Reklama
Reklama
Reklama

Polki zakochują się w dużo młodszych mężczyznach na all inclusive. „Chcą po prostu czuć”

Ekspert wyjaśnia, dlaczego starsze kobiety zakochują się w młodszych mężczyznach z egzotycznych krajów.
Ekspert wyjaśnia, dlaczego starsze kobiety zakochują się w młodszych mężczyznach z egzotycznych krajów. (fot. Zero.pl)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

– Spotkałem się z historiami młodych mężczyzn z Egiptu, którzy są wyszkoleni w zaspokajaniu potrzeb emocjonalnych starszych kobiet. Wiedzą, jak sprawić, by partnerka poczuła się piękna, wyjątkowa i pożądana. W swojej praktyce zetknąłem się z wieloma przypadkami oszustw i wykorzystywania kobiet, a także ze sprawami karnymi – mówi w rozmowie z Zero.pl Krzysztof Korona, psycholog i seksuolog. Jak jednak dodaje, nie możemy zakładać, że każdy młodszy mężczyzna związany z dojrzałą kobietą chce ją oszukać. Wiele takich par tworzy autentyczne, szczęśliwe relacje.

Aleksandra Cieślik, Zero.pl: Blisko 60-letnia kobieta i mężczyzna młodszy o niemal 30 lat. Do tego pochodzący z innego kraju, wychowany w innej kulturze. Czy taki związek może być prawdziwą miłością?

Krzysztof Korona, psycholog, seksuolog: Oczywiście, że może. Zakochanie nie ma górnej granicy wieku. To niezwykle silne doświadczenie psychofizjologiczne, które może pojawić się zarówno u młodych ludzi, jak i u osób po pięćdziesiątce, sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce.

Warto jednak rozróżnić zakochanie od trwałej więzi. Kiedy jesteśmy zakochani, koncentrujemy się na drugim człowieku, idealizujemy go, intensywnie przeżywamy każdą rozmowę i spotkanie. To stan, który bardzo silnie wpływa na nasze emocje i sposób myślenia.

A czego szuka w takim związku dojrzała kobieta?

Reklama
Reklama

Nie zawsze tego, co nam się wydaje. Wiele osób utożsamia seks ze stosunkiem i orgazmem. Tymczasem z punktu widzenia seksuologii trzeba rozróżnić orgazm i satysfakcję seksualną. Orgazm jest reakcją fizjologiczną. Natomiast satysfakcja seksualna łączy przeżycie fizyczne z emocjonalnym.

I właśnie emocje odgrywają ogromną rolę w budowaniu więzi erotycznej. Kobiety mówią mi czasem, że ważniejsze od orgazmu są dla nich czułość, dotyk, trzymanie za rękę, przytulenie. Chcą po prostu czuć zainteresowanie drugiego człowieka.

Czyli niekoniecznie chodzi o seks?

Może chodzić o seks, ale nie tylko. Proszę wyobrazić sobie małżeństwo, które trwa 25 lat. Gdybyśmy zsumowali czas wszystkich orgazmów przeżytych przez partnerów, okazałoby się, że to niewielka część ich wspólnego życia. A przecież więź erotyczna nie istnieje wyłącznie przez te kilka sekund.

Ogromne znaczenie ma to, co dzieje się między ludźmi przed seksem, po seksie i w codziennym życiu. Czy potrafią ze sobą rozmawiać? Czy okazują sobie czułość? Czy interesują się swoimi emocjami?

I te potrzeby nie znikają automatycznie wraz z wiekiem.

A jednak wciąż słyszymy, że po pięćdziesiątce seks schodzi na dalszy plan.

Zwróciłbym uwagę na coś przeciwnego. Dla części kobiet okres po pięćdziesiątce może być etapem bardzo dużej swobody erotycznej.

Reklama
Reklama

Zmienia się ich sytuacja życiowa. Dzieci są już dorosłe, nie trzeba zajmować się nimi tak intensywnie, jak wcześniej. Część kobiet osiągnęła stabilizację materialną, ma więcej czasu dla siebie. Znika również lęk przed nieplanowaną ciążą.

Proszę pamiętać, że wiele kobiet przez lata żyło z takim lękiem. Dla niektórych wynikał on również z wychowania religijnego i ograniczeń dotyczących antykoncepcji. Nagle pojawia się etap życia, w którym ten konkretny problem przestaje je obciążać.

I kobieta może pomyśleć: teraz wreszcie mogę pozwolić sobie na przyjemność.

Tylko czy ma z kim?

No właśnie. Tutaj dochodzimy do problemu długoletnich związków.

Wyobraźmy sobie małżeństwo, które przez kilkadziesiąt lat funkcjonowało według określonego modelu seksualności. Seks oznaczał przede wszystkim stosunek. Partnerzy nie nauczyli się innych sposobów budowania erotycznej bliskości.

W pewnym momencie mężczyzna zaczyna mieć problemy zdrowotne. Mogą pojawić się choroby prostaty, problemy kardiologiczne czy inne schorzenia utrudniające współżycie. Jeżeli wcześniej całe życie seksualne pary opierało się na jednym rodzaju aktywności, nagle okazuje się, że przestają współżyć.

Tylko że kobieta nadal ma potrzeby erotyczne.

A mąż już ich nie zaspokaja.

Reklama
Reklama

Może nie być w stanie. Albo może po prostu nie być zainteresowany seksem. Przyczyny bywają różne.

Warto jednak pamiętać, że więź erotyczna nie musi kończyć się wraz z możliwością odbywania stosunku. Można budować ją poprzez dotyk, czułość, bliskość, rozmowę. Ale nie wszystkie pary mają takie umiejętności.

Jeżeli przez całe małżeństwo nie nauczyliśmy się inaczej okazywać sobie erotycznego zainteresowania, po latach możemy znaleźć się w bardzo trudnej sytuacji.

Kobieta czuje potrzebę bliskości, a jej partner nie odpowiada na tę potrzebę. I zaczyna się zastanawiać, co może z tym zrobić.

Rozwodzi się i szuka kogoś innego?

To jedna z możliwości. Ale proszę zobaczyć, jak wiele jest dzisiaj sposobów realizowania potrzeb erotycznych.

Niektóre kobiety nawiązują relacje przez internet. Inne korzystają z cyberseksu, jeszcze inne zaczynają prowadzić rozmowy o charakterze erotycznym z chatbotami. Technologia stworzyła zupełnie nowe możliwości.

Kobieta może otrzymywać wiadomości: „Jesteś cudowna”, „Tęsknię za tobą”, „Chciałbym być blisko ciebie”. Nawet jeśli wie, że rozmawia z programem, taka wymiana może uruchamiać emocje i fantazje erotyczne.

Ale to przecież nie zastąpi człowieka.

Nie twierdzę, że zastąpi. Pokazuję, że potrzeby erotyczne można realizować na różne sposoby, również poprzez fantazję i masturbację.

Reklama
Reklama

Ważna jest też sytuacja materialna. Nie każda kobieta może pozwolić sobie na zagraniczne podróże czy wyjazdy z koleżankami. Telefon ma natomiast pod ręką.

To urządzenie może stać się narzędziem budowania relacji, przeżywania emocji i poszukiwania przyjemności.

A jeśli ma pieniądze, wyjeżdża na wakacje?

Niekoniecznie za granicę. Może pojechać do sanatorium. Może wybrać się na zorganizowaną wycieczkę, również religijną. Ludzie poznają się przecież w najróżniejszych okolicznościach.

Z doświadczeń gabinetowych wiem, że kobiety po sześćdziesiątce, siedemdziesiątce, a nawet starsze mogą nadal odczuwać potrzeby erotyczne i szukać możliwości ich realizowania właśnie w miejscach, o których wspomniałem.

Nie zawsze interesuje je trwały związek. Czasem chcą po prostu przeżyć przyjemność seksualną. Spotkać mężczyznę, który okaże im zainteresowanie, z którym spędzą miło czas.

I nie widzę powodu, żebyśmy mieli je za to potępiać.

Sanatoryjny romans bez zobowiązań?

Takie historie również się zdarzają. Kobieta jedzie na zabiegi, poznaje mężczyznę, nawiązuje z nim relację. Nie musi planować wspólnego życia ani małżeństwa. Może po prostu chcieć przeżyć coś przyjemnego.

Ale jako seksuolog muszę zwrócić uwagę na bezpieczeństwo. Kiedy znika lęk przed ciążą, niektóre osoby zapominają o innych zagrożeniach.

Reklama
Reklama

Brak ryzyka nieplanowanej ciąży nie oznacza przecież, że nie można zakazić się wirusem HIV czy inną infekcją przenoszoną drogą płciową.

Wolność seksualna nie zwalnia z ostrożności.

Dokładnie. Kobieta ma prawo realizować swoje potrzeby seksualne, ale powinna dbać o zdrowie. To dotyczy każdego wieku.

Nie chodzi o to, żeby starszym kobietom mówić: nie wolno pani współżyć, bo ma pani sześćdziesiąt czy siedemdziesiąt lat. Chodzi o świadome podejmowanie decyzji.

Co sprawia, że młodszy mężczyzna może tak silnie zawrócić w głowie dojrzałej kobiecie?

Proszę zwrócić uwagę na jeszcze jeden mechanizm, o którym rzadko rozmawiamy. Po pięćdziesiątce zaczynamy coraz częściej konfrontować się z przemijaniem.

Koleżanka zachorowała na nowotwór. Ktoś znajomy zmarł. Ktoś, kto jeszcze niedawno był zdrowy i aktywny, nagle zaczyna poważnie chorować.

Nasz umysł zaczyna liczyć czas. Zastanawiamy się, ile jeszcze życia przed nami.

Freud opisywał dwa pojęcia: Eros i Tanatos, czyli popęd życia i popęd śmierci. W tym ujęciu lęk przed przemijaniem może uruchamiać potrzebę intensywniejszego przeżywania przyjemności, również seksualnej.

Seks jako odpowiedź na lęk przed śmiercią?

Może tak być. Człowiek, który zaczyna myśleć o własnej śmiertelności, może również zacząć intensywniej poszukiwać tego, co daje mu radość.

Reklama
Reklama

Kobieta zadaje sobie pytanie: ile jeszcze zostało mi czasu na przyjemność? Czy mogę jeszcze się zakochać? Czy ktoś może mnie pożądać? Czy mogę jeszcze przeżyć coś ekscytującego?

I nagle pojawia się młody mężczyzna. Można z nim spacerować, podróżować, rozmawiać, przeżywać bliskość. Zamiast myśleć wyłącznie o chorobach i odchodzeniu, zaczyna się myśleć o kolejnym spotkaniu. To może być niezwykle silne doświadczenie.

Jakby odzyskiwała młodość?

Raczej odzyskiwała dostęp do przyjemności, z której być może wcześniej zrezygnowała. Proszę zobaczyć, jak zmienia się dzisiaj życie kobiet. Jedna koleżanka chodzi na siłownię, druga na pilates, trzecia na tańce. Ktoś podróżuje, ktoś poznaje nowych ludzi, ktoś opowiada o romansie.

Kobieta obserwuje to wszystko i zaczyna myśleć: dlaczego ja mam być gorsza? Dlaczego miałabym zrezygnować z czegoś tylko dlatego, że skończyłam pięćdziesiąt lat? To nie jest wyłącznie kwestia seksualności. To również zmiana sposobu myślenia o sobie.

A media jeszcze ją do tego zachęcają.

Oczywiście. Czytamy książki, reportaże, oglądamy historie innych ludzi w internecie. Poznajemy opowieści o kobiecych fantazjach erotycznych, o związkach, które wcześniej wydawały nam się nie do pomyślenia.

Reklama
Reklama

Jest choćby książka Nancy Friday – „My Secret Garden”, poświęcona fantazjom seksualnym kobiet, czy książka „Pragnę” Gillian Anderson. Takie publikacje pokazują, że kobieca erotyka jest znacznie bardziej różnorodna, niż przez lata chcieliśmy przyznawać.

Kobieta, która wcześniej uważała się za tradycjonalistkę, może przeczytać jedną historię, drugą, porozmawiać z koleżankami i zacząć zastanawiać się nad własnym życiem. Może dojść do wniosku: skoro innym kobietom wolno szukać przyjemności i bliskości, dlaczego ja miałabym sobie tego odmawiać?

I wtedy poznaje młodego mężczyznę na wakacjach w zagranicznym kurorcie.

Tak. I może znaleźć się w sytuacji, która będzie dla niej niezwykle przyjemna, ale też potencjalnie niebezpieczna. W swojej praktyce spotykałem się z historiami kobiet, które podczas wyjazdów zagranicznych nawiązywały relacje z młodszymi mężczyznami, a później były wykorzystywane finansowo.

Zwracam uwagę szczególnie na pewne historie związane z Egiptem. Słyszałem o młodych mężczyznach wyszkolonych w zaspokajaniu potrzeb emocjonalnych kobiet. Potrafią nawiązywać więź, okazywać zainteresowanie, mówić ciepłe słowa, sprawiać, że kobieta czuje się wyjątkowa.

Wyszkoleni? To brzmi jak zorganizowana metoda uwodzenia.

Reklama
Reklama

Mam na myśli umiejętność bardzo świadomego budowania emocjonalnej relacji. Mężczyzna interesuje się kobietą, prawi jej komplementy, okazuje zainteresowanie również seksualne.

Wyobraźmy sobie kobietę, która przyjeżdża na wakacje. Poznaje młodszego mężczyznę, który mówi jej, że jest piękna, wyjątkowa, że właśnie taka kobieta mu się podoba. Nie przeszkadzają mu jej wiek, zmarszczki czy wygląd ciała. Przeciwnie, zapewnia, że właśnie to uważa za atrakcyjne. Dla kobiety, która od dawna nie słyszała podobnych słów, może to być bardzo silne przeżycie.

Ale skąd pewność, że ktoś ich tego uczy?

Nie twierdzę, że każdy mężczyzna w Egipcie przechodzi jakieś szkolenie ani że wszyscy mają podobne intencje. Mówię o sposobach nawiązywania relacji, z którymi zetknąłem się w opisywanych historiach.

Istotne jest to, jak skutecznie można rozpoznać i wykorzystać cudze potrzeby emocjonalne.

Kobieta może przez lata nie słyszeć od męża, że jest piękna, że ktoś za nią tęskni, że chce spędzać z nią czas. I nagle spotyka mężczyznę, który mówi jej to wszystko z ogromnym zaangażowaniem. To może być początek autentycznej relacji. Ale może też stać się początkiem manipulacji.

A jeśli nie mówią tym samym językiem? Jak w ogóle budują bliskość?

Reklama
Reklama

Dzisiaj bariera językowa nie jest już tak dużą przeszkodą, jak kiedyś.

Mężczyzna mówi po arabsku, kobieta po polsku, a oboje korzystają z telefonu i aplikacji tłumaczącej. Dzięki temu mogą prowadzić rozmowy, opowiadać o emocjach, tęsknocie, pragnieniach. Mogą wymieniać zdjęcia, wiadomości o charakterze erotycznym, rozmawiać przez kamerę. Nie muszą znać języka drugiej osoby, żeby poczuć się emocjonalnie zaangażowanymi.

Ale czy translator wystarczy, żeby naprawdę się poznać?

To już inne pytanie. Możliwość porozumiewania się nie oznacza przecież, że dobrze rozumiemy drugiego człowieka.

Natomiast technologia umożliwia podtrzymywanie relacji, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu mogłaby zakończyć się wraz z powrotem z wakacji. Dzisiaj kobieta wraca do Polski, a mężczyzna nadal jest obecny w jej życiu. Pisze, dzwoni, przesyła zdjęcia. Może codziennie mówić, że tęskni. I kobieta ma poczucie, że ta relacja trwa, mimo że dzielą ich tysiące kilometrów.

Czasem pewnie jeszcze bardziej się zakochuje.

Oczywiście. Samo oczekiwanie na kontakt może wzmacniać emocje.

Proszę przypomnieć sobie czasy, kiedy ludzie pisali do siebie listy. Ktoś wysyłał list i przez tydzień czekał na odpowiedź. Sprawdzał, czy przyszła koperta, zastanawiał się, co druga osoba napisała. To oczekiwanie mogło potęgować emocje i pożądanie.

Reklama
Reklama

Dzisiaj podobnie może działać oczekiwanie na wiadomość, zdjęcie czy telefon. Kobieta wraca myślami do partnera, wyobraża sobie kolejne spotkanie. Nie chodzi wyłącznie o samą rozmowę. Ważne jest również to, co dzieje się w jej wyobraźni pomiędzy kolejnymi kontaktami.

Kiedy romantyczna historia zaczyna zmieniać się w oszustwo?

W opisywanych przeze mnie historiach pojawia się moment, w którym mężczyzna zaczyna mówić o trudnościach finansowych.

Chciałby przyjechać do Polski, bardzo tęskni, marzy o spotkaniu, ale nie ma pieniędzy na bilet. Kobieta jest już emocjonalnie zaangażowana. Chce go zobaczyć. Może więc zaproponować, że zapłaci za podróż.

Reklama
Reklama

Potem pojawiają się kolejne wydatki. Trzeba zorganizować pobyt, wynająć hotel, opłacić następne spotkanie. I rozpoczyna się proces, w którym kobieta coraz bardziej angażuje się finansowo.

Najpierw bilet, potem hotel. A później?

Mogą pojawić się kolejne oczekiwania. Mężczyzna zaprasza kobietę do swojego kraju, chce przedstawić ją rodzinie, zaczyna mówić o wspólnej przyszłości czy małżeństwie.

W niektórych opisywanych przeze mnie sytuacjach pojawiał się także temat zmiany wyznania i podporządkowania się określonym zasadom religijnym.

Dla kobiety może to być bardzo trudny moment. Z jednej strony czuje się kochana i chce kontynuować relację. Z drugiej pojawiają się oczekiwania, które mogą być sprzeczne z jej dotychczasowym życiem. Zdarza się, że rodzina zaczyna zauważać niepokojące zmiany i szuka pomocy u psychologa.

Nie zapala jej się czerwona lampka?

Proszę pamiętać, że ona może być zakochana. A zakochanie wpływa na sposób myślenia.

Człowiek nie widzi wtedy drugiej osoby tak samo, jak ktoś, kto patrzy na tę relację z zewnątrz. Tworzy własne wyobrażenia, fantazje, wizje wspólnej przyszłości. Kobieta wraca do jego słów, przypomina sobie komplementy, wyobraża sobie kolejne spotkanie. Widzi partnera przede wszystkim w pięknych kolorach. Im bardziej angażuje się emocjonalnie, tym trudniej może być jej spojrzeć na sytuację z dystansem.

Reklama
Reklama

Czyli sama podsyca zakochanie?

W pewnym sensie tak. Stan zakochania nie działa jak wirus, którym ktoś nas zaraził. Sami również uczestniczymy w jego wzmacnianiu.

Prowadzimy wewnętrzny dialog, wracamy myślami do drugiej osoby, rozwijamy fantazje erotyczne. W wyobraźni budujemy obraz partnera, który może być znacznie piękniejszy niż w rzeczywistości. To właśnie dlatego zakochanie potrafi być tak intensywne. I dlatego nie da się go łatwo wyłączyć. Nie wystarczy powiedzieć sobie: od jutra przestaję kochać.

Pracował pan przez lata jako biegły sądowy. Zna pan takie mechanizmy również ze spraw karnych?

Tak. W ciągu 45 lat pracy zawodowej przeprowadziłem tysiące rozmów. Pracowałem w gabinecie, prowadziłem poradnictwo korespondencyjne, przez wiele lat byłem również biegłym sądowym.

Miałem do czynienia ze sprawami dotyczącymi przestępstw międzynarodowych i wykorzystywania kobiet. Pamiętam między innymi proces, który odbywał się w Katowicach. Jedna z osób odpowiedzialnych za organizowanie przestępczego procederu została skazana.

Miałem wtedy okazję zobaczyć, jak można manipulować kobietami po pięćdziesiątce, żeby skłonić je do świadczenia usług seksualnych na rzecz klientów lokali, w których pracowały jako hostessy.

Reklama
Reklama

Kobietami po pięćdziesiątce?

Tak. Kiedy myślimy o tego rodzaju przestępstwach, często wyobrażamy sobie bardzo młode kobiety. Tymczasem wykorzystywane mogą być również osoby znacznie starsze.

W opisywanym przeze mnie przypadku chodziło o kobiety pracujące w lokalach, w których miały kontakt z klientami. Mechanizm polegał na manipulowaniu nimi i skłanianiu ich do określonych zachowań seksualnych. Chcę zwrócić uwagę na to, że potrzeby emocjonalne i erotyczne mogą być wykorzystywane przez osoby działające z przestępczym zamiarem.

Czyli nie chodzi już tylko o wyłudzenie pieniędzy.

Nie. W niektórych sytuacjach konsekwencje manipulacji mogą być znacznie poważniejsze.

Jako biegły zetknąłem się również z zagadnieniami dotyczącymi radykalizacji i prób nakłaniania kobiet do działań przestępczych.

Ale przecież nie każdy młody mężczyzna, który interesuje się starszą kobietą, jest oszustem.

Oczywiście, że nie. I chcę to bardzo mocno podkreślić.

Nie możemy zakładać, że każdy młodszy mężczyzna związany ze starszą kobietą chce ją wykorzystać. W ten sposób skrzywdzilibyśmy wiele par, które tworzą autentyczne, satysfakcjonujące relacje. W seksuologii znamy zjawisko pociągu seksualnego do osób znacznie starszych. Dla niektórych mężczyzn wiek partnerki, jej dojrzałość, wygląd czy doświadczenie życiowe mogą być atrakcyjne.

Reklama
Reklama

Do specjalistów zgłaszają się również pary z dużą różnicą wieku, które są ze sobą bardzo silnie związane emocjonalnie i seksualnie.

I naprawdę dobrze im razem?

Tak. Potrafią się komunikować, budować bliskość, realizować swoje potrzeby. Przychodzą do gabinetu z problemami, które niekoniecznie mają cokolwiek wspólnego z różnicą wieku. Dlatego przestrzegałbym przed automatycznym ocenianiem takich relacji.

Możemy mówić o niebezpieczeństwach, możemy zwracać uwagę na sygnały ostrzegawcze. Ale nie wolno nam uznawać, że sam fakt związku młodego mężczyzny ze starszą kobietą dowodzi oszustwa.

Gdzie więc szukać sygnałów ostrzegawczych?

Trzeba przyglądać się zachowaniom, które budzą wątpliwości. Na przykład sytuacji, w której partner bardzo szybko zaczyna oczekiwać finansowego zaangażowania.

Jeżeli relacja rozwija się w sposób, którego nie rozumiemy, pojawiają się żądania, naciski czy trudne do wyjaśnienia oczekiwania, warto zachować ostrożność. Nie oceniajmy jednak związku wyłącznie przez pryzmat wieku czy pochodzenia partnera. Nie każda kobieta szuka małżeństwa. Nie każda relacja musi mieć taki sam charakter. Dorosła osoba ma prawo decydować, jak chce realizować swoje potrzeby erotyczne.

A jeśli kobieta rzeczywiście została oszukana? Najbardziej boli utrata pieniędzy?

Reklama
Reklama

Nie tylko. Oczywiście kobieta może ponieść ogromne straty finansowe. Ale czasami znacznie poważniejsze są konsekwencje psychiczne.

Proszę sobie wyobrazić osobę, która zaangażowała się w relację, uwierzyła w miłość, planowała wspólną przyszłość. Być może po latach samotności pierwszy raz poczuła się naprawdę pożądana. I nagle okazuje się, że została oszukana. To nie jest wyłącznie utrata pieniędzy. To również utrata człowieka, z którym wiązała nadzieje, oraz obrazu przyszłości, który przez długi czas budowała.

Co wtedy dzieje się z psychiką?

W praktyce terapeutycznej spotykamy kobiety, które po takich doświadczeniach przez długi czas korzystają z pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej. Mogą pojawiać się depresja, zaburzenia lękowe, bardzo silne cierpienie emocjonalne. Zdarza się, że konsekwencje wymagają wieloletniego leczenia.

Nie można traktować zakochania jak niewinnej zabawy, która zawsze kończy się przyjemnie. Te wszystkie „motylki w brzuchu”, o których tak chętnie mówimy, mogą wiązać się również z ogromnym cierpieniem. Kiedy ktoś mocno zaangażuje się emocjonalnie, a później straci relację, nie da się po prostu wymazać uczuć.

Nawet jeśli wie, że został wykorzystany?

Nawet wtedy. Kobieta może rozumieć, że została oszukana, a mimo to nadal tęsknić. Może wracać myślami do wspólnych chwil, do rozmów, do obietnic. Może wciąż wyobrażać sobie partnera takim, jakim chciała go widzieć. Właśnie dlatego mówię, że stan zakochania może być niezwykle trudny do wygaszenia. Rozumienie sytuacji i przeżywanie emocji nie zawsze idą w parze.

Reklama
Reklama

A co z kobietami, które po latach rozczarowań nie chcą już związku z mężczyzną?

To kolejny interesujący wątek. Nie powinniśmy rozmawiać o seksualności dojrzałych kobiet wyłącznie w kontekście związków heteroseksualnych. Zdarza się, że kobieta po rozwodzie albo po śmierci męża zaczyna budować bardzo bliską relację z inną kobietą. Spotykają się, podróżują, wspierają się emocjonalnie.

Z czasem mogą zdecydować się na wspólne mieszkanie. Razem gotują, spędzają czas, troszczą się o siebie. Jedna ma gorszy dzień, druga ją przytuli. Jedną bolą plecy, druga zrobi jej masaż. Pojawia się bliskość, czułość, poczucie bezpieczeństwa. W niektórych przypadkach taka więź może mieć również charakter erotyczny.

Czyli po pięćdziesiątce można odkryć nowy rodzaj bliskości?

Można odkrywać różne sposoby budowania relacji i realizowania potrzeb. Nie chodzi wyłącznie o współżycie seksualne.

Bardzo ważne jest poczucie, że ktoś nas rozumie, że potrafimy ze sobą rozmawiać, że możemy liczyć na wzajemną troskę. I tutaj wracamy do podstawowego pojęcia, o którym mówiłem na początku: budowania więzi erotycznej.

Co jest w niej najważniejsze?

Umiejętność regulowania emocji w relacji. Często używam w pracy terapeutycznej pewnej metafory. Wyobraźmy sobie, że każdy z nas nosi koszulkę z kolorowymi lampkami, które pokazują nasz stan emocjonalny.

Reklama
Reklama

Kiedy jesteśmy zadowoleni, lampki świecą jednym kolorem. Kiedy jesteśmy smutni, zdenerwowani albo rozczarowani, pojawiają się inne kolory. W dobrze funkcjonującym związku partnerzy potrafią zauważyć te zmiany i odpowiednio na nie reagować.

Na przykład?

Mąż wraca do domu i widzi, że żona jest smutna. Pyta: „Co się stało?”.

Ona może odpowiedzieć: „Nic”. I rozmowa się kończy.

Może też powiedzieć: „Rozbiłam ci samochód”. Wtedy bardzo wiele zależy od jego reakcji. Może się zdenerwować i zacząć krzyczeć. Ale może też zapytać: „Nic ci się nie stało?”. W tej drugiej sytuacji pomaga jej poradzić sobie z trudnymi emocjami.

W budowaniu więzi erotycznej niezwykle ważne jest właśnie to, czy partnerzy potrafią ze sobą rozmawiać, dostrzegać emocje i dawać sobie wsparcie.

A jeśli przez lata tego nie robili?

Wtedy więź może słabnąć. Ludzie żyją obok siebie, ale coraz trudniej im się porozumieć. Można być w wieloletnim małżeństwie i nie otrzymywać tego, czego potrzebuje się emocjonalnie. I nagle pojawia się ktoś, kto pyta, jak minął dzień, okazuje zainteresowanie, mówi ciepłe słowa.

Proszę zobaczyć, jak duże znaczenie może to mieć dla osoby, która od dawna nie doświadczała podobnej uwagi.

Nawet jeśli ten ktoś jest na drugim końcu świata?

Reklama
Reklama

Tak. Zwłaszcza że dzisiaj potrafimy budować emocjonalne relacje również za pośrednictwem telefonu.

Oczywiście kontakt przez ekran nie daje nam wszystkich informacji, które otrzymujemy podczas spotkania twarzą w twarz. Nie widzimy całej mowy ciała, nie doświadczamy dotyku, zapachu, wielu subtelnych sygnałów. Ale możemy rozmawiać, oglądać się na ekranie, wymieniać zdjęcia, okazywać emocje. I właśnie dlatego relacje internetowe mogą być dla niektórych osób tak angażujące.

Z jednej strony mówimy dojrzałym kobietom: żyjcie po swojemu. Z drugiej, kiedy zakochują się w młodszych mężczyznach, często je wyśmiewamy. Skąd ta hipokryzja?

W naszej świadomości społecznej funkcjonuje określony model atrakcyjności seksualnej.

Proszę zobaczyć, jakie ciała przez lata pokazywały nam reklamy i media. Najczęściej młode, wysportowane, odpowiadające określonym standardom urody. Znacznie rzadziej oglądamy starsze kobiety przedstawiane jako osoby atrakcyjne seksualnie. Oczywiście pojawiają się takie kampanie, ale nadal są czymś stosunkowo wyjątkowym.

W efekcie przyzwyczajamy się do określonego obrazu tego, kto może być obiektem pożądania.

A starsza kobieta do niego nie pasuje?

Dla części osób nie. Kiedy widzą młodego, atrakcyjnego mężczyznę ze znacznie starszą partnerką, zaczynają odczuwać dysonans. Ten obraz nie pasuje do wzorca, który mają w głowie. Pojawiają się wyobrażenia dotyczące jej ciała, ich intymności, życia seksualnego. Niektóre osoby reagują niechęcią, a nawet obrzydzeniem.

Reklama
Reklama

Proszę zauważyć, że nie wynika to z wiedzy o tej konkretnej parze. Oni mogą być ze sobą szczęśliwi, mogą doskonale się rozumieć, mieć satysfakcjonujące życie seksualne. Ale obserwatorzy widzą przede wszystkim różnicę wieku.

Czyli nie akceptujemy tego, co nie mieści się w naszych wyobrażeniach?

W dużej mierze właśnie tak. Nasza wyobraźnia została ukształtowana przez określone wzorce atrakcyjności.

Jeśli przez lata utożsamiamy seksualność z młodością, trudno nam przyjąć, że osoba znacznie starsza również może być pożądana. A przecież sam wiek nie mówi nam, jakie są potrzeby seksualne człowieka, jak buduje bliskość i czy jest szczęśliwy w związku. Nie mówi też niczego pewnego o intencjach młodszego partnera.

A jednak wystarczy zobaczyć taką parę, żeby wielu ludzi od razu zaczęło podejrzewać oszustwo.

Dlatego tak ważne jest rozdzielenie dwóch spraw. Z jednej strony mamy rzeczywiste niebezpieczeństwa związane z manipulacją emocjonalną czy wykorzystywaniem finansowym. O nich trzeba mówić i przed nimi przestrzegać.

Z drugiej strony mamy nasze społeczne wyobrażenia dotyczące wieku, atrakcyjności i seksualności. Nie możemy pozwolić, żeby te wyobrażenia zastępowały nam ocenę konkretnej relacji. Bo jeśli założymy, że każdy młody mężczyzna związany ze starszą kobietą musi być oszustem, skrzywdzimy również tych ludzi, którzy naprawdę się kochają.

Reklama
Reklama

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama