Reklama
Reklama
Reklama

Małżeństwo polityków KO wspierało Kacprzyka? Posłanka PiS: Wiedzieli, co on robi

– Kacprzyk był dobrze znany w KO, mógł liczyć na protekcję. Jeżeli politycy wiedzieli, jak on funkcjonuje i go promowali, budzi to ogromne wątpliwości – stwierdziła Katarzyna Sójka, posłanka PiS, w rozmowie z Zero.pl. To komentarz do artykułu o współpracy Dawida Kacprzyka z senator KO Agnieszką Gorgoń-Komor i radnym Klaudiuszu Komorze, którzy wspierali młodego lekarza w jego politycznej karierze.

kacprzyk-poziom
Dawid Kacprzyk został zwolniony ze Szpitala Południowego w Warszawie (fot. Adrian Grycuk / Creative Commons 3.0)
  • Jak informujemy na Zero.pl, senator Agnieszka Gorgoń-Komor i radny Klaudiusz Komor, lekarze związani z Koalicją Obywatelską, pomagali Dawidowi Kacprzykowi, pracując z nim przy artykułach naukowych i umożliwiając wizyty w telewizji. Polecali go też w samorządzie lekarskim.
  • Komorowie jednocześnie zastrzegli, że nie są promotorami Kacprzyka.
  • – Jeżeli ci lekarze patronowali Kacprzykowi, współpracowali z nim, na pewno mieli dużą wiedzę na temat jego funkcjonowania – mówi w rozmowie z Zero.pl Katarzyna Sójka, posłanka Prawa i Sprawiedliwości oraz zastępca przewodniczącej w sejmowej komisji zdrowia. 

Małżeństwo polityków Koalicji Obywatelskiej – Agnieszka Gorgoń-Komor i radny Klaudiusz Komor – miało kontakty z Dawidem Kacprzykiem, czyli byłym już: koordynatorem SOR w Szpitalu Południowym, zastępcą koordynatora w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim czy radnym KO. 28-letni lekarz pełnił też m.in. funkcję szefa młodzieżówki partyjnej, Nowej Generacji i często występował w mediach. Jak podajemy w Zero.pl, w pokonywaniu kolejnych szczebli politycznej kariery Kacprzykowi pomagało właśnie małżeństwo polityków KO.

„Z naszych informacji wynika, że to Komorowie załatwiali spotkania Kacprzykowi z różnymi wpływowymi osobami. Klaudiusz Komor, jako wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej, chciał włączyć Kacprzyka w pracę samorządu. Akcja się nie powiodła, bo Kacprzyk spotkał się z kilkoma osobami i zrobił na nich bardzo złe wrażenie” – relacjonowali w artykule Jakub Styczyński i Patryk Słowik.

Posłanka PiS o sprawie „promotorów” Dawida Kacprzyka: To budzi ogromne wątpliwości

Jak poinformowali dziennikarze Zero.pl, radny Komor polecał Dawida Kacprzyka do występów w telewizji. Małżeństwo związane z KO wypiera się jednak bliższych związków z młodym lekarzem. 

Reklama
Reklama

– Jeżeli ci lekarze patronowali Kacprzykowi, współpracowali z nim, na pewno mieli dużą wiedzę na temat jego funkcjonowania. W przypadku pomocy medycznej, której udzielali Kacprzykowi w trudnych przypadkach, być może wszystko było w porządku. Natomiast jeżeli wiedzieli, w jaki sposób on funkcjonuje i tak bardzo się angażowali w pomoc, a jednocześnie promowali go politycznie, budzi to ogromne wątpliwości – mówi w rozmowie z Zero.pl Katarzyna Sójka, posłanka PiS i zastępca przewodniczącego w sejmowej komisji zdrowia. 

Jak stwierdziła posłanka, Kacprzyk był częścią układu politycznego KO, w związku z czym mógł liczyć na ochronę partii.

– Ułatwiano mu występy w telewizji, w przygotowaniu prac. Miał polityczną protekcję. Mimo tego w KO nie ma żadnych reakcji ani konsekwencji politycznych, choć afera goni aferę. Nie słyszałam, by Kacprzyk poniósł poważniejsze konsekwencje tego, co zrobił. Podobnie jest w sprawie afery w Karkonoszach, gdzie wydawano pieniądze dla powodzian – stwierdziła zastępczyni przewodniczącej komisji zdrowia w Sejmie.

W sierpniu 2026 r. wybuchła afera wokół milionowych pożyczek i dotacji dla przedsiębiorców z rejonu Karkonoszy i Jeleniej Góry, które miały być przeznaczone na usuwanie skutków powodzi z września 2024 r. Kontrole wykazały, że znaczna część środków trafiła do osób powiązanych z władzami.

Reklama
Reklama

Posłanka PiS porównała też sprawę Kacprzyka z kilkoma innymi politycznymi skandalami, o których było głośno w ostatnich miesiącach. – Podobna sytuacja miała miejsce, gdy rozdawano środki z KPO, które trafiały w dziwne miejsca: do rodziny, bliskich, do znajomych polityków Platformy Obywatelskiej. Nieco podobnie było w trakcie afery pedofilskiej w Płocku. Kobieta, która bywała na spotkaniach partyjnych, ma wiele związków z innymi działaczami Platformy, a dziś wszyscy wypierają się tego. Nie widzę w KO żadnej refleksji, reakcji. Partia rozgrywa to w ten sposób, że po prostu milczy – uważa Katarzyna Sójka. 

Jak Giertych rozlicza – i nie rozlicza – PiS. „Apetyty były większe”

Były minister zdrowia: Słyszałem takie plotki, że to małżeństwo brało udział w karierze Kacprzyka

O komentarz do sprawy opisanej na Zero.pl Agnieszka Burzyńska zapytała Bartosza Arłukowicza. Były minister zdrowia w Porannych Rozmowach Zero podawał w wątpliwość informacje podane przez dziennikarzy i prosił o ponowną weryfikację. Jednocześnie przyznawał, że nie znał bliżej małżeństwa polityków KO. 

– Chciałbym wiedzieć, jakie konferencje, jakie dokumenty wspierali, kogo gdzie tam popychali. Ja słyszałem tę opinię na mieście. Słyszałem takie plotki na mieście, że właśnie to małżeństwo w jakiś sposób brało udział w karierze Kacprzyka. Ale ja, nauczony doświadczeniem, wnoszę i apeluję do redaktora Słowika i innych autorów oczywiście. Panie redaktorze, karty na stół, gdzie go popchali, kiedy, co mu tam załatwili, jaką rekomendację dali, jaki doktorat, być może – mówił Arłukowicz. 

 

Reklama
Reklama