Reklama

Był potentatem medialnym, trafi przed sąd. Prokuratura oskarżyła Grzegorza H.

Reklama
TYLKO NA

Po 9 latach śledztwa krakowska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko biznesmenowi Grzegorzowi H., byłemu właścicielowi dziennika „Rzeczpospolita”. Sprawa dotyczy działania na szkodę spółki Dragmor oraz przywłaszczenia, na czym – zdaniem śledczych – stracił Skarb Państwa.

artykul_glowne-foto
Na zdjęciu Grzegorz H., były właściciel dziennika „Rzeczpospolita” (fot. Łukasz Gągulski / PAP)
  • Prokuratura Okręgowa w Krakowie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi H., byłemu właścicielowi dziennika „Rzeczpospolita”. Sprawa ma związek z inwestorską stroną działalności biznesmana.
  • Grzegorz H. ma odpowiedzieć przed sądem za dwa czyny: działanie na szkodę spółki Dragmor i wyrządzenie jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także przywłaszczenie prawa majątkowego wielkiej wartości wynikającego z prawa udziałowego Skarbu Państwa.
  • Oskarżony nie przyznaje się do winy. – Całe oskarżenie uważamy za nieporozumienie wynikające z niezrozumienia przez prokuraturę funkcjonowania spółek, gospodarki rynkowej i obrotu gospodarczego – mówi Zero.pl adwokat prof. Jan Widacki, obrońca Grzegorza H.

Reklama

Grzegorz H. przez ostatnie lata uchodził za potentata na rynku medialnym i filmowym. Przez wiele lat kontrolowane przez niego spółki wydawały dzienniki „Rzeczpospolita” i „Parkiet” (większość posiadanych udziałów sprzedał w 2023 r.), produkowały i koprodukowały filmy polskie i zagraniczne (m.in. „Zakochany anioł”, „Nightwatching”). W 2017 r. jedna z jego spółek zakupiła wytwórnię filmową Alvernia Studios zlokalizowaną w podkrakowskim Nieporazie.

Spółki, w których najróżniejsze funkcje zajmował H., przez lata zajmowały się również inwestowaniem kapitałowym, restrukturyzacją firm, doradztwem, a także obsługą rynku nieruchomości. I to właśnie ta część działalności H. znalazła się pod lupą prokuratury.

Grzegorz H. i list do Ministerstwa Skarbu

Śledczy zainteresowali się Grzegorzem H. we wrześniu 2016 r., gdy na biurko ówczesnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry trafiła petycja, którą część akcjonariuszy spółki KCI Park Technologiczny Krowodrza SA skierowała do ministra skarbu Dawida Jackiewicza.


Reklama

Autorzy w swym piśmie wskazali, że są byłymi pracownikami i spadkobiercami Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Krakowie. Firma przez dziesięciolecia zajmowała się produkcją części lotniczych i silnikowych. Po sprywatyzowaniu wytwórnia trafiła w ręce Grzegorza H., który zmienił nazwę na KCI Park Technologiczny Krowodrza SA.


Reklama

Portal Zero.pl dotarł do pisma, które 10 lat temu otrzymały najważniejsze osoby w państwie. To spis – zdaniem jego autorów – przewinień Grzegorza H.

Sygnatariusze piszą o transakcjach przeprowadzonych przez biznesmena w ramach wielu podmiotów, których był udziałowcem. „Dokonywał on szeregu niejasnych transakcji z samym sobą wskutek czego te spółki giełdowe ponosiły wielomilionowe straty, on zaś coraz bardziej się bogacił” – czytamy. Jak wskazują, tylko dwie z operacji spowodowały w KCI Park Technologiczny Krowodrza SA straty w wysokości ponad 13 mln zł.

Akcjonariusze skarżyli się w liście, że przez kilkanaście lat nie otrzymali ani grosza dywidendy, a w tym samym czasie H. „pełnymi garściami korzystał z majątku KCI Park Technologiczny Krowodrza SA przez pożyczki i rozmaite transfery”. Autorzy wskazali również na brak jakiejkolwiek reakcji państwa na sytuację w przedsiębiorstwie, w której udziały przecież ma Skarb Państwa.


Reklama

Skomplikowane śledztwo krakowskiej prokuratury

Sprawa trafiła do krakowskiej prokuratury. Początkowo śledczy poszli w kierunku ustalenia, czy doszło do niedopełnienia obowiązków przez członków władz KCI Park Technologiczny Krowodrza SA oraz nieprawidłowego rozporządzenia mieniem. Mowa była o wyrządzeniu spółce szkody na poziomie 62 mln zł.


Reklama

W toku śledztwa prokuratura niektóre wątki umorzyła, a w ich miejsce pojawiały się nowe ślady i kolejne spółki.

Samego Grzegorza H. udało się przesłuchać w 2019 r. Zeznał wówczas, że jest nękany przez różne osoby, które próbują wymusić od niego haracz. Poza tym prowadzi wiele projektów, w których jego rola ogranicza się do decyzji strategicznych, natomiast za ich realizację odpowiadają menedżerowie i zespoły kompetentnych pracowników. Szczegółów niektórych transakcji, będących w zainteresowaniu prokuratury, nie pamiętał.

W październiku 2021 r. krakowska prokuratura postawiła Grzegorzowi H. trzy zarzuty: nadużycia uprawnień (jako członek rady nadzorczej spółki Dragmor oraz członek jednoosobowego zarządu KCI Park Technologiczny Krowodrza SA) oraz przywłaszczenia majątku Skarbu Państwa.


Reklama

Akt oskarżenia i dwa przestępstwa

Śledztwo zakończyło się 13 sierpnia 2025 r. Krakowska prokuratura – obok Grzegorza H. – oskarżyła także jego żonę i trzy inne osoby.


Reklama

Ostatecznie Grzegorz H. ma odpowiedzieć przed sądem za dwa czyny. To działanie na szkodę spółki Dragmor poprzez doprowadzenie do obniżenia poziomu kontroli tej spółki nad majątkiem KCI Centrum Zabłocie i wyrządzenie jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Jak informują śledczy, szkoda spółki Dragmor została określona na blisko 20 mln zł.

Do tego w ocenie prokuratury dochodzi przywłaszczenie prawa majątkowego wielkiej wartości wynikającego z prawa udziałowego Skarbu Państwa w majątku spółki KCI Centrum Zabłocie. Mowa o prawie 5 mln zł.

Na czym miało polegać przestępstwo? Według ustaleń prokuratury, działania zarządu i rady nadzorczej spółki Dragmor doprowadziły do porozumienia ze spółką KCI International Sarl (później Dragmor International Sarl) z siedzibą w Luksemburgu i wniesienia aportu (wkładu niepieniężnego) do Dragmor International Sarl w postaci 297 927 udziałów w spółce KCI Centrum Zabłocie. Tym działaniem doprowadzono do obniżenia poziomu kontroli Dragmor nad majątkiem KCI Zabłocie, wyrządzając szkodę spółce Dragmor oraz Skarbowi Państwa, jako jej udziałowcowi.


Reklama

Prokuratura podkreśla wiodącą rolę Grzegorza H. w podejrzanej transakcji. Według ustaleń śledczych, nieruchomości, które należały do KCI Centrum Zabłocie, trafiły pod kontrolę innych podmiotów, a potem zostały sprzedane. Pozyskane środki w żadnym stopniu nie trafiły do udziałowców mniejszościowych spółki Dragmor, którzy nie byli powiązani z Grzegorzem H.


Reklama

Skomplikowane mechanizmy przypominające matrioszkę

Wygląda skomplikowanie? I tak, wskazuje prokuratura, właśnie miało być. Prokuratorzy podkreślają skomplikowaną inżynierię finansowo-prawną opartą na wielu powiązaniach i przepływach kapitałowych między kontrolowanymi spółkami ulegającym stałym przekształceniom. Mówią również, że transakcje nie miały związku z rzeczywistą działalnością gospodarczą, a chodziło o transfer majątku i odbieranie go innym podmiotom.

Krakowska prokuratura porównuje mechanizm do oszustw vatowskich, gdzie także występują pozory normalnych transakcji, ale rzeczywisty cel dalece odbiega od uczciwych ruchów biznesowych.


Reklama

O wyjaśnienie mechanizmu poprosiliśmy Patryka Gorgola, radcę prawnego, eksperta ds. prawa gospodarczego. – Taki model, że spółka A wkłada udziały spółki B do spółki C, a następnie spółka C wkłada udziały spółki B do spółki D, możemy porównać do rosyjskiej matrioszki, gdzie drugą lalkę umieszcza się w pierwszej, potem trzecią w tej drugiej, czwartą w trzeciej i tak dalej – tłumaczy w rozmowie z Zero.pl.


Reklama

Gdyby Grzegorz H. miał 100 proc. udziałów we wszystkich podmiotach – nie byłoby problemu. Szkopuł w tym, że operacje kapitałowe dotyczyły spółek, które miały swoich mniejszościowych akcjonariuszy, a w części były własnością Skarbu Państwa. I – znów: zdaniem prokuratury – chodziło w tym wszystkim o to, by Grzegorz H. miał więcej pieniędzy, a Skarb Państwa i mniejszościowi akcjonariusze mniej.

– Takie działania mogą doprowadzić do tego, że spółka A nie jest już bezpośrednim właścicielem spółki z majątkiem, a jej kontrola nad spółką D ma charakter w zasadzie iluzoryczny. Karty rozdaje ten, kto jest właścicielem spółki D. Zasadne pytanie w tego typu sprawach brzmi, jakie racje stały za decyzją zarządu spółki A o wniesieniu majątku spółki B do spółki C, w jaki sposób zabezpieczono kontrolę i czy po sprzedaży majątku jakakolwiek kwota wróciła do spółki A – podkreśla mec. Gorgol.

O działaniach Grzegorza H. chcieliśmy porozmawiać z jego obrońcą, prof. Janem Widackim, krakowskim adwokatem, w przeszłości wiceministrem spraw wewnętrznych. Ten nie odpowiedział na nasze szczegółowe pytania. – Mój mandant czuje się niewinny. Nie popełnił żadnego przestępstwa. Całe oskarżenie uważamy za nieporozumienie wynikające z niezrozumienia przez prokuraturę funkcjonowania spółek, gospodarki rynkowej i obrotu gospodarczego – stwierdził.


Reklama

Z Grzegorzem H. nie udało nam się skontaktować.


Reklama

Oskarżeni – w tym Grzegorz H. – nie przyznali się do winy. Obrońcy oskarżonych wnieśli wniosek o umorzenie postępowania. Sąd rozpatrzy go w połowie marca.


Reklama