Uwolnienie Andrzeja Poczobuta to efekt międzynarodowej presji, a nie gest dobrej woli reżimu – ocenia w rozmowie z Zero.pl Paweł Łatuszka. Opozycjonista podkreśla, że mimo tego kroku na Białorusi wciąż przebywa około 850 więźniów politycznych, a represje nie ustają.

- Paweł Łatuszka ocenia, że uwolnienie Andrzeja Poczobuta wynika z narastającej presji międzynarodowej i problemów gospodarczych Białorusi.
- Podkreśla jednocześnie, że sytuacja praw człowieka w kraju nie uległa poprawie, a represje nadal trwają.
- Opozycja zapowiada dalsze działania na rzecz pociągnięcia Alaksandra Łukaszenki do odpowiedzialności międzynarodowej.
We wtorek Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi, odzyskał wolność po latach spędzonych w białoruskich więzieniach i niesłusznym skazaniu przez reżim.
O uwolnieniu Andrzeja Poczobuta mówi portalowi Zero.pl jeden z liderów białoruskiej opozycji Paweł Łatuszka.
Łatuszka dla Zero.pl: To bardzo ważny dzień
– To jest naprawdę ważny i radosny dzień, że Andrzej Poczobut jest na wolności. Po pięciu latach przebywania w łagrach reżimu Łukaszenki, nareszcie możemy go zobaczyć. Cieszymy się z tego, ale nie zapominajmy, że spędził tam ponad pięć lat, nie popełnił żadnego przestępstwa, był skazany z powodów politycznych – przypomina.
Dodaje, że na Białorusi jest obecnie ok. 850 więźniów politycznych. – Niestety ludzie umierają w więzieniach, w ciągu ostatnich pięciu lat w ten sposób zostało zabitych dziewięć osób – stwierdza.
W przekonaniu Łatuszki Alaksander Łukaszenka skapitulował wobec izolacji własnego kraju.
– Został zmuszony do tej wymiany nie z humanizmu, lecz z powodu całkowitego impasu. Popatrzmy, upadająca gospodarka, zdecydowane ostatnie pakiety sankcji. To mocny cios w gospodarkę reżimu Łukaszenki. Wszystko jest na minusie, w PKB, w przemyśle, w rolnictwie – wylicza.
Nasz rozmówca dodaje, że zamknięcie granic przez Polskę i Litwę było mocnymi sygnałami dla Łukaszenki.
Pytany, czy uwolnienie Poczobuta może w jakikolwiek sposób wpłynąć na relacje Warszawa-Mińsk odpowiada, że nie można przyklaskiwać Łukaszence, iż uwalnia opozycjonistów, których wsadził do więzień bez żadnych powodów.
– Nie może być aplauzu dla Łukaszenki w związku z tym, że represje się nie kończą – mówi. Każdego dnia zatrzymywane są kolejne osoby i skazywane, ludzie są deportowani.
Działacz zwraca uwagę, że Łukaszenka kontynuuje agresję hybrydową przeciwko Polsce, Litwie i Łotwie. – Nadal to wszystko robi i moim zdaniem nie ma żadnych podstaw ku temu, żeby zmienić politykę w stosunku do reżimu Łukaszenki – podkreśla Łatuszka.
Nasz rozmówca wskazuje, że razem z innymi opozycjonistami walczą, by Łukaszenka otrzymał trzy międzynarodowe nakazy aresztowania za łamanie prawa oraz zbrodnie przeciwko ludzkości.
– Wprowadzona została poprawka do dokumentów Rady Europy, które pozwalają teraz pociągnąć do odpowiedzialności również Łukaszenkę. Także będziemy mocno uderzać w jego nomenklaturę. Będziemy prosić naszych partnerów i wzmacniać presję na reżim Łukaszenki. Jak widzimy, presja daje swoje skutki. Łukaszenka odstępuje i robi te kroki, na których nam wszystkim zależy. Chociażby uwolnienie Andrzeja Poczobuta – podkreśla.
Poczobut na wolności
Sprawa Poczobuta była jednym z najbardziej znanych przykładów represji wobec niezależnych dziennikarzy na Białorusi. Został zatrzymany w 2021 r. przez służby reżimu Alaksandra Łukaszenki. Postawiono mu zarzuty m.in. podżegania do nienawiści oraz działania na szkodę państwa, które dotyczyły jego działalności publicystycznej i aktywności w Związku Polaków na Białorusi – organizacji nieuznawanej przez władze w Mińsku.
Proces dziennikarza rozpoczął się w styczniu 2023 r. i zakończył miesiąc później wyrokiem ośmiu lat pozbawienia wolności. Postępowanie było szeroko krytykowane przez Unię Europejską, rządy państw zachodnich oraz organizacje dziennikarskie jako motywowane politycznie.
Poczobut odbywał karę w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze w Nowopołocku. Według relacji medialnych przebywał w trudnych warunkach – wielokrotnie trafiał do izolatki, miał ograniczony kontakt z rodziną oraz utrudniony dostęp do opieki medycznej.
W czasie uwięzienia stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych więźniów politycznych na Białorusi. Otrzymał liczne międzynarodowe nagrody i wyróżnienia za działalność na rzecz wolności słowa, a jego nazwisko regularnie pojawiało się w rezolucjach Parlamentu Europejskiego oraz apelach organizacji praw człowieka.
