Reklama
Reklama
Reklama

Dziecko godzinę samo na balkonie, potem szło po barierce. Uratował je koc

Nowe ustalenia ws. dramatu przy ul. Sybiraków w Łomży. Czterolatka spędziła sama na balkonie ok. godziny, potem zaczęła poruszać się po barierce i spadła z 5. piętra. Życie uratowało jej czterech mężczyzn, którzy rozciągnęli koc. Matka miała 0,7 promila alkoholu we krwi.

Strażak
Strażak. (fot. Roix / Shutterstock)
  • Z ustaleń policji wynika, że 4-letnia dziewczynka przebywała sama na balkonie przez ok. godzinę, a następnie zaczęła poruszać się po balustradzie, przechodząc na sąsiedni balkon, skąd spadła z piątego piętra.
  • Zauważyli to sąsiedzi i przechodnie – część próbowała wyważyć drzwi mieszkania, a czterech mężczyzn błyskawicznie rozciągnęło pod balkonem koc, który zamortyzował upadek dziecka z kilkunastu metrów.
  • Matkę dziewczynki, 27-latkę, obudziło dobijanie się sąsiadów; badanie wykazało u niej 0,7 promila alkoholu, a rodzina była już wcześniej w zainteresowaniu dzielnicowego. Dziecko przechodzi teraz szczegółowe badania w szpitalu.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w niedzielę przy ul. Sybiraków 32 w Łomży. Z ustaleń policji wynika, że czteroletnia dziewczynka przez około godzinę przebywała sama na balkonie mieszkania. W pewnym momencie zaczęła poruszać się po balustradzie i w ten sposób przedostała się na sąsiedni, skrajny balkon.

Sytuację zauważyli sąsiedzi i przechodnie. Ciepłe, niedzielne popołudnie sprzyjało spacerom, więc szybko zebrało się wiele osób próbujących pomóc dziecku. Policja otrzymała zgłoszenie o godz. 14.14.

Wyścig z czasem

Część świadków pobiegła do mieszkania, do którego należał balkon, na którym znalazło się dziecko. Drzwi były zamknięte, a niektórzy rozważali nawet ich wyważenie. Inni próbowali dostać się do lokalu, z którego wcześniej wyszła czterolatka.

Reklama
Reklama

W tym samym czasie czterech mężczyzn chwyciło koc i ustawiło się pod balkonem. Jak relacjonowała podkom. Karolina Wojciekian, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Łomży, praktycznie wszyscy w pobliżu żyli tym, co dzieje się na górze, i na różne sposoby próbowali ratować dziecko.

Koc, który uratował życie

Służby nie zdążyły dotrzeć na miejsce przed upadkiem dziewczynki. Czterolatka spadła na trzymany przez nich koc, który zamortyzował uderzenie z wysokości piątego piętra. Strażacy informowali później, że dziecko było przytomne i nie miało widocznych obrażeń zewnętrznych.

Dobijanie się mieszkańców do drzwi miało obudzić matkę dziewczynki. 27-latka zeszła na dół do córki, a następnie razem z nią pojechała do szpitala.

Matka pod wpływem alkoholu, rodzina znana policji

Badanie stanu trzeźwości wykazało u kobiety 0,7 promila alkoholu w organizmie. Jak wynika z policyjnych ustaleń, rodzina była już wcześniej w zainteresowaniu dzielnicowego. Nieoficjalnie mieszkańcy bloku przekazują też, że poprzedniej nocy do późnych godzin z mieszkania miały dochodzić odgłosy mogące świadczyć o odbywającym się tam spotkaniu lub imprezie.

Reklama
Reklama

Dziewczynka przebywa obecnie w szpitalu, gdzie przechodzi szczegółowe badania.

Reklama
Reklama