Przestępstwa zarzucane obu księżom dotyczyły łącznie kilkudziesięciu poszkodowanych osób. Postępowanie karne wobec ks. Stanisława P. zostało umorzone ze względu na przedawnienie, natomiast wobec ks. Tomasza K. toczyło się osobne postępowanie.

W sprawie ks. Tomasza K. procesy przebiegały twutorowo: na drodze kościelnej i państwowej. W grudniu 2024 r. Prokuratura Okręgowa w Tarnowie skierowała przeciwko duchownemu akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Nowym Sączu. Śledczy zarzucili mu popełnienie przestępstw seksualnych na szkodę osób małoletnich. Sam proces karny przed sądem powszechnym jest opóźniony m.in. ze względu na stan zdrowia oskarżonego duchownego.

Może też Cię zainteresować: 

Reklama
Reklama