Reklama
Reklama

Reklama

Podręcznik do edukacji zdrowotnej pod lupą. 800 stron i gorące spory o seksualność

Reklama
TYLKO NA

Przejrzeliśmy ponad 800-stronicowy podręcznik dla nauczycieli edukacji zdrowotnej. Publikacja omawia tematy takie jak antykoncepcja, seksualność czy tożsamość płciowa. Zdaniem dr. hab. Mikołaja Szołtyska, socjologa rodziny i wychowania z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, podręcznik rodzi pytania o granice instytucjonalnej ingerencji w sferę wychowania.

Barbara Nowacka
Warszawa, 31.03.2026. Minister edukacji Barbara Nowacka podczas finału ogólnopolskiego projektu „Wytwórnia Pamięci”. (fot. Marcin Obara / PAP)
  • Dotarliśmy do liczącego ponad 800 stron podręcznika dla nauczycieli – jego treść może zaskoczyć wielu rodziców.
  • Antykoncepcja, przyjemność seksualna i LGBT+ – to tylko część tematów, które budzą największe emocje.
  • Program MEN pod kierownictwem Barbary Nowackiej na razie przyciąga ograniczone zainteresowanie uczniów.

Reklama

Podręcznik został opracowany przez szerokie grono specjalistów, lekarzy, położne, psychologów, pedagogów, dietetyków, fizjoterapeutów oraz ekspertów zdrowia publicznego. Redakcję naukową nad publikacją sprawowały dr Jolanta Grzebieluch, dr Alicja Basiak-Rasała oraz dr Barbara Grabowska z Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Czytaj także: System się sypie, pacjenci umierają. Tego nie da się już ukryć

Jak podkreśliła redaktorka naczelna, dr Grzebieluch, celem autorów było stworzenie narzędzia rzeczywiście wspierającego nauczycieli. Nie uproszczonego poradnika, lecz rzetelnego kompendium opartego na aktualnej wiedzy naukowej.


Reklama

Publikacja stanowi pierwszą w Polsce tak kompleksową próbę przełożenia zagadnień z zakresu medycyny, zdrowia publicznego oraz psychologii zdrowia na potrzeby edukacji szkolnej. Każda część podręcznika pozostaje pod opieką naukową eksperta odpowiedzialnego za jej spójność i poziom merytoryczny.


Reklama

Antykoncepcja i seksualność w nowym programie MEN

Rozdziały zawierają wprowadzenia do omawianych tematów, przeglądy najnowszych badań, dane epidemiologiczne dotyczące Polski i Europy, a także podsumowania wraz z praktycznymi rekomendacjami dla nauczycieli. Projekt ten jest jednym z kluczowych elementów ogólnopolskiego programu studiów podyplomowych dla nauczycieli, finansowanego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.


Reklama

 


Reklama

Przejrzeliśmy podręcznik. Kompendium dla nauczycieli posiada daleko idący progresywny charakter. Zwłaszcza w częściach związanych z stosowaniem antykoncepcji i czerpaniu przyjemności z seksualnej bliskości czy autoerotyzmu.

„Antykoncepcja stanowi podstawowy element warunkujący kontrolę urodzeń. Idealna metoda antykoncepcji powinna być możliwa do zastosowania niezależnie od wieku i światopoglądu” – czytamy na stronach podręcznika.

Warto odnotować, że dokument dla nauczycieli, w swojej wymowie jest tutaj jednoznaczny.


Reklama

„Do metod antykoncepcji należą m.in.: prezerwatywy, środki plemnikobójcze, wkładki wewnątrzmaciczne oraz inne metody zapobiegania ciąży.”


Reklama

Redaktorzy opisują detalicznie mechaniczne i hormonalne metody antykoncepcji jako narzędzia zapobiegania ciąży. 

Co ciekawe, brakuje tutaj enumeracji „innych metod” uwzględniających odmienne wrażliwości aksjologiczne, na przykład takie, które byłyby zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego. Resort promujący narzędzie dla nauczycieli, pomija przeważającą lwią cześć polskiego społeczeństwa przyznającego się do wiary katolickiej. Warto również zaznaczyć, że zabrakło wśród autorów podręcznika przedstawicieli o innych konstytucjach światopoglądowych.

Nie istnieje jednoznaczna teoria wyjaśniająca rozwój identyfikacji płciowej – jest to proces złożony i indywidualny” - Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli


Reklama

 


Reklama

Dla doktryny katolickiej punkt związany z kontrolowaną prokreacją jest fundamentalnie sporny, bo Kościół odrzuca antykoncepcję sztuczną, jako moralnie niedopuszczalną.

„Edukacja zdrowotna” nie ucieka od innych, kontrowersyjnych tematów. Choćby prawa do „przyjemności seksualnej, obejmującej również zachowania autoerotyczne”. Autorzy powołują się tutaj na ustalenia XIV Kongresu Seksuologicznego z 1999 r.

Niemcy ruszyli do Polski po paliwo. „Zdecydowanie większy ruch”


Reklama

Wedle standardów uznanych przez Światową Organizację Zdrowia, seksualność może być wyjęta z funkcji prokreacyjnych. Dopuszcza się także możliwość posiadania, w sposób odpowiedzialny, wielu partnerów seksualnych jednocześnie poza ramami życia małżeńskiego.


Reklama

Według dr. hab. Mikołaja Szołtyska, socjologa rodziny i wychowania z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, podręcznik zaproponowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej wpisuje się w dominujące dziś międzynarodowe trendy edukacji zdrowotnej, silnie osadzone w koncepcji zdrowia reprodukcyjnego.

– Współczesne programy edukacji zdrowotnej coraz częściej odwołują się do szeroko rozumianego pojęcia zdrowia reprodukcyjnego, które w dokumentach międzynarodowych definiowane jest nie tylko jako brak choroby, lecz jako pełen dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny w sferze reprodukcji. Istotnym elementem tej definicji jest także przesunięcie akcentu z celów demograficznych na indywidualną sprawczość jednostki – rozumianą jako prawo i zdolność do samodzielnego decydowania o tym, czy, kiedy i w jakich okolicznościach podejmować decyzje reprodukcyjne – zauważa w rozmowie z Zero.pl dr hab. Mikołaj Szołtysek.

– W tej perspektywie mieszczą się zarówno kwestie planowania rodziny, antykoncepcji, edukacji seksualnej, jak i dostęp do procedur takich jak aborcja. W praktyce edukacyjnej przekłada się to na promowanie tak zwanej „świadomej reprodukcji”, rozumianej jako wczesne wprowadzanie młodzieży w zagadnienia stosowania środków antykoncepcyjnych czy omawiania procedur określanych jako „bezpieczna aborcja”. Coraz częściej jednak, programy te abstrahują od szerszego kontekstu aksjonormatywnego, w którym kwestie seksualności i dojrzewania były dotąd osadzane – podkreśla badacz.


Reklama

Zdaniem socjologa, kształt podręcznika do edukacji zdrowotnej dla nauczycieli wpisuje się w aktualną politykę resortu edukacji, ale rodzi pytania o granice instytucjonalnej ingerencji w sferę wychowania.


Reklama

Rodzina jako instytucja ulega dziś daleko idącym przemianom, a w wielu społeczeństwach traci swoją tradycyjną rolę socjalizacyjną. Tym bardziej, rodzice nie powinni być wykluczani z rozmów dotyczących tak delikatnych obszarów rozwoju młodzieży. Zamiast tego, należałoby ich wspierać w kompetentnym prowadzeniu takich rozmów – zaznacza prof. Szołtysek.

Badacz edukacji zwraca również uwagę na obecność w podręczniku wątków dotyczących „autoerotyki”, które – jak podkreśla – mają być omawiane w ramach zajęć szkolnych.

– Z moim dzieckiem rozmowy na ten temat prowadziła na przykład nauczycielka wychowania fizycznego. Nie kwestionuję jej kompetencji w zakresie edukacji fizycznej, mam jednak poważne wątpliwości, czy to właśnie szkoła – i czy każdy nauczyciel – powinien przejmować rolę rozmówcy w kwestiach takich jak tzw. „autoerotyzm” – podsumowuje prof. Szołtysek.


Reklama

Olaboga, robot w Sejmie! Szkoda, że nie w przemyśle


Reklama

LGBT+ i tożsamość płciowa w podręczniku szkolnym

Podręcznik bez większych zastrzeżeń wpisuje się w dominujący dziś, inkluzywny sposób myślenia o seksualności. Przyjmuje jako punkt wyjścia, że orientacje inne niż heteroseksualna nie są ani zaburzeniem, ani efektem wyboru, lecz jedną z naturalnych i trwałych form ludzkiej różnorodności.

Ten sam schemat rozciąga na kwestie LGBT+ i tożsamości płciowej, akcentując, że życie w zgodzie z własną identyfikacją, zarówno seksualną, jak i płciową, ma bezpośredni, pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne.

Z perspektywy Kościoła katolickiego, sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna. O ile sama godność osoby, niezależnie od jej orientacji, pozostaje nienaruszalna i bezdyskusyjna, o tyle uznanie relacji homoseksualnych za równorzędny wariant życia seksualnego czy afirmatywne podejście do transpłciowości wchodzi w wyraźne napięcie z oficjalnym nauczaniem Kościoła.


Reklama

Nie istnieje jednoznaczna teoria wyjaśniająca rozwój identyfikacji płciowej – jest to proces złożony i indywidualny” - Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli


Reklama

Wedle autorów podręcznika homologowanego przez resort edukacji, wychowanie seksualne powinno odbywać się przez całe życie i w oparciu o najnowsze dane medyczne. Kompendium sugeruje tutaj korzystanie z wytycznych wyznaczanych przez światowe organizacje zdrowia.

I ten punkt rodzi uzasadnione wątpliwości. Przede wszystkim, argument ten sakralizuje paradygmat naukowy. Redukuje człowieka jako podmiot, li tylko, biologiczny. A przecież na życie seksualne wpływ mają również poglądy etyczne. Po drugie, w sprawach tak intymnych, jako formacja seksualna nastolatków, wyłączeni są rodzice.  

Czy przedmiot stanie się obowiązkowy?

Edukacja zdrowotna, która zastąpiła przedmiot wychowanie do życia w rodzinie, w bieżącym roku szkolnym, mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie jest obowiązkowa.


Reklama

Pomysł od samego początku budził ogromne kontrowersje. Program ministerstwa edukacji pod egidą Barbary Nowackiej, póki co, spotyka się z umiarkowanym zainteresowaniem rodziców i uczniów z frekwencją na poziomie około 30 proc. (ok. 920 tys. uczniów).


Reklama

Decyzja w sprawie ewentualnego wprowadzenia obowiązkowości miała zostać podjęta do końca marca, aby umożliwić szkołom i nauczycielom odpowiednie przygotowanie.

Oficjalnej decyzji nie ogłoszono, resort przekazał, że zajmie to jeszcze kilka dni.

Redakcja Zero.pl poprosiła o informacje rzecznika Ministerstwa Edukacji, Ewelinę Gorczycę. Pytaliśmy o kryteria doboru specjalistek redagujących podręcznik dla nauczycieli, a także dlaczego w treści dokumentu zabrakło uwzględnienia innych wrażliwości światopoglądowych. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. 


Reklama