Krzysztof Stanowski i Patryk Słowik zabrali głos po przesłuchaniu dr. Emila Jędrzejewskiego przez prokuraturę w sprawie patologii w Szpitalu Południowym. Obaj nie kryją oburzenia – zarówno sposobem przeprowadzenia przesłuchania, jak i publiczną wypowiedzią premiera Donalda Tuska podważającą wiarygodność lekarza, zanim ten złożył zeznania. – Już nie wierzę, że postępowanie prokuratury będzie uczciwe – przyznał Słowik.

- Krzysztof Stanowski i Patryk Słowik ocenili, że sposób potraktowania dr. Emila Jędrzejewskiego przez prokuraturę i polityków koalicji rządzącej po jego wczorajszym wywiadzie w Kanale Zero nosi znamiona próby zastraszenia świadka i zdyskredytowania go przed złożeniem zeznań.
- Obaj wskazali na tweet premiera Donalda Tuska podważający wiarygodność lekarza oraz na sekwencję działań – od publicznych wypowiedzi prokuratora generalnego po przesłuchanie, w którym Jędrzejewskiemu zadano kilkadziesiąt pytań mimo jego deklaracji, że bez pełnomocnika nie będzie zeznawał.
- Słowik przyznał wprost, że przestał wierzyć w to, że postępowanie będzie prowadzone rzetelnie.
- Jeśli jesteś lekarzem i chcesz zgłosić nieprawidłowości, napisz na adres: temat@zero.pl. Gwarantujemy Ci anonimowość. Obiecujemy, że przeanalizujemy Twoją sprawę.
Dzień po emisji wywiadu z dr. Emilem Jędrzejewskim, byłym ordynatorem chirurgii Szpitala Południowego w Warszawie, Krzysztof Stanowski i Patryk Słowik skomentowali w Kanale Zero to, co wydarzyło się w ciągu kilkunastu godzin od publikacji rozmowy: błyskawiczne wezwanie lekarza przez prokuraturę, publiczny tweet premiera Donalda Tuska oraz zaangażowanie się w sprawę polityków koalicji rządzącej.
„Wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa” – napisał na portalu X premier.
Oświadczenie Krzysztofa Stanowskiego
Stanowski rozpoczął od osobistego wyznania. – Chciałem państwu powiedzieć, że dzisiaj po raz pierwszy od dawna poczułem, że nie ufam państwu, w którym żyję. Poczułem, że tu się dzieje coś skandalicznie złego, niemoralnego, nieetycznego i że dzieją się rzeczy, które jest trudno po prostu zaakceptować w milczeniu – powiedział.
Przypomniał, że Jędrzejewski zdecydował się ujawnić kulisy funkcjonowania SOR-u w Szpitalu Południowym, którym kierował Dawid Kacprzyk.
– Widać było, ile to go wszystko kosztowało. Widać było i słychać było, że ten człowiek boi się nie tyle o siebie, co o swoją rodzinę – mówił Stanowski. – I dzisiaj państwo polskie wysłało mu jasny komunikat: zadarłeś z całym państwem polskim, jesteś na wojnie z całym państwem polskim i nie dostaniesz żadnego wsparcia. Jesteś naszym przeciwnikiem.
Stanowski wprost wymienił premiera Donalda Tuska, który w mediach społecznościowych zakwestionował wiarygodność Jędrzejewskiego – zanim ten złożył jakiekolwiek zeznania.
– Mamy konkret premiera Donalda Tuska, który odziera doktora z wiarygodności. Twierdzi, że ten świadek nie jest wiarygodny – i tylko na podstawie tego, że ten świadek bez obecności prawnika nie chciał składać zeznań. Jak możemy mówić o uczciwym, dobrym przeprowadzeniu wszystkich tych czynności, jeśli z góry premier polskiego państwa mówi, że ten świadek jest niewiarygodny i nie należy mu ufać? – pytał.
Zwrócił też uwagę na sposób przeprowadzenia przesłuchania: prokuratura wezwała Jędrzejewskiego w trybie nagłym, a na konferencji prasowej rzecznik prokuratury zaznaczył, że prokurator jest od ścigania, nie od miłego rozmawiania.
„Nie mam już złudzeń”
– Moim zdaniem można miło rozmawiać ze świadkiem, nawet należy rozmawiać miło ze świadkiem. Należy świadkowi stworzyć takie warunki, aby jak najwięcej się od niego dowiedzieć, a nie brać go od razu na huki. Mam wrażenie, że dzisiaj prokuratura poszła na huki ze świadkiem – jednocześnie cały czas pod kloszem trzymając drugą stronę, czyli doktora Kacprzyka – wskazał.
– Jak zbierzemy te wszystkie rzeczy do kupy – ten tryb przesłuchania, gdy facet mówi, że nie chce bez prawnika rozmawiać, więc zadaje mu się kilkadziesiąt pytań tylko po to, by je wszystkie przemilczał; to zaszczuwanie doktora przez media sprzyjające władzy – to wszystko sprawia, że nie mam żadnych złudzeń. Tu widać, że jest walka o przeżycie i gdzieś na górze ktoś uznał, że wyjaśnienie tej sprawy nie ma żadnego znaczenia, bo najłatwiej będzie zachować to życie, jeśli zdyskredytujemy Jędrzejewskiego – powiedział Stanowski.
– Dla mnie to jest absolutnie szokujące. To jest takie nadużycie władzy i taka arogancja władzy – podkreślił.
Równie ostro sprawę ocenił Patryk Słowik, który przyznał, że dotychczas starał się być powściągliwy w ocenach – ale tweet Tuska przekroczył jego granicę. – Po tweecie Donalda Tuska brakuje słów. To jest skandal – powiedział.
Słowik zwrócił uwagę na sekwencję wydarzeń: dzień przed przesłuchaniem wiceprzewodniczący KO Rafał Trzaskowski publicznie poprosił prokuratora generalnego o zajęcie się postępowaniem. W środę rano prokurator generalny Waldemar Żurek udzielił mediom wywiadu, w którym wyraził nadzieję, że Jędrzejewski „przyniesie dowody”.
– Nie jestem prokuratorem generalnym, ale o ile dobrze pamiętam ze studiów – zresztą nie trzeba tego pamiętać ze studiów – zgromadzenie dowodów to odpowiada przede wszystkim prokuratura. Tutaj to postępowanie zostało sprowadzone do tego: niech przyniesie, my ocenimy – mówił Słowik.
Słowik ocenił też samo przesłuchanie jako pozbawione sensu procesowego: Jędrzejewski poinformował prokuraturę, że bez pełnomocnika nie będzie odpowiadał na pytania, a mimo to prokurator zadał mu kilkadziesiąt pytań.
„Jak mam teraz uwierzyć w rzetelność prokuratury?”
– Założenie prokuratora mogło być takie, żeby pan Jędrzejewski nie znał tych pytań. To jest szkolny błąd – więc ja uważam, że nie prowadzi tego postępowania ostatni idiota, tylko prokurator, który wie, co robi. Chodzi o to, żeby powiedzieć, że on nie odpowiedział na pytania – ocenił.
Słowik podkreślił, że Tusk publicznie podważył wiarygodność Jędrzejewskiego, zanim ten w ogóle złożył zeznania.
– Donald Tusk, będący szefem politycznym Waldemara Żurka, ocenia to postępowanie. Jak ja mam wierzyć w to, że to postępowanie będzie prowadzone w uczciwy, rzetelny sposób? – pytał, po czym odpowiedział sam sobie: – Nie wierzę.
Na koniec Słowik zaznaczył, że dotychczas uważał za słabość Jędrzejewskiego to, że wcześniej nie zawiadomił prokuratury. Zmienił zdanie.
– Z perspektywy czasu, jak widać, najlepiej by było, gdyby on jej w ogóle nie zawiadomił. Najlepiej, żeby nikt o tym nie wiedział – powiedział gorzko, nawiązując do postawy części środowiska medycznego i politycznego wobec sprawy.
