Intel ogłosił, że przyłączy się do projektu Terafab Elona Muska. To inicjatywa, która ma w przyszłości dostarczać chipy dla całego ekosystemu spółek kontrowersyjnego miliardera, w tym: Tesli, SpaceX i xAI. Tuż po otwarciu nowojorskiej giełdy, kurs akcji Intela wzrósł o 4,9 proc. Jak oceniają branżowe media, dla Intela to sposób na restrukturyzację po tym, jak znalazł się na krawędzi.

Nowa szansa dla Intela – spółka była na krawędzi
Współpraca z Elonem Muskiem wpisuje się w szerszy kontekst problemów i transformacji Intela. Jeszcze dekadę temu firma była niekwestionowanym liderem rynku procesorów, ale w ostatnich latach zaczęła wyraźnie przegrywać wyścig technologiczny z konkurencją, zwłaszcza w obszarze sztucznej inteligencji.
Największym beneficjentem boomu na AI stała się Nvidia, która dzięki wyspecjalizowanym układom graficznym zdominowała rynek centrów danych. Intel z kolei długo koncentrował się na klasycznych procesorach i spóźnił się z rozwojem infrastruktury dla sztucznej inteligencji. Wskutek problemów Intel musiał zrezygnować choćby z planów rozwojowych w naszym regionie, w tym z budowy zakładu pakowania półprzewodników w Miękini pod Wrocławiem.
Jak podaje Reuters, obecne działania firmy to próba odbudowy pozycji poprzez głęboką restrukturyzację. Kierujący spółką od ponad roku Lip-Bu Tan wdraża agresywny plan naprawczy obejmujący m.in. redukcję kosztów, sprzedaż części aktywów oraz zmianę modelu biznesowego.
Dla Intela ta współpraca ma także znaczenie wizerunkowe i finansowe. Reuters wskazuje, że firma zaczyna odzyskiwać zaufanie inwestorów dzięki rosnącemu popytowi na procesory oraz wsparciu kapitałowemu, w tym ze strony rządu USA.