Tuż za granicą Polski trwa wojna, a Rosjanie codziennie zabijają cywilów i bombardują bloki. Nie przeszkadza to Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu w dopuszczeniu sportowców z tego kraju do rywalizacji, choć wielu z nich wspiera reżim i należy do wojskowych klubów. – Kuriozalna sytuacja – komentował Bartłomiej Banasiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej w rozmowie z Zero.pl.

- Trwające od prawie trzech latach wykluczenie rosyjskich sportowców z rywalizacji sportowej dobiega końca. Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) poinformował na początku tego tygodnia, że tymczasowo znosi decyzję o zawieszeniu Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego.
- MKOl zalecił także światowym federacjom sportowym prowadzącym kwalifikacje do igrzysk Los Angeles 2028 zakończenie trzyletniego programu weryfikacji Rosjan pod kątem ich neutralności. Rosyjscy sportowcy nie będą musieli tłumaczyć się z poglądów politycznych.
- Jest wielu sportowców rosyjskich, którzy należą do klubów wojskowych lub są związani ze służbami. Część z nich jest podejrzewana też o bycie agentami rosyjskimi. Będą mogli teraz startować bez żadnych kontroli – mówił w rozmowie z Zero.pl Bartłomiej Banasiewicz z Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej, analityk relacji między sportem a polityką, szczególnie na obszarze poradzieckim.
W październiku 2023 roku, kiedy MKOl formalnie zawiesił Rosyjski Komitet Olimpijski (RKO), jako bezpośredni powód tej dyskwalifikacji poddawał „włączenie przez RKO do swoich struktur lokalnych komitetów olimpijskich z okupowanych regionów Ukrainy - obwodu donieckiego, ługańskiego, chersońskiego i zaporoskiego”.
Poinformowano, że to bezpośrednio naruszyło integralność terytorialną Ukraińskiego Komitetu Olimpijskiego. Jednak Rosjanie dalej okupują te tereny. – Na dobrą sprawę nic się w tej sytuacji nie zmieniło – komentuje Bartłomiej Banasiewicz.
Pomimo tego organizacja olimpijska uznała, że RKO nie zrzesza już żadnych regionalnych organizacji sportowych na terytoriach podlegających jurysdykcji Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy. Co więcej, urzędnicy z RKO potwierdzili MKOl-owi, że nie prowadzą i nie będą prowadzić żadnej działalności na tych terytoriach.
W rzeczywistości Rosja nie tylko nie opuściła okupowanych terenów, ale coraz aktywnie tam działa, m.in. angażując się finansowo we wspieranie zawodników, jak i trenerzy czy klubów sportowych, które z roku na rok otrzymują coraz większe wsparcie.
MKOl zdecydował. Rosjanie wracają do sportu
Rosja uznała, że okupowane tereny Ukrainy stanowią już jej integralną część.
– W 2023 roku włączono cztery lokalne komitety olimpijskie z okupowanych regionów w struktury Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Od tego czasu na dobrą sprawę zmieniła się jedna rzecz: mianowicie teraz w Rosji nie ma lokalnych komitetów olimpijskich, gdyż nastąpiła pewnego rodzaju reforma i wszystkie rozwiązano. O tym wspominał minister sportu Federacji Rosyjskiej oraz szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Michaił Diegtiariew mówił również, że to, co się obecnie mówi w mediach na ten temat, to zwykłe kłamstwo i że po prostu dzisiejsza sytuacja wygląda zupełnie inaczej, a tereny Noworosji, jak okupowane obszary Ukrainy są określane w samej Rosji, stanowią integralną część Federacji Rosyjskiej. Sportowcy z tych regionów otrzymują wsparcie od Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego – mówi ekspert PIDS.
Oprócz tych działań administracyjnych przez wiele miesięcy trwały próby obłaskawiania Rosji i jej reprezentantów w oczach opinii publicznej. Kirsty Coventry, szefowa MKOl w tym roku mówiła m.in., że „jej zdaniem sportowcy nie powinni być karani za to, jaka jest polityka w ich państwie”. To, że rosyjscy zawodnicy i zawodniczki bardzo często należą do klubów wojskowych oraz bezpośrednio lub pośrednio wspierają reżim Putina, nie było najwyraźniej brane pod uwagę.
– Decyzja MKOL-u oznacza, że rosyjscy sportowcy będą mogli teraz startować bez żadnych kontroli. Wcześniej były komisje, które nie do końca wiemy jak, ale oceniały neutralność sportowców. Przy wielu nazwiskach, między innymi przed tegorocznymi zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi czy Igrzyskami w Paryżu w 2024 roku sprawdzały, który sportowiec może jechać na Igrzyska, a który nie, który spełnia te warunki bycia neutralnym politycznie – stwierdził Bartłomiej Banasiewicz.
„Wielu rosyjskich sportowców należy do klubów wojskowych”
Ekspert dodał, że, za sprawą rekomendacji MKOl-u w wielu zawodach wystąpią rosyjscy sportowcy, którzy wspierają otwarcie rosyjską władzę i prowadzą działania propagandowe na okupowanych terytoriach Ukrainy.
– Są też tacy, którzy należą do klubów wojskowych lub związanych ze służbami, a pamiętajmy, że takich sportowców w Rosji jest bardzo dużo. Warto przypomnieć, że na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio 45 z 71 medalistów z Rosji przynależało do takich klubów, więc mówimy tu o ogromnej liczbie. Część z tych sportowców jest podejrzewana też o bycie agentami rosyjskimi – wyliczył ekspert.
Nie wiadomo, dlaczego decyzja MKOl-u o zapadła właśnie teraz, ale jest pewne, że przygotowania do niej trwały od dawna. – Od miesięcy, a można powiedzieć, że właściwie od lat Rosja zbiera odpowiednie dokumenty pokazujące, że zawieszenie sportowców z ich kraju jest po prostu bezprawne i nie powinno mieć miejsca – tłumaczył Banasiewicz.
Jak podał ekspert, przywrócenie Rosjan do rywalizacji sportowej było jednym z celów politycznych Kremla. Putin wielokrotnie wykorzystywał zawodników, zawodniczki i ich wyniki do budowania wizerunku i kreowania rosyjskiego soft power.
– Przywracanie Rosjan do rywalizacji to dosyć długotrwały okres. On się zaczął tuż po tym, jak Rosja została zawieszona, gdy nie było większych szans na to, aby zostali dopuszczeni do startu w międzynarodowych zawodach. W mojej ocenie możemy natomiast stwierdzić, że przełomowym momentem był wybór nowego ministra sportu, Michaiła Diegtiariewa. Związany z Liberalno-Demokratyczną partią Federacji Rosyjskiej, polityk miał postawiony przez władzę na Kremlu jeden cel, czyli powolne przywracanie Rosji do udziału w międzynarodowych zawodach – stwierdził nasz rozmówca.
Diegtiariew oraz inni rosyjscy działacze przez dłuższy czas lobbowali w międzynarodowych organizacjach za przywróceniem swojego kraju do rywalizacji. – W wielu federacjach sportowych w Rosji mamy biznesmenów, oligarchów, którzy mają dosyć szerokie kontakty w świecie sportu i to właśnie dzięki ich zaangażowaniu w poszczególnych federacjach Rosji powoli przywracać ich sport na międzynarodową arenę. Ale tutaj zaznaczę, głównym celem dla Rosji jest nie tylko samo przywrócenie sportowców, ale przywrócenie ich z symbolami narodowymi – zapowiedział ekspert.
Winnicki: 10 lat temu Braun mówił, że Polska potrzebuje, by Kijów był niezależny od Moskwy
Siatkówka, pływanie, sporty walki. Rosjanie wracają do rywalizacji
Po ruchu MKOl-u na przywrócenie Rosjan do rywalizacji zdecydowała się federacja siatkarskia (FIVB), Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna FIG, Międzynarodowa Unia Łyżwiarska ISU oraz federacje pływackie i zrzeszające zawodników i zawodniczki judo.
– Widzimy, że kruszy się mur sportów drużynowych, gdyż jeśli rosyjska reprezentacja w siatkówce będzie mogła startować w międzynarodowych zawodach, co już zostało ogłoszone, to mamy jeden z pierwszych sportów drużynowych, w którym faktycznie zobaczymy Rosjan na arenie międzynarodowej, najpewniej także z symbolami narodowymi – stwierdził Bartłomiej Banasiewicz i dodał: – To jest naprawdę dosyć kuriozalna sytuacja. Kilka miesięcy temu uważałem, że najtrudniej będzie powrócić Rosjanom do rywalizacji w sportach drużynowych. Tymczasem już widzimy, że właśnie to się powoli dzieje – zapowiedział.
Decyzja FIVB jest szczególnie ważna z polskiej perspektywy. Siatkarska federacja przywróciła do rywalizacji Rosjan, a już w przyszłym roku nasz kraj będzie gospodarzem mistrzostw świata.
– Znając stanowisko polskich władz sportowych dotyczące dopuszczania Rosjan do międzynarodowych zawodów, wiemy, że po prostu Rosjanom nie zostaną wydane wizy – tłumaczył ekspert i dodał: – rosyjski minister sportu i szef Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego już groził Polsce tym, że Rosjanie będą dążyć do odebrania prawa do organizacji tej imprezy. Nie tylko Polsce, ale też innym krajom, które nie chcą wpuścić Rosjan na swój teren – zapowiedział.
FIFA przywraca Rosjan do rywalizacji
Kwestią czasu jest, aż zobaczymy też Rosjan w rywalizacji piłkarskiej, choć nie wszędzie. W czerwcu 2026 roku, przed decyzją MKOl-u, FIFA ogłosiła, że dopuszcza rosyjskie reprezentacje do lat 15 (zarówno chłopców, jak i dziewcząt) do udziału w międzynarodowej rywalizacji.
Decyzja ta dotyczy nowo utworzonego turnieju – mistrzostw świata U-15 określanych również mianem „Festiwalu”, które mają się odbyć w dniach od 22 do 31 października 2026 roku w Azerbejdżanie. Jednak podejście do Rosjan różni piłkarskich urzędników z FIFA, czyli światowej federacji i UEFA, czyli organizacji europejskiej.
– Tu właśnie się pojawia między innymi rozbieżność między FIFA a UEFA, nie tylko w tej kwestii, ale także w wielu innych. Uważam, że jeśli chodzi o piłkę nożną, Rosjan nie zobaczmy na najbliższych eliminacjach do Mistrzostw Europy. Najwcześniej zobaczymy ich za dwa lata w eliminacjach do Mistrzostw Świata. Jednakże to będzie proces powolny. Zacznie się od młodzieżowych drużyn w Mistrzostwach Świata do lat 15 – podkreślił.
Na polityczne wytyczne MKOl-u nie daje też zgody World Athletics, federacja lekkoatletów, którą kieruje Sebastian Coe.
– Od wielu miesięcy powtarza, że Rosjan na pewno nie zobaczymy w międzynarodowych zawodach i tak najprawdopodobniej jeszcze przez jakiś czas będzie. Podobne stanowisko przedstawia także Międzynarodowa Unia Biatlhonowa, która również nie chce dopuszczać Rosjan do udziału w zawodach, dopóki nie zakończy się wojna. To zresztą jest też zbieżne ze stanowiskiem UEFA.
Komisja Europejska po decyzji MKOL-u. Wyrażono „poważne zaniepokojenie”
MKOl w tym tygodniu poinformował, że tymczasowo znosi decyzję o zawieszeniu Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego (RKO), która obowiązywała od 12 października 2023 roku. „Poważne zaniepokojenie” po tej decyzji ogłosiła Komisja Europejska. Rzeczniczka KE Anna-Kaisa Itkonen stwierdziła, że do czasu osiągnięcia pokoju w Ukrainie, udział Rosji w międzynarodowych wydarzeniach nie powinien być normalizowany.
- Z poważnym zaniepokojeniem odnosimy się do tego rozwoju sytuacji - oświadczyła Itkonen. Przypomniała, że zaledwie 18 czerwca szefowie państw i rządów na posiedzeniu Rady Europejskiej jednomyślnie uzgodnili, że dopóki w Ukrainie nie będzie sprawiedliwego i trwałego pokoju, nie powinno dojść do normalizacji udziału Rosji w międzynarodowych wydarzeniach sportowych i kulturalnych.
