Wkrótce do laski marszałkowskiej może trafić wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej. Chodzi o aferę w Warszawskim Szpitalu Południowym i zarzuty wobec Dawida Kacprzyka, młodego lekarza związanego z Koalicją Obywatelską. – Z uwagi, że szefem warszawskiej Koalicji Obywatelskiej jest zaufany człowiek premiera, nie mamy zaufania, że prokuratura wyjaśni tę sprawę w pełni – podkreśla Krzysztof Bosak.

- Konfederacja przygotowuje wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej w sprawie nadużyć w Warszawskim Szpitalu Południowym. W Sejmie trwa liczenie szabel.
- – To za wcześnie – słyszymy wśród polityków koalicji rządzącej.
- – Wydarzenia opisane przez doktora Jędrzejewskiego są szokujące. Pomimo wątpliwości, które budzi fakt niezgłoszenia wcześniej tak poważnych nadużyć, sprawa powinna być wnikliwie zbadana przez prokuraturę – mówi nam Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu Koalicji Obywatelskiej.
- O konieczności wyjaśnienia sprawy mówi również rzecznik praw obywatelskich. – W wywiadzie w Kanale Zero pojawiają się zarzuty działalności przestępczej, jest to niewątpliwie uzasadnienie dla wszczęcia postępowania przygotowawczego i wyjaśnienia tej sprawy – mówi Zero.pl dr hab. Marcin Wiącek.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak zapowiedział w środę rano przygotowanie projektu uchwały powołującej komisję śledczą w sprawie afery w Szpitalu Południowym. – Sami takiego wniosku nie możemy złożyć, ale będziemy zbierać podpisy i przekonywać posłów z innych klubów – mówi Zero.pl lider Konfederacji.
– Widzimy dziś gołym okiem, że nie działają państwowe mechanizmy wyjaśniania przestępstw i nadzoru nad państwowymi szpitalami. W takich sytuacjach sięga się po narzędzia nadzwyczajne. Z uwagi, że szefem warszawskiej Koalicji Obywatelskiej jest obecny szef resortu spraw wewnętrznych i zaufany człowiek premiera, nie mamy zaufania, że prokuratura wyjaśni tę sprawę w pełni – podkreśla Bosak.
Jak słyszymy, jeśli uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów, projekt uchwały w tej sprawie ma zostać złożony na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które zaplanowane jest na pierwsze dni lipca.
To nie pierwszy tak głos. O potrzebie powołania specjalnej komisji (choć nie komisji śledczej) pisał również Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości.
„Czas na niezależną komisję zaufania publicznego, która w sposób apolityczny i dogłębny wyjaśni to, co dzieje się w warszawskich szpitalach. Komisja ta powinna składać się m.in. z prawników, lekarzy, ekspertów, przedstawicieli organizacji społecznych oraz osób zaufania publicznego. To nie tylko kwestia poznania prawdy, ale także bezpieczeństwa pacjentów w przyszłości” – podkreślił były premier.
Komisja śledcza ws. Szpitala Południowego? Będzie wniosek, ale większość niepewna
Czy istnieje szansa na powołanie komisji śledczej? Kluczowa będzie sejmowa arytmetyka. Aby złożyć projekt uchwały, konieczne jest poparcie 46 posłów (lub prezydium Sejmu). Komisja powoływana jest bezwzględną większością głosów. Ze znalezieniem większości może być jednak trudno.
Wioleta Tomczak, wiceprzewodnicząca Polski 2050 i wiceszefowa sejmowej komisji zdrowia, w rozmowie z Zero.pl podkreśla, że „relacja doktora-sygnalisty jest zatrważająca”. – Mówimy o sytuacji, w której nie chodzi już tylko o zarobki jednego z lekarzy, ale o patologii, w której zagrożone jest życie i zdrowie pacjentów. Sprawa musi zostać dogłębnie wyjaśniona. To, co jest dla mnie jednak niejasne, to kwestia zawiadomień do prokuratury. O nadużyciach informowana była dyrekcja szpitala, rada nadzorcza, prezydent miasta. Dlaczego nie zawiadomiona została policja i prokuratura? – mówi posłanka.
– Nie jestem przekonana, że to odpowiedni moment na powołanie komisji śledczej. Mamy też nienajlepsze doświadczenia z pracy trzech komisji śledczych w tej kadencji. W moim przekonaniu nie przyniosły one rezultatów, które pozwoliłyby na szybkie i sprawne rozwiązanie spraw, którymi się zajmowały. Powinniśmy zacząć od działań prokuratury i poczekać na ustalenia śledczych – wskazuje Tomczak.
Jak na sprawę patrzy Nowa Lewica? – Sprawa Szpitala Południowego pokazuje nam, jaką patologią przesiąknął polski system ochrony zdrowia. Potrzebujemy zmian wielotorowych: zarówno jeśli chodzi o zarządzanie, a także jeśli chodzi o finansowanie. Oczekujemy też, że za tę sytuację odpowiedzialność poniosą konkretni politycy – mówi nam rzecznik partii Łukasz Michnik.
W opinii Nowej Lewicy „obowiązki kontrolne zostały niedopełnione przez prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego”. – Jeśli tworzy się sytuacja, w której lekarz-polityk, człowiek bez specjalizacji, może być kierownikiem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, zarabia 1,6 mln zł, a na oddziale dochodzi do wielu nadużyć, to trzeba za to ponieść odpowiedzialność. Widzimy, że nadzór polityczny nie zadziałał. Stąd też nasza decyzja, że warszawscy radni Nowej Lewicy nie udzielą absolutorium prezydentowi Trzaskowskiemu – mówi Michnik.
Partia Włodzimierza Czarzastego dystansuje się jednak od postulatu Konfederacji w sprawie komisji śledczej. – Dajmy działać prokuraturze – słyszymy.
Te same słowa wypowiada Dorota Łoboda, rzeczniczka klubu Koalicji Obywatelskiej. – Myślę, że jeszcze za wcześnie na takie decyzje. Wydarzenia opisane przez doktora Jędrzejewskiego są szokujące. Pomimo wątpliwości, które budzi fakt niezgłoszenia wcześniej tak poważnych nadużyć, sprawa powinna być wnikliwie zbadana przez prokuraturę. Prezydent Trzaskowski zapowiedział już wczoraj złożenie wniosku do Prokuratora Generalnego, minister Żurek potwierdza podjęcie działań – mówi posłanka KO w rozmowie z Zero.pl.
Po południu głos w sprawie zabrał Donald Tusk. – Jeśli ktoś chce produkować takie polityczne żarty, jak komisja zaufania publicznego Jarosława Kaczyńskiego, to jest to taki oksymoron z mojego punktu widzenia. Ja będę chciał, żeby sprawą nie zajmowali się Morawiecki czy Kaczyński i nie redaktor Stanowski czy redaktor Słowik, czy poseł Giertych, czy eurodeputowany Arłukowicz, tylko prokuratura – przekazał premier na konferencji prasowej.
Afera w Szpitalu Południowym. Lekarz mówi o nadużyciach na SOR
We wtorek wieczorem w Kanale Zero wystąpił Emil Jędrzejewski, były ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym. – Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. Każdy przypadek śmierci na SOR powinien być przeanalizowany – informował lekarz.
Zdaniem Jędrzejewskiego za nieprawidłowości na SOR odpowiada Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz bez specjalizacji, który koordynował pracę na oddziale. – Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. Procedury były wykonywane w sposób wadliwy – wskazywał rozmówca Kanału Zero. – W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – dodał.
– Jestem naprawdę zdruzgotany. Nie mam powodów, żeby nie wierzyć doktorowi Jędrzejewskiemu – mówił w środę rano Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. Jak dodał, część zarzutów, które postawił były ordynator chirurgii, jest potwierdzona przez innych lekarzy.
Cała rozmowa dostępna jest tutaj:
O sytuacji w Szpitalu Południowym informowaliśmy na Zero.pl od wielu dni. Dawid Kacprzyk, lekarz-polityk, który zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł, miał przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym średnio 331 godzin miesięcznie.
Po publikacjach Zero.pl Kacprzyk odszedł z Koalicji Obywatelskiej, a także złożył mandat radnego dzielnicy Ursus. Sprawę nieprawidłowości w Szpitalu Południowym bada prokuratura.
Głos w sprawie nadużyć w Szpitalu Południowym zabrał również dr hab. Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich. – Na podstawie doniesień medialnych mogę powiedzieć tyle, że sprawę powinna niezwłocznie zbadać prokuratura. W wywiadzie pojawiają się zarzuty działalności przestępczej, jest to niewątpliwie uzasadnienie dla wszczęcia postępowania przygotowawczego i wyjaśnienia tej sprawy – mówi w rozmowie z Zero.pl.
