Stan Tymiński – biznesmen i przedsiębiorca, który dwukrotnie startował w wyborach prezydenckich w Polsce – był gościem Krzysztofa Stanowskiego w Kanale Zero. Opowiadał o swoich przeżyciach w Ameryce Południowej. Wyznał, że przeszedł szamański rytuał Ayahuasca i interesuje się telepatią. Powiedział, że jest teraz bardzo bogaty i zdradził, czym kierował się startując w wyborach.

- Stan Tymiński w Kanale Zero wspomina kulisy swojej niespodziewanej kariery politycznej z 1990 r., ostro oceniając ówczesny układ i media.
- Opowiada także o swoim majątku, doświadczeniu biznesowym oraz drodze, która doprowadziła go do startu w wyborach.
- W wywiadzie pojawiają się również osobiste wątki związane z jego pobytem w Amazonii, duchowością i rytuałami Ayahuasca.
Stan Tymiński to biznesmen prowadzący interesy w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Ameryce Południowej. W 1990 r. i 2005 r. kandydował w wyborach prezydenckich w Polsce. We wtorek Stan Tymiński był gościem Krzysztofa Stanowskiego w Godzinie Zero.
Na początku rozmowy przyznał, że mieszka teraz w Komorowie, a do Warszawy przyjechał w eskorcie zorganizowanej przez Grzegorza Brauna, który „pomagał mu w tej podróży”.
Tymiński o wyborach prezydenckich
Tymiński na początku lat 90. był zupełnie nieznany i nagle wystartował w wyborach prezydenckich. Dostał się nawet do drugiej tury, w której przegrał z Lechem Wałęsą.
– Wspominam te wybory jako walkę z frakcją polityczną, frakcją żydowską w Polsce. Dla mnie to był największy wróg charakteryzowany przez ataki „Gazety Wyborczej” i innych periodyków. Ja byłem pod ustawicznym atakiem ich dziennikarzy i te wybory pamiętam jako atak prasy żydowskiej na moją osobę w celu pełnej dyskredytacji i zniweczenia polskich interesów – powiedział.
Opowiedział też, kto go przekonał do wystartowania w wyborach. Jak mówił, przyjechał do Polski we wrześniu 1990 r. jako autor książki, nad którą pracował przez pół roku w Kanadzie.
– I przyjechałem na promocję tej książki tylko na tydzień i po wyjeździe z Polski dostałem wiele telefonów, że ta książka jest wspaniałym dokumentem, że to jest plan gospodarczy dla Polski. Prosili, żebym natychmiast wracał, bo szykują się wybory na prezydenta. No więc po wielkim wahaniu wróciłem do Polski kilka tygodni później i akurat były ogłoszone wybory na prezydenta – wspomina.
„Przekonał mnie poseł Kern”
Mówił, że nie był zdecydowany, żeby wziąć w nich udział, ponieważ uważał, że to nierealne, żeby ktoś po 20 latach nieobecności stanął w szranki takiej kampanii wyborczej. – Ale przekonał mnie o tym poseł Andrzej Kern, który mnie zaprosił wtedy do Sejmu, do swojego pokoju i powiedział, że ja mogę być tym czarnym koniem jako kandydat. I w tym momencie ja podjęłam decyzję – mówił.
Stan Tymiński ocenił, że ówczesny układ polityczny był ohydny i „niezdrowy dla Polaków”. – Nie ceniłem ani Wałęsy, ani Mazowieckiego jako poważnych kandydatów, a innych kandydatów się nie bałem. Dla mnie oni nie byli poważni. To byli politycy układowi, marionetkowi i wysforowani przez wrogów Polski. Także akurat ich się nie obawiałem, a wręcz przeciwnie chciałem z nimi walczyć – przyznał.
Szpiedzy Putina na tropie dostawców dronów. Aresztowania w Niemczech i Hiszpanii
Mówił, że w podjęciu decyzji pomogło doświadczenie marketingowe i „jako takie polityczne” z jego doświadczeń w Peru i w Kanadzie oraz to, że miał pieniądze na przeprowadzenie kampanii. – Z wielkim trudem zebrałem 140 tysięcy podpisów koniecznych do rejestracji. Co było cudem samym w sobie i to samo w sobie zapowiadało zwycięstwo, bo mi zajęło tylko 10 dni usilnej kampanii marketingowej – opowiadał.
Stan Tymiński o swoim majątku
Pytany, z jakim majątkiem przyjechał w 1990 r. do Polski przyznał, że posiadał wtedy pięć mln dol., a to był „pokaźny majątek”.
– Przez całe moje życie zawodowe projektowałem komputery przemysłowe. I miałem duże wzięcie w elektrowniach atomowych, w przemyśle wojskowym w Stanach Zjednoczonych. I to były dobre pieniądze. Przez 50 lat projektowałem komputery w mojej firmie. I jak się co roku zarobi pieniądze i się je zainwestuje, to wtedy się tworzy ogromna fortuna. Także jestem dzisiaj bardzo bogatym człowiekiem. Dzisiaj jeszcze bogatszym niż wtedy – przyznał.
Jednocześnie stwierdził, że nie chciałby mówić, ile posiada obecnie pieniędzy, ale przyznał, że to więcej niż 50 mln dol.
Stan Tymiński wzruszył się, kiedy Krzysztof Stanowski zapytał go o doświadczenia z Peru i Amazonii. Przyznał, że pojechał do Ameryki Południowej, bo chciał poznać życie spirytualne w Amazonii.
Indianie, telepatia i rytuały
– Indianie nie używali pieniądza. I wtedy, w mojej opinii, najgorszą przeszkodą dla spirytyzmu był pieniądz. Więc chciałem poznać życie ludzi, którzy żyli naturalnie, bez potrzeby patrzenia na pieniądze – powiedział.
Dalej opowiadał o swoich doświadczeniach z duchowością Indian i telepatią.
– Mam bardzo dobre oświadczenie z Amazonii. To był chyba najlepszy czas mojego życia. Całe pojęcie dżungli jest takie, że tam człowiek się staje nikim, bo dżungla jest tak ogromna, że człowiek się zatraca i czuje się częścią świata – opowiadał wyraźnie wzruszony.
Stan Tymiński opowiadał też o rytuale z napojem Ayahuasca; to silnie halucynogenny, napój z dorzecza Amazonki, używany przez szamanów w celach rytualnych i do wprowadzania się w trans. Gość Kanału Zero opowiadał, jak wygląda taki rytuał.
– Do tej ceremonii ludzie podchodzą bardzo poważnie. Bo to jest tak, jakby umrzeć. Po pewnym czasie się traci poczucie ciała. Człowiek w ogóle staje się duchem. Nie ma poczucia ciała, jakby wychodził z siebie i wtedy otwiera się droga woli – wyznał.
