Reklama
Reklama

Reklama

Burza po żarcie Sikorskiego. Wiceminister: Nie ma rzeczy mojego szefa, które mi się nie podobają

Reklama

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki stanął w obronie primaaprilisowego wpisu Radosława Sikorskiego o nominacjach ambasadorskich. Jego zdaniem żart szefa polskiej dyplomacji „pokazał absurd sytuacji” związanej z trwającym od miesięcy sporem między rządem a prezydentem.

Radosław Sikorski
Radosław Sikorski. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Wpis szefa MSZ wywołał nie tylko medialne zamieszanie, ale też ponownie zwrócił uwagę na przeciągający się spór o nominacje ambasadorskie.
  • Wiceminister Marcin Bosacki przekonuje, że cała sytuacja ma głębszy kontekst i nie jest jedynie niewinnym żartem.
  • Mimo emocji i ostrych ocen po obu stronach, kwestia obsady placówek dyplomatycznych wciąż pozostaje nierozstrzygnięta.

Reklama

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki odniósł się do kontrowersji wokół primaaprilisowego wpisu szefa dyplomacji Radosława Sikorskiego. W rozmowie na antenie RMF FM bronił żartu, który wywołał szeroką dyskusję w przestrzeni publicznej.

– Żarty primaaprilisowe są ocenne, ten trafił w sedno – pokazał absurd sytuacji, w której prezydent wbrew prawu, zdrowemu rozsądkowi i interesowi RP od ponad ośmiu miesięcy nie podpisał żadnego wniosku na nominacje ambasadorskie – stwierdził Bosacki. Dodał również, że nie ma działań swojego przełożonego, które by mu się nie podobały.


Reklama

Kontrowersyjny wpis i reakcje

Wpis Sikorskiego sugerował, że prezydent Karol Nawrocki podpisał 42 nominacje ambasadorskie. Informacja szybko okazała się nieprawdziwa – był to żart z okazji 1 kwietnia.


Reklama

„Miło mi poinformować, że do Ministerstwa Spraw Zagranicznych dotarł właśnie pakiet 42 podpisanych nominacji ambasadorskich. Dziękuję Panu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, zwłaszcza za mianowanie apolitycznych dyplomatów, którzy służą ojczyźnie z narażeniem życia w Kijowie, Teheranie i Abu Zabi” – napisał w środę na platformie X Sikorski.

Trump o końcu wojny. Podał możliwy termin

Na wpis zareagowały media i politycy, z których część początkowo uznała informację za prawdziwą. W sieci pojawiły się nawet nagłówki sugerujące przełom w sporze o ambasadorów, które później były korygowane.


Reklama

Krytycznie o sytuacji wypowiedział się m.in. Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Podkreślił, że sprawa nominacji ambasadorskich jest zbyt poważna na tego typu żarty.


Reklama

„Postawa prezydenta jest szkodliwa”

Bosacki odniósł się również do trwającego konfliktu między rządem a prezydentem w sprawie obsady placówek dyplomatycznych. Jak podkreślił, brak podpisów pod nominacjami trwa od wielu miesięcy.

– Co jeszcze MSZ, rząd ma zrobić, żeby przekonać prezydenta, żeby wypełniał swoje obowiązki? Myśmy próbowali wszystkiego – różnych wariantów kompromisu. Postawa pana prezydenta jest betonowa w tej sprawie i szkodliwa dla RP – podkreślił.

– Co więcej, on nie podpisał kilku listów uwierzytelniających ambasadorów RP (...), których nominacje w lipcu ubiegłego roku podpisał jego poprzednik. To jest sabotaż – dodał Bosacki.


Reklama

Jednocześnie zapewniał, że żart Sikorskiego nie umniejsza powadze ministerstwa, bo 1 kwietnia jest tylko raz w roku. 


Reklama

Nawrocki zaprosił tylko dwóch sędziów. Polacy ocenili współpracę prezydent-premier

Spór o nominacje ambasadorskie trwa od marca 2024 r. Wówczas MSZ zdecydowało o zakończeniu misji ponad 50 ambasadorów oraz wycofaniu części kandydatur zgłoszonych wcześniej.

Prezydent podkreśla jednak, że zgodnie z procedurą to on musi zatwierdzić nominacje, co doprowadziło do impasu. W efekcie część placówek kierowana jest przez chargé d’affaires, którzy nie mają pełnego statusu ambasadora.


Reklama