
Ukraina i Stany Zjednoczone próbują przekonać Rosję do przeprowadzenia nowej rundy trójstronnych rozmów co najmniej tydzień wcześniej, niż pierwotnie planowano – poinformował w poniedziałek portal Ukrainska Prawda. Kijów zabiega o wcześniejszy termin ze względu na zbliżającą się zimę i ryzyko przerw w dostawach prądu czy ogrzewania.
- Według serwisu Rosja proponowała początkowo spotkanie w drugiej dekadzie listopada. Kolejna tura negocjacji pokojowych ma się odbyć w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
- Ukraina chce spotkać się wcześniej, niż proponują moskiewskie władze. Ze względu na skutki rosyjskich bombardowań wielu mieszkańców atakowanego kraju zostało odciętych od stałych dostaw wody, prądu czy ogrzewania.
- Jak podał „The Telegraph”, powołując się na swoich informatorów, Rosja chce wykorzystać kolejną rundę rozmów pokojowych ws. Ukrainy, by wymusić na NATO ustępstwa, w tym ograniczenie obecności sił NATO na wschodniej flance Sojuszu - do stanu z 1997 r. To stan sprzed przystąpienia Polski do organizacji.
Moskwa chce, by pierwsze bezpośrednie, trójstronne spotkanie (Ukraina – Rosja – USA) odbyło się w połowie listopada 2026 r. lub w drugiej części miesiąca. Z kolei Kijów walczy o to, by zorganizować je jak najszybciej.
– Teraz ten tydzień nic nie znaczy. Ale w grudniu każdy tydzień będzie ważny. Kiedy nie masz prądu, wody ani ogrzewania, liczy się każdy dzień – powiedziało Ukrainskiej Prawdzie źródło z otoczenia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, zbliżone do ukraińskiej grupy negocjacyjnej.
Główną przeszkodą podczas rozmów władz Ukrainy i Rosji pozostaje kwestia terytoriów. Spór dotyczy przede wszystkim Donbasu, obwodów chersońskiego i zaporoskiego oraz Półwyspu Krymskiego.
Moskwa żąda nie tylko zaakceptowania obecnej linii frontu, ale przekazania jej pozostałych części obwodów donieckiego i ługańskiego, czyli około 11 proc. terytorium Donbasu, których rosyjskim wojskom do tej pory nie udało się zdobyć. Kreml oczekuje też międzynarodowego uznania aneksji Krymu z 2014 r. oraz włączenia do Rosji terytoriów zajętych na wschodzie i południu Ukrainy.
„The Telegraph” o rozmowach pokojowych: Rosja chce wycofania wojsk NATO z Europy Wschodniej
Kijów odrzuca roszczenia, które zmuszałyby go do prawnego zrzeczenia się suwerenności nad swoimi ziemiami na rzecz Rosji. Jednocześnie prezydent Wołodymyr Zełenski zasygnalizował gotowość do rozmów o ewentualnym „zamrożeniu” obecnej linii frontu, czyli zawieszenia broni.
Jak podała Ukrainska Prawda, Kijów nie oczekuje przełomu podczas pierwszego spotkania, ale liczy na regularne rozmowy i konkretne rezultaty, np. wymianę jeńców. – Inaczej ludzie nie uwierzą, że to poważny proces – dodało źródło portalu.
Starcie o amerykański Senat. Obama i Trump włączają się do walki o kluczowy stan
Z kolei informatorzy dziennika „Daily Telegraph” twierdzą, że Rosja chce wykorzystać kolejną rundę rozmów pokojowych ws. Ukrainy, by wymusić na NATO ustępstwa, w tym ograniczenie obecności sił NATO na wschodniej flance Sojuszu. Chodzi o powrót do stanu z 1997 r., a więc sprzed przystąpienia Polski do organizacji.
„Oznaczałoby to potencjalne wycofanie wojsk NATO z Polski, Estonii, Łotwy i Litwy, a także Finlandii, która przystąpiła do Sojuszu w 2023 r.” – napisał w poniedziałek brytyjski dziennik. Według anonimowych źródeł dyplomatycznych gazety prawdziwym celem przywódcy Rosji jest uzyskanie ustępstw dotyczących rozszerzenia NATO, które Władimir Putin określa jako „pierwotną przyczynę” wojny z Ukrainą.
Negocjacje Rosji i Ukrainy. Państwa UE chcą wysłać swojego przedstawiciela
W ubiegłym tygodniu Steve Witkoff, specjalny wysłannik USA na Bliski Wschód, spotkał się w Oslo z Wołodymyrem Zełenskim i przywódcami Norwegii i Finlandii, a w środę w Petersburgu z Putinem. Współpracownik Donalda Trumpa podczas rozmów z przedstawicielami Moskwy nazwał prezydenta Rosji „humanitarystą”.
Po tych spotkaniach zarówno Ukraina, jak i Rosja wyraziły gotowość do wznowienia bezpośrednich rozmów przy mediacji amerykańskiej. W negocjacjach chcą też wziąć udział państwa Unii. Według Politico rządy krajów europejskich obawiają się, że porozumienie wypracowane przez Waszyngton i Moskwę bez bezpośredniego udziału Europy mogłoby pomijać jej interesy i osłabiać pozycję Ukrainy.