Osiem lat na zwrot z inwestycji w fotowoltaikę to czas jak najbardziej akceptowalny – powiedział Zero.pl ekspert z AGH dr inż. Janusz Zyśk. Analityk odniósł się w ten sposób do niedawnych słów polityka PiS Przemysława Czarnka, który nie krył rozczarowania swoimi panelami fotowoltaicznymi.

- Przemysław Czarnek publicznie krytykował efektywność posiadanej instalacji fotowoltaicznej.
- Do jego obaw odniósł się dla Zero.pl ekspert z krakowskiej AGH, dr inż. Janusz Zyśk.
- Specjalista skomentował m.in. opłacalność systemów fotowoltaicznych.
Miliony złotych ze zbiórek i znikające zwierzęta. Ujawniamy kulisy działania DIOZ
Zamieszanie wokół fotowoltaiki byłego ministra edukacji w rządzie PiS, a dziś kandydata tej partii na premiera, to pokłosie jego słów z sobotniej konwencji w Krakowie. Polityk krytykował wówczas unijną politykę energetyczną oraz dopłaty do inwestycji w odnawialne źródła energii.
Po tych wypowiedziach posłowie koalicji rządzącej wytknęli Czarnkowi, że sam korzysta z dobrodziejstw fotowoltaiki. Na swoim domu ma zamontowane panele.
Do tych przytyków polityk PiS odniósł się w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Kanale Zero. Czarnek nie szczędził słów krytyki pod adresem fotowoltaiki.
Jego słowa postanowiliśmy skonfrontować z ekspertem. O komentarz zwróciliśmy się do dra inż. Janusza Zyśka z Wydziału Energetyki i Paliw AGH w Krakowie, który – jak się okazało – sam niedawno zdecydował się na instalację paneli fotowoltaicznych.
Osiem lat na zwrot z inwestycji w fotowoltaikę. Długo czy krótko?
W programie w Kanale Zero Przemysław Czarnek mówił m.in.: – To jest kompletnie nieopłacalne. Zapłaciłem 8,1 tys. zł, to było z pięć lat temu, za to, co mam na dachu, płacąc za prąd wówczas 2-2,5 tys. zł rocznie. Po zamontowaniu zacząłem płacić 1-1,2 tys. zł rocznie. W związku z tym mam tysiąc zł zysku rocznie. To ile muszę czekać, żeby to 8,1 tys. się zwróciło?
Spór o fotowoltaikę Czarnka. Arłukowicz przypomina szczegół z oświadczenia polityka PiS
Janusz Zyśk uważa jednak, że osiem lat na zwrot z instalacji fotowoltaicznej to „czas, którego należy się spodziewać”. – Oczywiście wiele zależy od tego, w jakim systemie rozliczeń funkcjonuje dany użytkownik, kiedy instalował system i po jakiej cenie. Moim zdaniem osiem lat to okres jak najbardziej akceptowalny – powiedział ekspert.
Koszty inwestycji w fotowoltaikę
Analityk wyjaśnił także, że obecnie „fotowoltaikę należy traktować przede wszystkim jako sposób na drastyczne obniżenie rachunków, a nie jako maszynkę do zarabiania pieniędzy”.
– Kluczowy jest tzw. reżim pracy instalacji. Ważne jest, czy posiadamy magazyn energii oraz na jakim poziomie kształtuje się nasza autokonsumpcja. Im więcej wyprodukowanej energii zużyjemy na bieżąco, tym lepiej. Sprzedaż nadwyżek do sieci jest obecnie średnio opłacalna – kupujemy prąd z przesyłem i podatkami za ok. 1,10 zł/kWh, a sprzedajemy go, w zależności od miesiąca, za kwotę od 14 do 48 groszy – wyliczył Zyśk.
Ekspert odniósł się także do kosztu instalacji. – Osiem tysięcy za całą instalację to dość niska cena. Prawdopodobnie mowa o bardzo małym systemie, rzędu 2 kW, lub inwestycji z bardzo wysoką dotacją. Dla porównania: dwa lata temu instalowałem system o mocy 6 kW, co jest standardem dla domu jednorodzinnego. Koszt wyniósł około 31 tys. zł za panele, falownik i montaż, bez magazynu energii – powiedział ekspert.
DIOZ wykorzystuje i krzywdę psów, i dobre serca ludzi. Machina do zarabiania pieniędzy
Czy sam liczył, za ile zwróci mu się inwestycja? – Nie liczyłem dokładnie czasu zwrotu w moim przypadku, ponieważ dla mnie to kwestia niezależności i wygody. Wiedziałem, że na gaz musiałbym czekać dwa lata, a paliw stałych nie brałem pod uwagę – wyjaśnił.
Czy panele fotowoltaiczne są trwałe?
Janusz Zyśk odniósł się także do obaw Przemysława Czarnka związanych z trwałością paneli. Były minister mówił: – A jeszcze to ma gwarancji chyba pięć lat i nie wiadomo, czy się zepsuje, czy nie. Jak się zepsuje, to ja to będę musiał zdemontować, zutylizować. I jeszcze strach, że to jest na dachu i nie wiadomo, co się z tym stanie. To jest kompletny idiotyzm.
Zdaniem eksperta z AGH niepokój o trwałość paneli to „raczej nieuzasadnione obawy”. – Przyjmuje się, że instalacja fotowoltaiczna powinna pracować od 20 do 25 lat. Oczywiście panele ulegają stopniowej degradacji, ale szacuje się, że po dwóch dekadach ich moc spadnie o około 20 proc. Sama awaryjność jest niska – to systemy bezobsługowe, pozbawione części mechanicznych, które mogłyby się zatrzeć – powiedział Zyśk.
Poseł Litewka o DIOZ: Weryfikacja gości w Sejmie powinna być większa
Utylizacja paneli to „realne wyzwanie”
Analityk zwrócił jednak uwagę, że kwestia utylizacji, o której wspomniał były minister, to „szczery problem i realne wyzwanie”.
– Za 15–20 lat czeka nas fala masowego demontażu pierwszych instalacji. Obecnie system utylizacji nie jest jeszcze w pełni dookreślony i to zadanie dla rządzących, by stworzyć mechanizmy wspierające konsumentów. Prawdopodobnie właściciel będzie musiał partycypować w kosztach odbioru, ale jeśli system zostanie dobrze zorganizowany pod kątem logistyki i odzysku surowców, nie powinny to być kwoty zaporowe – ocenił Zyśk.
