Do studia Kanału Zero zadzwoniła lekarka z trzydziestoletnim stażem, pragnąca zachować anonimowość. Odnosząc się do wyznania dr. Emila Jędrzejewskiego, ujawniła, że sama jest w podobnej sytuacji: zgłasza nieprawidłowości w swoim szpitalu od pół roku, nikt nie reaguje, a ona spodziewa się zwolnienia. – Rozumiem ludzi, że boją się być sygnalistami, bo to zawsze się dla nich źle kończy – powiedziała.

- Lekarka w Kanale Zero ujawniła, że sama od ponad pół roku zgłasza nieprawidłowości w swoim szpitalu.
- Przyznała, że spodziewa się zwolnienia i zaznaczyła, że podobny schemat – konflikt personelu z dyrekcją kończący się zwycięstwem tej ostatniej – obserwowała we wszystkich szpitalach, w których pracowała.
- Jej słowa wpisują się w coraz szerszy obraz systemowych patologii w polskiej ochronie zdrowia, które ujawnia sprawa Szpitala Południowego.
- Jeśli jesteś lekarzem i chcesz zgłosić nieprawidłowości, napisz na adres: temat@zero.pl. Gwarantujemy ci anonimowość. Obiecujemy, że przeanalizujemy twoją sprawę.
W Kanale Zero odbyło się specjalne wydanie programu, podczas którego Krzysztof Stanowski i Patryk Słowik skomentowali aferę w Szpitalu Południowym. Na antenę zadzwoniła lekarka, która poprosiła o zachowanie anonimowości.
– Ja pozwolę się nie przedstawiać, bo jestem lekarzem. 30 lat już pracuję w ochronie zdrowia i mogę pozwolić sobie na dwa komentarze – zaczęła.
– Zarówno to, co mówił wczoraj pan doktor Emil, jak i ta pani doktor, która zadzwoniła również jako sygnalistka – ja to w pełni potwierdzam. Przepracowałam już w kilku szpitalach w Polsce, zawsze zarządzanych przez różnych miernych, ale wiernych, i w konflikcie personelu z tymi urzędasami zawsze przegrywa personel – powiedziała.
Ujawniła, że sama znajduje się w analogicznej sytuacji.
– To się dzieje wszędzie, w każdym szpitalu w Polsce. Sama jestem w podobnej sytuacji, gdzie piszę, monitoruję. Sami mamy takiego Dawidka. Nikt nie reaguje i ja myślę, że za chwilę stracę pracę.
„Sygnaliści zawsze źle kończą”
Zapytana przez Stanowskiego o szczegóły, wymieniła konkretne nieprawidłowości.
– Nieprawidłowości w opisywaniu badań, spowalnianie diagnostyki onkologicznej, niedopuszczanie lekarzy z wyższymi kompetencjami do wykonywania badań. Lista jest długa. Monitorujemy ten temat od ponad pół roku. Nikt nic nie robi – powiedziała lekarka.
Dodała, że zna ten schemat z wcześniejszych miejsc pracy.
– Pracowałam w szpitalu, gdzie w konflikcie z dyrekcją zamknięto dwa oddziały. Odeszli fantastyczni specjaliści. Dyrektor nie stracił pracy. Tak wygląda w chwili obecnej polska ochrona zdrowia – stwierdziła.
Rozmowę zakończyła gorzką puentą.
– Rozumiem ludzi, że boją się być sygnalistami, bo to zawsze się dla nich źle kończy – powiedziała.