Po decyzji Karola Nawrockiego rząd szuka alternatywnych dróg pozyskania środków z programu SAFE. Weto znacznie utrudniło zaciągnięcie kredytu na uzbrojenie, ale politycy koalicji i tak deklarują, że nie stracą z niego „ani jednego euro”.

- Po wecie Karola Nawrockiego w sprawie ustawy wprowadzającej SAFE rządzący szukają sposób na obejście prezydenckiej blokady.
- Rząd szuka rozwiązań niewymagających ustawy – informuje Wirtualna Polska.
- Politycy koalicji rządzącej zapowiadają, że pieniądze z SAFE mają również trafić do służb podległych MSWiA i na projekty infrastrukturalne.
Pomimo weta ws. SAFE, rząd wielokrotnie informował, że będzie chciał obejść prezydencką blokadę i od początku miał przygotowany „plan B”. Według założeń unijnego programu w kwietniu ma do Polski trafić pierwsza transza pieniędzy z kredytu, wynosząca 15 proc. całej sumy. Zanim to jednak nastąpi, na przełomie marca i kwietnia rząd ma podpisać dwie umowy – pożyczkową i operacyjną. Po tym do budżetu trafiłyby pierwsze środki z SAFE.
Weto prezydenta znacznie skomplikowało jednak plany rządzących dot. unijnego kredytu. Po decyzji Karola Nawrockiego rząd przyjął uchwałę, która ma pozwolić na wykorzystanie unijnych środków z programu. Rada ministrów nie mogła jednak powołać do życia funduszu, przez który wydawałby pieniądze z SAFE, bo ten był zapisany w ustawie blokowanej przez Karola Nawrockiego. W związku z tym rząd będzie chciał zaciągnąć pożyczkę przez istniejący już Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych.
Tu pojawia się jednak kolejny problem. „Z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych nie da się finansować projektów infrastrukturalnych, takich jak strategicznie ważne drogi i linie kolejowe (projekty w SAFE łącznie wyceniane są na ok. 9 mld zł), czy wzmocnienia i modernizacji służb, takich jak Policja czy Straż Graniczna (ok. 7 mld zł)” – informuje Wirtualna Polska.
Rząd chce obejść prezydenckie weto. „Kilka pomysłów”
Jak podają dziennikarze WP, politycy z obozu rządzącego mają kilka pomysłów na obejście weta. Pierwszym jest wydanie pieniędzy z budżetu na infrastrukturę i służby, które zostałyby przeznaczone na inny cel: dodatkowe uzbrojenie. „Z kolei powstałą wyrwę dałoby się zapełnić środkami pochodzącymi z przesunięć w budżecie państwa (MON i tak częściowo zrealizowałby swoje plany pieniędzmi z SAFE)” – czytamy w WP. Ten pomysł jest jednak trudny do realizacji, bo wymagałby nowelizacji budżetu lub zmiany w ustawie budżetowej, które również mogą zostać wstrzymane lub zablokowane przez prezydenta.
Koalicja rządząca ma też inne pomysły – minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz do częściowej obsługi pieniędzy z SAFE chciała wykorzystać powołany niedawno Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności (FBiO). To rozwiązanie także zostało odrzucone – tym razem z powodów proceduralnych.
Rząd chce wyjść z impasu bez wprowadzania nowych ustaw. – Dalej szukamy drogi do pieniędzy z SAFE dla MSWiA i resortu infrastruktury. Chodzi o to, że SAFE-owskie zakupy są dokonywane bez VAT. Dlatego chcemy ich podpiąć pod ten SAFE. Chcemy jak najszybciej opracować „plan B” – mówi jeden z członków rządu w rozmowie z Wirtualną Polską.
Pełnomocniczka rządu: Nie stracimy ani jednego euro z SAFE
Pomimo prezydenckiego weta rządzący zapewniają, że ich plany się nie zmieniają, a Polska będzie uczestniczyła w unijnym programie. – Zresztą ustawa, która była na biurku pana prezydenta, nie dotyczyła tego, czy Polska powinna być częścią mechanizmu SAFE, tylko tego, jak te pieniądze mają być wydawane po polskiej stronie. Pieniądze, które mają trafić do Polski, nie są z powrotem na stole. My mamy konkretny plan, który złożyliśmy w Brukseli. Jesteśmy zdeterminowani, żeby jak najszybciej podpisać wszystkie umowy – mówiła pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka w rozmowie z dziennikarzami.
Karol Nawrocki zawetował ustawę wprowadzającą program SAFE 12 marca. Prezydencką alternatywą dla programu było „SAFE 0 proc.”. Karol Nawrocki wspólnie z prezesem NBP zaproponowali, aby dokonać aktualizacji wyceny złota posiadanego przez polski bank centralny poprzez „aktywne zarządzanie rezerwami”.
Według Adama Glapińskiego to mogłoby pozwolić na uzyskanie bardzo wysokich zysków. W opinii Glapińskiego wartość niezrealizowanych przychodów ze wzrostu wyceny złota wynosi 197 mld zł. Prezes NBP zastrzegł, że kwota uzyskana w ten sposób miałaby trafić wyłącznie na uzbrojenie.
