Najnowszy sondaż zaufania do polityków z doskonałymi wiadomościami dla Karola Nawrockiego. Prezydentowi ufa 54,8 proc. Polaków. Rafał Trzaskowski zalicza z kolei duży spadek. W rozmowie z Zero.pl prof. Jarosław Flis namawia do nie wyciągania pochopnych wniosków i stawia pytania, na ile trwałe są sentymenty w przepełnionej emocjami polskiej debacie politycznej.

- Sondażowy rekord Karola Nawrockiego. Prezydent cieszy się zaufaniem ponad połowy Polaków – wynika z badania IBRiS. Jako jedyny z badanych polityków ma więcej wskazań pozytywnych niż negatywnych.
- Rafał Trzaskowski notuje spadek zaufania wyborców. Sondaż przeprowadzono niedługo po ujawnieniu przez portal Zero.pl pierwszych wątków afery w Szpitalu Południowym.
- Strategia podgrzewania konfliktu polsko-ukraińskiego przyniosła takie właśnie efekty – tak wyniki sondażu w rozmowie z Zero.pl komentuje prof. Jarosław Flis. Socjolog zwraca jednak uwagę, że w polskiej „rozgorączkowanej” debacie trudno rozstrzygać o trwałości zaufania do poszczególnych polityków.
Najnowszy sondaż zaufania do polityków przynosi rekordowy wynik dla prezydenta. Karolowi Nawrockiemu ufa 54,8 proc. Polaków. Prezydentowi „zdecydowanie ufa” 23,8 proc. badanych, a „raczej ufa” 31 proc. Negatywnie ocenia go 39,3 proc. ankietowanych. Karol Nawrocki jako jedyny z badanych polityków ma więcej wskazań pozytywnych niż negatywnych.
Kacprzyk miał kierować SOR-em w Szpitalu Wolskim. Przedstawiono go już załodze
Sondaż przeprowadził IBRIS na zlecenie Onetu w dniach 19–21 czerwca, a zatem w czasie krajowej dyskusji o odebraniu przez prezydenta Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu i kilka dni po pierwszych doniesieniach portalu Zero.pl o możliwych nieprawidłowościach w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Nawrocki zanotował wzrost o 8,4 pkt proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem, tym samym nieznacznie pobił rekord należący do Szymona Hołowni ze stycznia 2024 r., gdy politykowi ufało 54,4 proc. Polaków.
Tusk stabilnie, Trzaskowski dołuje. Jest nowy sondaż zaufania do polityków
Na drugim miejscu rankingu zaufania utrzymuje się wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Ufa mu 42,6 proc. badanych. Negatywnie o szefie MSZ myśli 51 proc. ankietowanych. Donald Tusk zajmuje trzecie miejsce z 38,1 proc. zaufania. Negatywnie ocenia premiera 57,6 proc. Polaków.
Czwarta pozycja należy do Włodzimierza Czarzastego, któremu ufa 36 proc. badanych. Były premier Mateusz Morawiecki ma 35,3 proc. zaufania. Szóste miejsce zajmuje minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz z wynikiem 34,9 proc.
O ile zaufanie do polityków zajmujących miejsca od drugiego do szóstego nie zmieniło się znacząco, notowany na siódmym miejscu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zanotował poważny sondażowy dołek. Ufa mu obecnie 32,5 proc. Polaków, co oznacza spadek o 5,6 pkt proc. miesiąc do miesiąca.
Socjolog: Czy prawica na pewno już może świętować?
Prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zwraca uwagę na coraz większe napięcia w relacjach Warszawy i Kijowa. – Strategia podgrzewania konfliktu polsko-ukraińskiego przyniosła takie właśnie efekty. Dzięki niej wszyscy, którzy nosili w sobie rozmaite żale, uprzedzenia czy obawy, zyskali ich potwierdzenie – komentuje.
– Pojawia się pytanie, na ile realizatorzy tej strategii mogą już świętować – zauważa ekspert. Profesor Flis zwraca uwagę na komentarze, jakie pojawiały się w środowisku Prawa i Sprawiedliwości w 2025 r. po zwycięstwie kandydata na prezydenta wskazanego przez tę partię.
– PiS żył w przekonaniu, że jest super i zaraz będziemy mieć „cztery z przodu”. Rok później nie ma z przodu nawet „trójki” – zauważa.
Zelenski również zyskał w oczach własnych wyborców, ugruntowując w nich przekonanie, że w sporze z Polakami o UPA nikt nie będzie mu niczego narzucał. Tę samą korzyść ma Nawrocki. Pytanie, co w dłuższej perspektywie da taki sentyment i czy on pozwala rozwiązać jakiekolwiek realne problemy kraju.
prof. Jarosław Flis
Ustawa medialna znów się opóźnia. „Może w ogóle nie uda się jej przyjąć”
„Rozgorączkowanie jak w 2015 r.”
Profesor Flis zwraca uwagę na rozbicie sił opozycyjnych i prorządowych. – W PiS-ie trzeszczy, w Konfederacji trzeszczy za sprawą nowej inicjatywy ogłoszonej w ubiegłym tygodniu. – Rozgorączkowanie jak w 2015 r., tylko już po obu stronach – ocenia.
Ekspert zauważa, że odpowiedzią wielu polityków na rozgorączkowanie wśród obywateli jest „bezrefleksyjne twittowanie i rzucanie się z zapałem w kolejne łajno-burze”. – To nie wygląda na długofalową strategię polityczną – podkreśla.
– Można się chwilę pocieszyć, bo zasięgi są fantastyczne. Ale warto pamiętać o siedmiu proc. wpłat na ZUS, które pochodzą od ukraińskich pracowników w polskiej gospodarce. Czy brytyjscy politycy, którzy przed 10 laty podsycali niechęć do emigrantów z Polski, mogą minioną dekadę uznać za pasmo swoich sukcesów? – pyta socjolog. W ocenie Flisa duże partie nie wygrywają z mniejszymi radykalizmem, tylko skutecznością.
Zdaniem socjologa, frakcje stawiające na radykalizm nie mogą ugrać więcej w polityce niż „kilka procent”.
Według mojego doświadczenia, osoby, które stawiają sobie nieracjonalne cele, rzadko potrafią w działaniu stosować racjonalne środki. Te wszystkie partie wielkiej obietnicy i „wywrócenia stolika” zwykle kończą upadkiem z wysokiego konia.
Prof. Jarosław Flis
Trzaskowski i afera w Szpitalu Południowym. „To jest sprawa niezwykle poważna”
Pytany o spektakularny spadek zaufania do Rafała Trzaskowskiego prof. Flis przyznaje:
– Afera warszawska to na pewno nie jest coś drobnego. To jest sprawa niezwykle poważna. Niektórzy dodatkowo próbują się bronić w sposób, który tylko pogarsza sytuację – podkreśla.
– Z wszystkich sytuacji kryzysowych da się wyjść uderzeniem się w piersi, a nie twitterowymi kontratakami. Adekwatną reakcją na błędy jest pokora – mówi profesor.
Dopytywany o przyszłość Rafała Trzaskowskiego, rozkłada ręce.
– Po powrocie Petru i Giertycha nie wiem, co można zrobić, żeby trwale wylecieć z polityki – mówi. – Minął rok z okładem od wypłynięcia w trakcie kampanii Nawrockiego sprawy „Batyra”, czy „kawalerki-hochsztaplerki”. Skończyło się bez konsekwencji, bo druga strona postanowiła zrobić jeszcze większe głupoty – podsumowuje.
