Miasto Lwów zawarło w Gdańsku kontrakty z podmiotami z pięciu państw, w gronie tym nie ma Polski. „Może to i lepiej” – ocenił Radosław Sikorski i przypomniał historię polskiej firmy będącej w sporze z miastem. Odpowiedział mu mer Lwowa, między politykami wywiązała się dyskusja.

- W środę w Gdańsku w przededniu Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy zorganizowano Dzień Odporności Lwowa (Lviv Resilience Day).
- Mer tego miasta Andrij Sadowy poinformował po tym wydarzeniu o uzyskaniu wsparcia 2,5 mln euro dla Lwowa i zawarciu sześciu umów z zagranicznymi partnerami.
- Porozumienia zostały zawarte z podmiotami z Litwy, Niemiec, Czech, Szwecji i Francji. Polskich firm bądź instytucji w tym gronie nie było.
- Do sprawy odniósł się szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Między politykami zawiązała się dyskusja. Szef MSZ przypomniał historię polskiej firmy będącej w sporze z Lwowem.
„Może to i lepiej, bo polska firma, która zbudowała we Lwowie spalarnię śmieci, długo nie może doczekać się zapłaty” – napisał szef MSZ w czwartkowy wieczór na portalu X.
Odpowiedział mu Andrij Sadowy, który przekazał, że „już jutro jest gotów odebrać dokumenty potwierdzające rzekomy brak płatności dla byłego polskiego wykonawcy – niezapłacone faktury, wyroki sądowe lub cokolwiek”.
Odbudowa Ukrainy po wojnie. Polska będzie rozdawać karty, czy tylko podawać kawę?
Jak dodał, „do dziś polska firma zarobiła we Lwowie ponad 30 mln euro”. „Niestety zakład, który zgodnie z umową miał zostać ukończony w 2023 r., nadal nie działa. Szkoda, bo mógłby Pan uczestniczyć w jego otwarciu i pokazać całej Ukrainie jakość oraz odpowiedzialność polskich firm. Niestety, ten wykonawca temu zadaniu nie sprostał” – przekazał mer Lwowa.
„Rozumiem, że broni Pan polskiego interesu i szanuję to. Ale tutaj nie chodzi o relacje polsko-ukraińskie. Chodzi o jakość wykonania, dotrzymanie terminów i odpowiedzialność za publiczne pieniądze Lwowa” – stwierdził polityk.
Następnie odpisał mu Sikorski. „Sądy arbitrażowe są po to, aby polubownie rozwiązywać spory. Sugeruję uznanie wyroku. Najlepszą formą promocji biznesu w swoim kraju jest rzetelne traktowanie tych, którzy już robią tam biznesy” – czytamy.
Sadowy napisał, że „zna Sikorskiego od lat jako człowieka kompetentnego i trudno mu uwierzyć, że świadomie powiela nieprawdziwe informacje”.
Miliardy euro dla Ukrainy i ważna deklaracja Tuska: przyszłość można zbudować tylko na prawdzie
„Rozumiem, że Minister Spraw Zagranicznych nie ma obowiązku znać wszystkich szczegółów sporów gospodarczych z udziałem polskich firm za granicą. Ale osoby, które przygotowały Panu informacje w tej sprawie, oddały Panu bardzo złą przysługę. Nie istnieje żaden „wyrok sądu arbitrażowego”, o którym Pan pisze. Nie zapadło żadne ostateczne orzeczenie arbitrażowe. Jeśli ktoś przekazał Panu inaczej, po prostu wprowadził Pana w błąd” – dodał.
Jak było naprawdę?
Pod koniec marca br. lwowskie przedsiębiorstwo komunalne Zielone Miasto wysłało wykonawcy, polskiej firmie Control Process S.A., zawiadomienie o rozwiązaniu umowy na budowę kompleksu mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych.
Przedstawiciele lwowskich władz twierdzili wówczas, że podstawy takiej decyzji są istotne i dobrze udokumentowane. Polski wykonawca miał w 2025 r. wielokrotnie otrzymywać oficjalne powiadomienia o naruszeniach warunków kontraktu i konieczności ich usunięcia.
Ukraiński eksport mocno stawia na UE. Polska kluczowym rynkiem zbytu
Zdaniem polskiej firmy ukraiński kontrahent nie ma podstaw do odstąpienia od umowy. Firma poinformowała także, że kwestie sporne były przedmiotem rozstrzygnięć procedur arbitrażowych FIDIC (The International Federation of Consulting Engineers – Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów).
Według władz Lwowa, firma miała m.in. nie ukończyć przygotowania dokumentacji projektowej, a także odmówić jej przekazania zamawiającemu. Nie dostarczyła też części sprzętu finansowanego przez Fundusz Partnerstwa Europy Wschodniej ds. Efektywności Energetycznej i Środowiska.
Spółka Control Process S.A. kwestionowała wtedy zasadność działań ukraińskiego kontrahenta i zapowiedziała dalsze kroki prawne oraz kontraktowe zgodnie z mechanizmami przewidzianymi dla tego projektu.
Podkreślała też, że projekt od początku był obciążony szczególnymi okolicznościami, w tym skutkami pełnoskalowej wojny w Ukrainie i formalnym wstrzymaniem robót na budowie przez ponad rok. A także, że stan realizowanych przez nią prac, przekraczał 90 proc.
Firma wygrała kolejny przetarg
Control Process informowała też, że pomimo wygrania kolejnego postępowania przetargowego na rynku ukraińskim, zdecydowała się wstrzymać z podpisaniem kontraktu do czasu wyjaśnienia sytuacji związanej z projektem lwowskim.
Na początku sierpnia 2025 r. władze Lwowa zaapelowały do premiera Donalda Tuska o interwencję w sprawie polskiej firmy, która opóźniła budowę zakładu przetwarzania odpadów komunalnych.
Według komunikatu firma Control Process S.A. wygrała międzynarodowy przetarg na realizację inwestycji w 2021 r. Zgodnie z kontraktem całość prac, wraz z oddaniem obiektu do eksploatacji, miała być zakończona do 4 października 2025 r.
Wówczas firma Control Process S.A. oświadczyła w stanowisku przesłanym PAP, że opóźnienia przy budowie zakładu przetwarzania odpadów we Lwowie wynikały wyłącznie z winy władz tego miasta, a polski wykonawca prac kontynuował je mimo wojny i opóźnień w płatnościach.
Wyroki arbitraży
– Wygraliśmy wszystkie pięć spraw w sądach arbitrażowych FIDIC (The International Federation of Consulting Engineers - Międzynarodowej Federacji Inżynierów Konsultantów), które nakazały stronie ukraińskiej wydłużenie terminu realizacji zadania do grudnia 2026 r. Nie zastosowali się do ani jednej decyzji arbitrażu międzynarodowego, a wydano 50 postanowień i trzy tygodnie później zerwali z nami umowę – mówił w kwietniu dla money.pl Tomasz Wiatr, wiceprezes Control Process.
Business Insider podawał pod koniec maja, że w sporze z władzami Lwowa polska firma wygrała już siedem postępowań i zapadło 75 decyzji korzystnych dla Polaków, po czym mogła zwrócić się do arbitrażu „ostatecznego” w Paryżu, czyli Międzynarodowej Izby Handlowej (ICC).
Niemal wszyscy Ukraińcy chcą dialogu z Polską. Mówią o potrzebie odpolitycznienia sporów
Ten 16 maja orzekł w sprawie wymówienia umowy i prób przeniesienia arbitrażu do sądu w Kijowie. Trybunał stwierdził, że „próby przesunięcia jurysdykcji nad kontraktem na arbitraż kijowski przez miasto Lwów po wypowiedzeniu umowy są bezprawne”.
„Samo wypowiedzenie też jest niezgodne z treścią umowy” — ocenił sędzia ICC cytowany przez Business Insider.
Wiceszef MSZ: nie możemy rekomendować inwestycji we Lwowie
W rozmowie z RMF24 w czwartek do tej kwestii odniósł się wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski. Na pytanie, czy jego resort odradza polskim firmom inwestycje we Lwowie, odpowiedział: „We Lwowie tak”.
– W tej chwili nie możemy rekomendować żadnej polskiej firmie, żeby inwestowała w mieście Lwów. Natomiast nie mówimy o Ukrainie, mówimy o jednym mieście na Ukrainie – dodał Bartoszewski.
Nie kryzys, lecz porażka. Jak Polska straciła wpływ na Ukrainę
Zapewnił, że sprawę sporu polskiej spółki z miastem Lwów resort zna bardzo dobrze. – Wielokrotnie interweniowaliśmy na każdym poziomie politycznym i dyplomatycznym na Ukrainie. Na razie ta sprawa nie jest załatwiona, ale jest cały czas w centrum naszej uwagi – powiedział.
Pod koniec maja w Kijowie był polski minister finansów Andrzej Domański. Stwierdził wtedy, że „są problemy z rozliczeniem tej inwestycji”, ale „jest zrozumienie dla tej sytuacji ze strony ukraińskiej administracji”.