– Zdecydowanie jestem jednym z liderów PiS-u. W ramach kompromisowej postawy naszego stowarzyszenia zaproponowałem rezygnację z zasiadania we władzach z partii. Padła taka deklaracja o mojej rezygnacji z funkcji wiceprezesa PiS – poinformował Mateusz Morawiecki. Podczas wywiadu polityk zapowiedział, że żadnej lojalki nie podpisze, bo „to mu się źle kojarzy”.

- Tak szeroka partia jak PiS musi mieć różne skrzydła. Nie może być jednogłosu, tylko polifonia. Tymczasem nasza partia stała się jedną wielką Solidarną Polską Jacka Sasina – stwierdził Mateusz Morawiecki, komentując rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim.
- Były premier dodał też, że gdyby Jacek Sasin nie był obecny podczas negocjacji z prezesem PiS, mogłyby się one potoczyć inaczej. – Wielu osobom nie podoba się, że nasz wielki obóz republikański, propaństwowy, chadecki, ma być zawężony do przekazu dawnej Solidarnej Polski – dodał Morawiecki.
- – Złożyłem propozycje prezesowi Kaczyńskiemu, a jeszcze złożę kolejne – powiedział były premier. Zapewnił też, że na jego decyzje nie miało wpływu to, iż nie został wybrany na kandydata PiS na premiera. – Żeby o tym zapewnić, złożyłem propozycję rezygnacji z funkcji w partii – podkreślił.
– Mnie nie interesują partyjne sprawy. Nie powinniśmy zajmować się sprawami partii, tylko Polski. Nie chciałbym mówić o tym, co było na rozmowach – podkreślił Mateusz Morawiecki w porannej rozmowie z telewizji wPolsce24. Dodał też, że „żadnej lojalki nie podpisze”.
W czwartek w południe doszło do drugiego w ostatnich dniach spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. Jak się okazało, w spotkaniu uczestniczył również m.in. Jacek Sasin; w siedzibie partii obecni byli m.in. Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Antoni Macierewicz.
Na pytanie o reakcje Jarosława Kaczyńskiego na propozycję rezygnacji z funkcji, odparł, że "nie chciałby za dużo zdradzać, gdyż były to rozmowy poufne". — Mogę tylko powiedzieć, że byłem zdziwiony, że szedłem na rozmowę w cztery oczy, a zobaczyłem tam Jacka Sasina. Nie wiem, jaką rolę odgrywa, ale mam wrażenie, że są osoby, które bardzo ciężko pracują, a są takie, które zajmują się przede wszystkim intrygami — i są w tym naprawdę dobre — ocenił Morawiecki.
Morawiecki: grupa intrygantów obsiadła prezesa Kaczyńskiego
Potem były premier ponownie nazwał grupę krytykujących go polityków PiS „intrygantami”.
– Nagle jakaś grupa intrygantów obsiadła prezesa i przekonała, że trzeba coś zmienić. Co zmieniło się od kwietnia, gdy spotkaliśmy się z Jarosławem Kaczyńskim i mówiliśmy, że PiS ma dwa płuca? Być może chcieli przykryć swoje porażki i wywołali awantury. Niestety te awantury mają ciąg dalszy, są jak domino – stwierdził Morawiecki.
Zapewnił też, że od kwietnia, gdy razem z Jarosławem Kaczyńskim był na konferencji prasowej, blisko współpracował z prezesem partii.
Morawiecki przyznał też, że krytykujący go politycy PiS-u robią przysługę Donaldowi Tuskowi. Odniósł się przy tym do afery wokół Szpitala Południowego, opisywanej przez portal Zero.pl.
Jak informowaliśmy, w placówce została utworzona specjalna, szybka ścieżka przyjęć dla polityków KO. Do tego prowadzący SOR Dawid Kacprzyk, były już radny Koalicji Obywatelskiej w Warszawie, zarobił za rok pracy 1,6 mln zł, choć, jak udowodniliśmy, wielokrotnie nie było go na dyżurach.
– Zamiast zająć się Kacprzykiem – jak Cieszyński Jabłoński, Kwiecień – to grupka intrygantów poszła do prezesa „tu jest takie wydarzenie, zróbmy coś wokół tej subwencji”. I rozpętała piekło – powiedział były premier, nawiązując do grilla organizowanego przez jego stowarzyszenie.
Morawiecki-Kaczyński. „Do przełomu nie doszło”
Przed i po spotkaniu Morawieckiego z Kaczyńskim, które odbyło się w czwartek, z obu stron padały apele o jedność, a wedle rzecznika partii Rafała Bochenka prezes Jarosław Kaczyński był gotów, jak to ujął rzecznik, do daleko idących ustępstw, m.in. na „zamrożenie” stowarzyszenia w miejsce jego likwidacji.
Mimo tych deklaracji do przełomu nie doszło, co potwierdził we wpisie na platformie X Bochenek: kierownictwo partii wciąż oczekiwało podpisania oświadczenia o nieprzynależności do stowarzyszeń „prowadzących działalność polityczną” do czwartku do północy, frakcja Morawieckiego deklarowała zaś, że takich oświadczeń nie złoży.