Są nazywani narodem bez państwa. Rozrzuceni między cztery walczące ze sobą kraje, brutalnie wykorzystywani przez mocarstwa do realizacji celów. – Los Kurdów można porównać do historii Polski. Oni mają to nieszczęście, że żyją w różnych krajach i to takich, które często były w konflikcie ze sobą. Po doświadczeniach z Syrii i Iraku ten naród wie, że mocarstwa chcą go instrumentalnie wykorzystać – mówi w rozmowie z Zero.pl dr hab. Wiesław Lizak, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert i członek Rady Programowej Instytutu Nowej Europy.

- Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek, że w pełni popiera koncepcję ofensywy kurdyjskich bojówek przeciwko Iranowi. Jednocześnie odmówił jednoznacznego zobowiązania się do zapewnienia Kurdom amerykańskiego wsparcia z powietrza.
- Portal emirackiego dziennika „National” przypomniał, że frakcje kurdyjskie uznały za zdradę zachowanie USA, które w tym roku, pomimo wspólnej walki z Kurdami przeciwko Państwu Islamskiemu, wycofały poparcie dla tej narodowości, starając się pomóc nowym władzom Syrii w przejęciu kontroli nad całym terytorium kraju.
- Zachowanie USA i Izraela wobec Kurdów może być kolejnym elementem gry politycznej i oznaczać wykorzystanie wszystkich elementów, które mogłyby pozwolić na osłabienie reżimu w Teheranie – mówi w rozmowie z Zero.pl dr hab. Wiesław Lizak, wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego i członek Rady Programowej Instytutu Nowej Europy.
Kurdowie, lud pozbawiony państwowości, zamieszkują kilka państw na Bliskim Wschodzie – w tym Irak, Iran oraz Syrię. W Iranie ten naród stanowi ok. 10 procent mieszkańców. W ostatnich dniach Kurdowie byli regularnie wzywani przez Donalda Trumpa do ofensywy wobec irańskiego reżimu. Od razu jednak zastrzegł, że nie pomoże im w ataku, ani nie zagwarantuje, że Kurdystan dostanie jakiekolwiek dodatkowe przywileje.
– Myślę, że to wspaniałe, że chcą to zrobić, byłbym w pełni za tym – powiedział Trump, pytany o doniesienia o planowanej ofensywie. Zapytany jednak o to, czy USA zaoferowały lub zagwarantują wsparcie powietrzne dla ataku kurdyjskich bojówek, prezydent odparł dziennikarzom, że „nie może im tego powiedzieć”.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Siódmy dzień operacji w Iranie [NA ŻYWO]
USA chcą instrumentalnie wykorzystać Kurdów
– To próba uruchomienia czynnika kurdyjskiego do, brzydko mówiąc, rozmontowania Iranu. Kraj jest wieloetniczny, Kurdowie stanowią kilka procent populacji. Jednocześnie naród Kurdów jest znany ze swoich aspiracji niepodległościowych. Kryzys iracki sprzed ponad 20 lat i historia Syrii pokazują, że w momencie kryzysowym Kurdowie próbują zamanifestować swoją odrębność, walczyć o jakąś formę autonomii, czy nawet niepodległości, jeśli tego typu perspektywa się pojawia. Stany Zjednoczone próbują wykorzystywać czynnik kurdyjski w nadziei, że uruchomi on działania antyrządowe i w ten sposób pozwoli na destabilizację państwa irańskiego – mówi dr hab. Lizak.
W odniesieniu do tej historii, ekspert ds. Bliskiego Wschodu z UW przywołał tragiczną historię Kurdów z czasów powstania w Iraku z 1991 r. Wtedy doszło do próby obalenia reżimu Saddama Husajna, jednak powstańcy nie otrzymali zagranicznego wsparcia. Słabo uzbrojeni i pozbawieni jednolitego kierownictwa ponieśli klęskę w walkach z Gwardią Republikańską. Podczas pacyfikacji szyitów zginęło od 50 tys. do 300 tys. powstańców i cywilów, a w konsekwencji porażki powstania z Iraku uciekło ponadto ok. 1,8 mln Kurdów.
– Z uwagi na to, jak potraktowano Kurdów w Syrii i wcześniej w Iraku oni zyskali pewne koncesje, ale Amerykanie nie byli zbyt mocno przywiązani do tych relacji. Zresztą symboliczny jest rok 1991 (Intifada – red.), gdy w Iraku wyzwano Kurdów do powstania przeciwko reżimowi Saddama Husajna w Iraku, a kiedy to powstanie wybuchło, to w Stanach Zjednoczonych liderzy ówczesnej koalicji nie zrobiły praktycznie nic, pozwalając armii Saddama Husajna na likwidację tejże prowincji i exodus ponad 1,8 miliona ludzi z Iraku – nakreśla dr hab. Lizak.
Wykładowca UW dodał, że historia Kurdów pokazuje, jak mocarstwa instrumentalnie traktują ten naród. – Zachowanie USA i Izraela wobec Kurdów może być kolejnym elementem podobnej gry politycznej; to znaczy wykorzystanie wszystkich elementów, które mogłyby pozwolić osłabienie reżimu w Teheranie. Natomiast traktowanie Kurdów będzie bardziej instrumentalne niż podmiotowe. Oczywiście nie mamy kompletnych informacji, nie wiemy, jakie strategie Amerykanie w tej chwili próbują realizować, ale taka interpretacja wydaje mi się bardzo prawdopodobna – zaznaczył.
Wbrew informacjom, które podały media z USA, prezydent autonomicznego Kurdystanu w Iraku Neczirwan Barzani zapewnił, że „nie będzie angażował się w żaden konflikt ani eskalację militarną” w regionie. „Potwierdzamy, że Region Kurdystanu będzie konsekwentnie trwał jako kamień węgielny pokoju i nie będzie angażował się w żaden konflikt ani eskalację militarną, które zagrażałyby życiu i bezpieczeństwu naszego narodu” – zadeklarował prezydent Barzani.
Wykładowca UW uważa, że Kurdowie będą unikać zaangażowania w konflikt, wiedząc jak zostali wcześniej potraktowani przez USA.
– Po doświadczeniach Iraku, po doświadczeniach Syrii chyba mają świadomość, że są instrumentalnie wykorzystywani. Gdyby rzeczywiście doszło do jakiejś implozji państwa irańskiego, wtedy na pewno Kurdowie poszukają przestrzeni dla zamanifestowania swojej odrębności, tożsamości, może jakiejś autonomii. Jednak to scenariusz możliwy, gdyby nastąpił upadek obecnego reżimu w Iranie i próba stworzenia nowej jakościowo sytuacji politycznej. To jest jeszcze dosyć hipotetyczna sytuacja – uważa dr hab. Wiesław Lizak.
„Kurdowie to Polacy Bliskiego Wschodu”
Wśród Kurdów nie ma jednak jednomyślności – naród jest rozrzucony między kilka państw, plemiona różnią się jeżeli chodzi o dialekty, istnieją też istotne podziały na różne polityczne frakcje.
– Jeszcze w XXI wieku mieliśmy do czynienia właśnie do podziału na Kurdystan iracki i irański. Istnieje więc obawa i to bardzo wyraźna, że mieszanie się w sprawy wewnętrzne Iranu może odwrócić się tylko przeciwko osiągnięciom jakie Kurdowie w tej chwili już posiadają do zbudowania autonomii irackiej – uważa Wiesław Lizak.
Według wykładowcy UW los Kurdów przypomina historię Polski. – Kurdowie znajdują się między czterema państwami, to Syria, Iran, Irak, Turcja. I teraz te państwa też bardzo często bywały w konflikcie między sobą. Kurdowie mają to nieszczęście, że żyją w różnych krajach. Trochę na licentia poetica, ale możemy się jako Polacy porównywać do Kurdów. Byliśmy podzieleni między trzy mocarstwa rozbiorowe przez ponad 100 lat, co oznaczało, że nasze aspiracje niepodległościowe nie mogły być w żaden sposób zrealizowane. Dopiero trzech zaborców musiało ponieść porażkę podczas I wojny światowej. Niemcy, Austria przegrały wojnę, Rosja w wyniku rewolucji została osłabiona i dopiero wtedy Polacy oraz inne narody mogli pokusić się o powstanie państw narodowych na gruzach tego starego ładu międzynarodowego. Kurdowie być może mieli nawet jakieś szanse na zjednoczenie, gdyby nagle te cztery państwa znalazły się w jakimś takim totalnym kryzysie. Choć też oczywiście nie jest to wcale pewne, bo sami Kurdowie są podzieleni. Mówiliśmy o tych podziałach w ramach jednego państwa, jakim jest Irak, gdzie Kurdowie podzielili się na dwie frakcje i partie polityczne – stwierdził dr hab. Lizak.
– Iran nie jest Wenezuelą, że wystarczy zabić przywódcę, czy porwać przywódcę i od razu nastąpi zmiana geopolityczna. Tutaj to jest zupełnie inny kontekst, ale i samo społeczeństwo oraz Irak są zapewne podzieleni. Jest duża szansa, że kontynuowanie tejże wojny będzie napędzać nastroje antymerykańskie. Interwencja zewnętrzna rzadko kiedy prowadzi do efektywnej transformacji politycznej, co pokazuje przykład Iraku – podsumował ekspert Instytutu Nowej Europy.
