
Donald Tusk zapewnia, że Polska nie przyjmuje wniosków o azyl i deportuje cudzoziemców łamiących prawo. Tymczasem Demagog uznał pierwszą z tych deklaracji za fałsz. O polityce migracyjnej rządu, relokacji migrantów i kontroli granic rozmawiamy z profesorem Tomaszem Grosse.
- Według naszego rozmówcy deportacje z Polski odbywają się na niewielką skalę, a działania rządu nie odpowiadają stanowczym deklaracjom.
- Polska nadal przyjmuje wnioski o azyl. Ograniczenia obowiązują na granicy z Białorusią, ale nie obejmują całego kraju.
- Ekspert krytykuje skalę deportacji i działania rządu. Zastrzeżenia do polityki migracyjnej zgłaszały również organizacje społeczne.
Premier Donald Tusk napisał ostatnio na platformie X: „Polska nie powtórzy błędów innych europejskich państw, nie będzie też za nie płacić. Twardo bronimy granicy przed nielegalną migracją, mamy własną politykę azylową (nie przyjmujemy wniosków), deportujemy tych, którzy łamią polskie prawo. W kwestii bezpieczeństwa będziemy bezwzględni. To usłyszeli ode mnie liderzy Europy w Brukseli”.
Użytkownicy portali społecznościowych momentalnie zareagowali na tweet premiera. Internauci przypomnieli słowa Donalda Tuska o „biednych ludziach, którzy szukają swojego miejsca na ziemi” i jego apel, żeby „nie robić obrzydliwej propagandy wymierzonej w migrantów”
Zwrócono też uwagę, że w 2021 r. PO była przeciw budowie muru na granicy z Białorusią. 121 posłów tej partii w głosowaniu było przeciwnych (4 nie głosowało, jeden się wstrzymał), podobnie głosowała Lewica – 46 posłów z 47 było przeciw.
O komentarz do wpisu premiera i do zmiany narracji w polityce migracyjnej rządu poprosiliśmy profesora nauk społecznych, europeistę i socjologa, Tomasza Grosse
– Przede wszystkim chodzi o zbliżające się wybory i o to, by pokazać się jako premier, który dba o interesy wyborców. Ponadto Donald Tusk może w ten sposób skonfrontować swoją politykę, a przynajmniej swoje słowa, z działaniami poprzedników, którzy szeroko otworzyli granice na imigrację z państw muzułmańskich – stwierdził profesor Grosse.
– Zawieszenie prawa do azylu obowiązuje na granicy z Białorusią, nie obejmuje całego kraju – dodał.
„Nie przyjmujemy wniosków o azyl”
Do fragmentu wpisu premiera o nieprzyjmowaniu wniosków o azyl odniosła się organizacja sprawdzająca fakty – Demagog. Ten fragment tweeta określiła jako fałsz.
Wyjątkiem jest granica z Białorusią, na której od dnia 27 marca 2025 r. rozporządzeniem Rady Ministrów wprowadzono czasowe ograniczenie prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. 15 września 2026 r. ograniczenie to zostało przedłużone na kolejne 60 dni, licząc od 18 września br.
Czytaj także: 26-letni Kewin zmarł po pobycie na SOR-ze. Rzecznik praw pacjenta reaguje po tekście Zero.pl
Jednak, jak podał Demagog, powołując się na dane Urzędu do Spraw Cudzoziemców, na granicy z Białorusią w 2025 r. przyjęto 95 wniosków o azyl, a 13 osobom go udzielono. Z kolej w I połowie 2026 r. przyjęto ok. 2,6 tys. wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej, a przyznano ją 851 osobom.
Problem na granicy z Niemcami
Tomasz Grosse zwrócił również uwagę na problem imigracyjny, z którym mamy do czynienia na granicy z Niemcami
– Cały czas przyjmujemy migrantów z Niemiec. Są oni w różny sposób odstawiani do Polski przez władze niemieckie, które argumentują, że już wcześniej przedostali się do Niemiec przez terytorium Polski. Nie ma jednak procedur, które weryfikowałyby takie twierdzenia. Migranci są po prostu przekazywani polskiej Straży Granicznej, a czasami wręcz przywożeni na nasze terytorium bez wiedzy władz publicznych – wyjaśnił profesor.
Organizacje społeczne świadczące pomoc prawną, integracyjną oraz humanitarną osobom migrującym w Polsce, w odpowiedzi na przyjętą w 2024 r. przez Radę Ministrów Strategię migracyjną Polski na lata 2025–2030, stworzyły dokument pt. „Rekomendacje w sprawie polskiego Krajowego Planu Wdrażania Paktu o Migracji i Azylu Unii Europejskiej”.
Napisano w nim, że niedopuszczalne jest prawne czy faktyczne uniemożliwienie dostępu do procedury ubiegania się o ochronę międzynarodową. Podkreślono również, że sytuacja każdej osoby musi być zbadana indywidualnie, nawet jeśli pochodzi ona z państwa uznanego za bezpieczne.
„Deportujemy tych, którzy łamią polskie prawo”
– Być może, w niektórych w pojedynczych przypadkach deportacje się udają, jednak są to działania podejmowane na bardzo małą skalę. Innymi słowy, nie mamy żadnego solidnego programu deportacji. W moim przekonaniu rząd nawet o tym nie myśli – powiedział Grosse.
Organizacje społeczne w przytoczonym dokumencie zaznaczają, że nawet w sytuacjach nadzwyczajnych nie znika obowiązek indywidualnego rozpatrzenia przypadku każdej osoby. Krytykują także stosowanie przyspieszonych procedur, które miałyby prowadzić do deportacji, odmowy wjazdu lub tzw. pushbacku, szczególnie gdy zagrożone jest życie lub bezpieczeństwo danej osoby.
W dokumencie podkreślono też, że nie wolno wydalać osób do państw, w których grozi im niebezpieczeństwo. Organizacje odwołują się do zasady non-refoulement, czyli zakazu odsyłania człowieka do miejsca, w którym może być narażony na prześladowania, tortury lub inne poważne zagrożenia.
„Polityka migracyjna wymaga odwagi”
Dodatkowo w ostatnim wystąpieniu na Radzie Europejskiej premier Tusk skrytykował politykę migracyjną Unii Europejskiej, zwłaszcza Hiszpanii, domagał się wyraźnego powiązania masowej nielegalnej migracji ze zjawiskami przestępczymi. W całym wystąpieniu premier wzywał do zaostrzenia polityki migracyjnej.
Profesor Grosse stwierdził, że wystąpienie premiera nie ma przełożenia w praktyce.
– Premier obiecywał, że nigdy nie będzie mechanizmu relokacyjnego. Rzeczywiście udało mu się opóźnić ten proces o rok, ale jednocześnie podjął szereg przygotowań do realizowania mechanizmu relokacji w praktyce, przyjmowania imigrantów, w tym wypadku, z Europy Zachodniej – powiedział ekspert.
Czytaj także: „Wasza przyszłość została anulowana”. Prof. Małgorzata Jacyno: Francja przestaje być Francją
Profesor Grosse zwrócił uwagę na to, że zaostrzenie polityki migracyjnej wiąże się z szeregiem działań, które wymagają od polityków dużej odwagi.
– Polityka migracyjna rzeczywiście wymaga odwagi polegającej na tym, że się po prostu zawiesza jednostronnie prawo europejskie i prawo międzynarodowe, wypowiada się różnego rodzaju umowy międzynarodowe, żeby odzyskać kontrolę nad własnymi granicami.
W tym kontekście „niezwykle wątpliwą kwestią jest to, czy przetrwa strefa Schengen”. – Nie jest wykluczone, że wcześniej czy później być może również trzeba będzie zawiesić udział Polski w tej strefie – powiedział profesor
– Tutaj trzeba odwagi zdecydowania i bardzo radykalnych kroków, a my nie mamy nawet namiastki tego typu działań – zakończył.
Polska na kolejny rok poza mechanizmem solidarnościowym UE?
W czwartek Polska Agencja Prasowa zamieściła informację o tym, że Polska ma zostać zwolniona na kolejny rok z mechanizmu obowiązkowej solidarności, przewidzianego w unijnym pakcie o migracji i azylu. Oznaczałoby to, że nie będziemy musieli przyjmować migrantów w ramach relokacji ani ponosić opłat w związku z odmową ich przyjęcia.
Komisja Europejska ma 4 listopada przedstawić raport analizujący sytuację migracyjną w państwach członkowskich. Wnioski z dokumentu będą miały znaczenie dla ustalenia, które kraje zostaną objęte mechanizmem solidarnościowym, a które będą mogły skorzystać ze zwolnienia.
Agencja powołała się na anonimowe źródło unijne, jednak dopóki Rada UE nie podejmie decyzji, nie jest to przesądzone.
Może zainteresuje Cię także:

