Reklama
Reklama

Reklama

Gdzie powinny trafić środki ze zbiórki Łatwoganga? Ekspert o trzech obszarach

Reklama

– Tych pieniędzy jest kilkanaście razy więcej, niż spodziewaliśmy się na samym początku – stwierdził prof. Krzysztof Kałwak, lekarz kierujący kliniką, która współpracuje z fundacją Cancer Fighters. Medyk mówił, gdzie powinny trafić zebrane pieniądze.

Wyniki zbiórki Łatwoganga. Ile pieniędzy zebrano na dzieci chorujące na raka.
Wyniki zbiórki Łatwoganga. Ile pieniędzy zebrano na dzieci chorujące na raka. (fot. Leszek Szymański / PAP)
  • Stream Łatwoganga oraz powiązane z nim akcje pozwoliły zebrać ponad 280 mln zł na podpiecznych fundacji Cancer Fighters. 
  • Nad wydatkowaniem środków czuwać będzie specjalnie powołana rada. 
  • Prof. Krzysztof Kałwak, który będzie jej członkiem, wskazał trzy obszary, które wymagają wsparcia. 

Reklama

Ponad 280 mln zł – tyle łącznie zebrano podczas charytatywnego streama Łatwoganga oraz wszystkich towarzyszących mu akcji. Pieniądze trafiają do fundacji Cancer Fighters wspierającej walkę dzieci z chorobami nowotworowymi.

Rekord Łatwoganga. Ekspert wskazuje na „prawdziwy problem” onkologii

Kiedy trwająca dziewięć dni transmisja na żywo dobiegła końca, zaczął się czas planowania, jak najlepiej wykorzystać zgromadzone środki. Nad wydatkowaniem pieniędzy czuwać będzie specjalnie powołana do tego celu rada. Jej skład zasilą członkowie fundacji, osoby zaangażowane w akcję oraz przede wszystkim eksperci z dziedziny onkologii.


Reklama

Wśród przedstawicieli ostatniej z tych grup, która zasili skład rady, jest prof. Krzysztof Kałwak, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, nazywanej Przylądkiem Nadziei, która od lat współpracuje z Cancer Fighters.


Reklama

Prezes Cancer Fighters: będziemy słuchać szpitali

W rozmowie z Medonetem mówił o tym, jakie znaczenie dla polskiej onkologii mają zebrane pieniądze oraz jak powinny być wydane. — Jestem głęboko wzruszony, bo tych pieniędzy jest kilkanaście razy więcej, niż spodziewaliśmy się na samym początku – stwierdził.


Reklama

 


Reklama

Trzy najważniejsze kwestie 

Wśród najważniejszych kwestii ekspert wymienił bieżącą pomoc oraz zakończenie trwających zbiórek – m.in. na leki oraz terapie, które nie podlegają refundacji. — Mamy też wiele niezaspokojonych potrzeb w postaci opieki nad pacjentem, który zakończył leczenie choroby nowotworowej i wymaga rehabilitacji, wymaga wsparcia wielu specjalistów – dodał.

Łatwogang mówi, co dalej. „Komentarz zbędny”

Jak stwierdził, często „klinika staje się dla wielu rodzin drugim domem”. Profesor opowiedział, że do jego kliniki we Wrocławiu trafiają osoby z całej Polski. Oznacza to czasem regularne dojazdy liczone w setkach km. Zatem drugim z celów jest zapewnieniem rodzinom podopiecznych środków na dotarcie do klinik.


Reklama

Trzeci obszar, to doposażenie oraz modernizacja oddziałów, następnie zaś także większe inwestycje infrastrukturalne.


Reklama

Cel: by polskie dzieci nie musiały wyjeżdżać za granicę 

Ekspert ocenił, że polska onkologia dziecięca nie stoi na złym poziomie, a wskaźnik wyleczeń w niektórych jednostkach chorobowych sięga nawet 95 proc. Problemem ma być fakt, że nie wszystkie rodzaje terapii są dziś w Polsce refundowane. 

— Marzę o tym, żeby dzieci, które w tej chwili wyjeżdżają na drogie terapie za granicę — do Włoch, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Wielkiej Brytanii — za kilka lat nie musiały już jeździć za granicę – powiedział. 

Łatwogang robi coś niesamowitego. I nie chodzi tylko o zbiórkę


Reklama

— Będziemy mieli dostęp do kolejnych terapii w ciągu roku, półtora. Ale chcielibyśmy mieć jeszcze więcej, żeby Polska i nasze kliniki nie jechały w drugim czy trzecim wagonie pociągu, tylko żeby były w lokomotywie, która napędza życie i zdrowie pacjentów — dodał. 


Reklama

Ekspert mówił także, że „w ostatnich latach dzieje się przełom w medycynie”, związany z tym, że coraz większą część pacjentów udaje się wyleczyć. 

— Marzeniem każdego onkologa dziecięcego jest to, żeby za parę lat móc powiedzieć, że mamy o pięć czy o dziesięć proc. lepsze wskaźniki. Żeby znów udało się ileś istnień ludzkich uratować, ileś uśmiechów odzyskać — powiedział.

— Jest dużo do zrobienia, jest dobrze, może być tylko lepiej — stwierdził. — A taka akcja na pewno pomoże tę sytuację poprawić — dodał prof. Krzysztof Kałwak.


Reklama