Choć buty są niewygodne, to żołnierze i tak muszą je nosić. Do tego nie mogą sobie sami kupić nowych. To skutek nowelizacji rozporządzenia ministra obrony, o której informowaliśmy na Zero.pl. – Buty są najważniejszą częścią garderoby żołnierza, by był sprawny. Jeżeli mają zakaz kupowania wyposażenia za własne pieniądze, to ktoś naprawdę postradał zmysły – mówi Piotr Kaleta, poseł PiS i członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

- Na Zero.pl opisaliśmy spór o buty, który rozpoczął się po nowelizacji rozporządzenia MON.
- Służbowe obuwie jest niewygodne, więc żołnierze kupowali lepsze, za własne pieniądze. To było jednak wbrew prawu, więc Ministerstwo Obrony Narodowej najpierw na to zezwoliło, a potem znów wprowadziło zakaz.
- – Takie szczegóły, jak chociażby kwestie sprzętu, powinno rozstrzygać wojsko. Rozstrzyganie ich na poziomie politycznym to błąd– mówi poseł Piotr Paweł Strach z Polski 2050.
Obuwie, które zapewnia armia, nie należy do najbardziej komfortowych. Dlatego szeregowi żołnierze sami chcieli kupować sobie za prywatne pieniądze modele popularne np. w oddziałach specjalnych. Jednak po nowelizacji rozporządzenia MON, precyzującego kwestię doboru obuwia, noszenie samodzielnie kupowanego sprzętu stało się nielegalne.
Afera o buty. Wojsko wprowadziło „niewygodne” regulacje
Nowe zasady wprowadzono, bo proceder kupowania prywatnego obuwia stał się bardzo powszechny. Przepisy miały to ograniczyć – wprowadziły m.in. zastrzeżenia dotyczące podeszwy antyprzebiciowej oraz zakazu widocznego logo. Tak sformułowane przepisy w zasadzie uniemożliwiają noszenie jakiegokolwiek prywatnego obuwia.
Według ustaleń Zero.pl, wymagań postawionych liniowym żołnierzom nie spełnia praktycznie żaden but na rynku.
– To jest kolejny debilizm wprowadzony w polskiej armii. My się cofamy do czasów słusznie minionych. Jako żołnierz, który był powołany z poboru obowiązkowego zasadniczej służby wojskowej, miałem wielokrotnie taki problem, że nie pasowały mi buty, które dostawałem, były one niewygodne, obcierały mi nogi. Miałem natychmiast możliwość wymiany. I to była rzecz najbardziej podstawowa, że żołnierz musiał mieć wygodne buty, ponieważ to jest niejako najważniejsza część jego garderoby, żeby po prostu był sprawny. Jeżeli w tej chwili żołnierze mają zakazane kupowanie butów za własne pieniądze, to ktoś naprawdę postradał zmysły – mówi Piotr Kaleta, poseł PiS i członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej w rozmowie z portalem Zero.pl.
Poseł Kaleta zapowiedział też interwencję w tej sprawie. – Na pewno trzeba będzie o tym rozmawiać i dokonać porządnej rewizji także u źródła. Te rzeczy powinny być naprawdę rozwiązywane na poziomie kompanii, najwyżej na poziomie batalionu, a nie na poziomie rozporządzeń, które minister wydaje albo, nie daj Bożej jakiś odrealniony urzędnik – mówi wprost Kaleta.
„Za daleko weszliśmy z butami do butów”
Rozwiązanie niewygodnej dla żołnierzy kwestii zapowiedział też Piotr Paweł Strach z Polski 2050. – Rząd rozstrzygnie te kwestie w trybie pilnym. W tej kadencji już zajmowaliśmy się podobnymi sprawami, na przykład możliwością noszenia tatuaży przez żołnierzy. Wydaje mi się, że to taka ranga problemu – można go rozstrzygnąć w błyskawiczny sposób – zapowiada Strach.
Poseł Polski 2050 uważa też, że ministerstwo nie powinno aż tak ingerować w kwestie wyposażenia żołnierzy. – Przenoszenie takiego problemu na najwyższy poziom polityczny jest moim zdaniem zbędne. Szczegółowe kwestie, jak choćby dotyczące sprzętu, powinno rozstrzygać wojsko. Jeśli kwestia dotyczy nowelizacji ustawy, to nasza wina. Moim zdaniem weszliśmy za głęboko butami do butów – podsumował.
