Sugerowanie planów podziału Ukrainy, manipulowanie wypowiedziami zachodnich polityków, czy zalanie europejskiej infosfery – tak działa rosyjska machina dezinformacyjna dot. członkostwa Ukrainy w UE. Wśród celów tych działań jest także Polska. Analitycy wskazali metodę walki z działaniami Kremla.

- Rosyjska dezinformacja dotycząca planów przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej celowo uderza w Polskę, Niemcy i Francję.
- Tak wyglądają wnioski z raportu opublikowanego przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych (ESDZ) i ukraińskie rządowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji.
W czerwcu 2022 r. Ukraina uzyskała status oficjalnego kandydata do członkostwa w Unii Europejskiej. Wniosek o akcesję został złożony przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego 28 lutego 2022 r., cztery dni po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji.
W 2024 r. zainaugurowano negocjacje akcesyjne, a w czerwcu 2026 r. otwarto pierwszy merytoryczny klaster, co oznacza, że Kijów rozpoczął formalne dopasowywanie przepisów w kwestiach najważniejszych dla Brukseli.
Nie kryzys, lecz porażka. Jak Polska straciła wpływ na Ukrainę
Potencjalne przystąpienie Ukrainy do UE było dla Rosji jednym z prawdopodobnych powodów agresji na sąsiedni kraj. Już w 2013 r. Kreml za pomocą szantażu gospodarczego zmusił władze w Kijowie do porzucenia planów podpisania umowy stowarzyszeniowej z Brukselą.
Wywołało to masowe protesty Ukraińców, zwane Euromajdanem. Kryzys polityczny stał się bezpośrednim pretekstem do nielegalnego anektowania Krymu przez Rosję w 2014 r. Dalsza integracja Kijowa z Zachodem, w tym potencjalne przystąpienie kraju do NATO oraz próby ucieczki ze strefy wpływów Moskwy, stały się jednymi z głównych przyczyn pełnoskalowej inwazji Kremla na Ukrainę, trwającej od 2022 r.
Przenalizowano 244 tys. publikacji
Unijni i ukraińscy autorzy raportu przeanalizowali 244 tys. publikacji w serwisach społecznościowych, w tym na Telegramie, X, Facebooku, YouTube i TikToku, które były zamieszczane od stycznia 2025 do maja 2026 r.
Treści te osiągnęły ponad 1,39 mld wyświetleń. Analitycy oszacowali, że 2680 źródeł tych publikacji „wykazało oznaki nieautentycznego zachowania, w tym synchronizacji rozpowszechniania, skoordynowanej reakcji na wydarzenia i sztucznego wzmacniania (przekazu)”.
Niemal wszyscy Ukraińcy chcą dialogu z Polską. Mówią o potrzebie odpolitycznienia sporów
W raporcie podkreślono, że Kreml wykorzystuje do dezinformacji oficjalne media państwowe i agencje informacyjne, takie jak TASS i Ria Nowosti, a także kanały na portalach społecznościowych rosyjskich urzędników, np. byłego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Narracje antyeuropejskie i antyukraińskie pojawiały się również na platformach ukrywających publicznie związki z Moskwą.
Główne narracje rosyjskiej dezinformacji
Analitycy wyodrębnili główne narracje rosyjskiej dezinformacji. Jedna z nich dotyczy rzekomego dążenia państw unijnych do podziału Ukrainy. Jako przykład podano wpis na Telegramie, w którym wykorzystano mapę Europy.
Towarzyszył jej fałszywy tekst, mówiący o tym, że przewodniczący Zarządu Wołyńskiego Okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego rzekomo rozpowszechniał materiały przedstawiające Wołyń jako część Polski, a miejscowa ludność powinna być przygotowywana na odłączenie tego regionu od Ukrainy.
„Król Północy” ruszył na południe po fotel premiera. Ma zastąpić Starmera
Innym podanym w raporcie przykładem była prowadzona przez Rosję manipulacja autentycznymi wypowiedziami polityków, urzędników czy ekspertów.
„Poszczególne cytaty są wyrywane z kontekstu, aby sugerować, że Ukraina nie ma perspektyw na członkostwo (w UE – PAP), że Zachód jest zmęczony wspieraniem Ukrainy lub że istnieją ukryte sprzeczności między Kijowem a europejskimi partnerami” – czytamy w dokumencie.
Rosja chce zalać europejską infosferę
W raporcie podkreślono, że jedną z cech rosyjskiej dezinformacji jest rozpowszechnianie „dużej ilości treści (...) w celu zalania europejskiego środowiska informacyjnego, ze szczególnym uwzględnieniem odbiorców niemieckich, francuskich i polskich w UE”.
„Polska wyróżnia się jako kraj szczególnie narażony na treści dotyczące ukraińskich uchodźców. Są oni często oskarżani o przestępcze i niebezpieczne zachowania” – zaznaczono w opracowaniu.
Konferencja o odbudowie Ukrainy bez Zełenskich. Pierwsza para nie przyleci do Gdańska
W opinii wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej i szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas cytowanej w raporcie rosyjskie działania nie są ani odosobnione, ani przypadkowe.
„Są celowe, skoordynowane i uporczywe. Ich celem jest wykorzystanie obaw związanych z korupcją, bezpieczeństwem, tożsamością i kosztami ekonomicznymi. Są one skierowane do odbiorców zarówno w Ukrainie, jak i w państwach członkowskich UE, i dążą do podważenia członkostwa Ukrainy w UE” – oceniła Kallas. Podkreśliła jednocześnie, że „działania Rosji ujawniają ważną prawdę: Kreml obawia się sukcesu Ukrainy”.
Co robić? Nakładać sankcje
Szef biura prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow oznajmił we wstępie do raportu, że Moskwa „wykorzystuje platformy cyfrowe, anonimowe sieci i manipulację emocjonalną, aby zdyskredytować instytucje demokratyczne, podważyć zaufanie do reform i podjąć próbę osłabienia europejskiego charakteru Ukrainy”.
Autorzy raportu zasugerowali, że warunkiem skutecznego zwalczania rosyjskich operacji manipulowania informacjami są dalsze sankcje na podmioty na powiązane z Moskwą i infrastrukturę internetową. Ponadto rekomendowali wzmocnienie współpracy między platformami cyfrowymi i organizacjami fact-checkingowymi.
Zwrócili także uwagę, że działania dezinformacyjne często łączą się z cyberprzestępczością, dlatego zaapelowali o uszczelnienie prawa unijnego i krajowego poprzez stosowanie właściwych narzędzi prawnych i orzeczenia sądów.