- Rozwój Plus proponuje odwieszenie zasadniczej służby wojskowej w formie powszechnego szkolenia obronnego, obejmującego zarówno kobiety, jak i mężczyzn.
- Wojsko Polskie potrzebuje 300 tysięcy żołnierzy w aktywnej służbie i 200 tysięcy rezerwy wysokiej gotowości – obecnie opiera się wyłącznie na dobrowolnych formach służby.
- Od zawieszenia poboru minęło blisko 19 lat, a infrastruktura wojskowa zdolna do przyjęcia i przeszkolenia rezerwistów przez ten czas się skurczyła.
- Proponowane tempo szkolenia – 250 tysięcy osób w pierwszych pięciu latach – autor uznaje za stanowczo za wolne wobec skali potrzeb.
Wojna z Rosją jest tym mniej prawdopodobna, im silniejsze jest nasze państwo. Jednocześnie uważam, że pokój z Rosją jest niemożliwy, a rosyjskie prowokacje stają się stałym elementem naszego życia. Dlatego potrzebujemy powszechnej służby państwowej. Stworzenie takiej służby proponuje ugrupowanie Rozwój Plus. Warto poddać tę propozycję analizie.
Rosyjski śmigłowiec i bastion sabotażu na Bałtyku. Prowokacje z Obwodu Królewieckiego
Słowem wstępu, o powszechności obrony
Przed opisem programu zwiększenia rezerw osobowych należy wyjaśnić kwestię fundamentalną: na wojnie walczy państwo. Zapewne każdy z czytelników spotkał się z tym stwierdzeniem, jednak wyjaśnijmy, co ono oznacza. Elementem obrony przed wrogą napaścią zbrojną (tym mniej prawdopodobną, im lepiej do niej jesteśmy przygotowani) jest każdy obywatel RP, każda organizacja prywatna i każda instytucja państwowa czy samorządowa działająca na terenie III RP. Zobrazujmy tę sytuację na podstawie dwóch przykładów:
- w początkowym etapie wojny w Ukrainie jedną z kluczowych organizacji niezbędnych do funkcjonowania miasta była spółka komunalna odpowiedzialna za wywóz śmieci. Wedle słów mera Charkowa bez jej sprawnego działania miastu w krótkim czasie groziłaby epidemia.
- obywatele Ukrainy widzący na niebie wrogie drony mogą niezwłocznie zgłosić tę informację za pomocą aplikacji mobilnej, stając się (w olbrzymim uproszczeniu) elementem systemu szybkiego ostrzegania.
Rosyjski samolot 40 km od Polski. Nowy komunikat MON
Oczywiście tego typu kwestii jest znacznie więcej. Czy można prowadzić obronę kraju bez:
- kierowców TIR-ów dostarczających żywność i pracowników sklepów spożywczych dbających o jej dystrybucję (w Charkowie odtworzenie handlu było jednym z priorytetów w pierwszych dniach wojny)?
- funkcjonującego w czasie wojny systemu ochrony zdrowia?
- hydraulików, elektryków, sprawnych samorządowców, formalnych i nieformalnych liderów lokalnych społeczności, księży podtrzymujących morale społeczeństwa, służb mundurowych zapewniających spokój wewnętrzny?
Nie.
Dopiero ostatnim, aczkolwiek kluczowym elementem są Siły Zbrojne RP. I to właśnie na budowie rezerw osobowych dla nich skupiają się rozwiązania proponowane przez ugrupowanie Rozwój Plus.
Ocena proponowanych rozwiązań
Pierwszą i najważniejszą propozycją jest:
„Odwieszenie zasadniczej służby wojskowej w formie powszechnego szkolenia obronnego.”
Jest to propozycja, z którą bezdyskusyjnie się zgadzam. Zasoby ludzkie są kluczowe dla prowadzenia działań wojennych. Pokazuje to zarówno wojna w Ukrainie, w której obrońca, według różnych danych, wystawił około 800-tysięczną armię, jak i wojna na Bliskim Wschodzie, gdzie sprawna mobilizacja rezerwistów pozwala Izraelowi prowadzić działania wojenne mimo ograniczonej populacji. Potwierdzają to również wypowiedzi naszej generalicji, między innymi szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego Wiesława Kukuły. Uważa on, że ilość powinna zostać przekuta w jakość, wyrażając tym samym potrzebę zwiększenia liczebności Wojska Polskiego.
Armie NATO zwiększają też liczbę potencjalnych rezerwistów, podnosząc górną granicę wieku mobilizacji. Najdalej idzie Francja, która w niektórych specjalizacjach chce móc mobilizować nawet 70-latków!
Obecnie Wojsko Polskie opiera się jedynie na dobrowolnych formach służby, a to ogranicza możliwość budowania rezerw osobowych. Potrzeby w tej kwestii są olbrzymie: według słów polskiej generalicji Wojsko Polskie powinno liczyć 300 tysięcy żołnierzy w aktywnej służbie (żołnierze zawodowi, WOT, żołnierze dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej etc.) oraz 200 tysięcy żołnierzy rezerwy wysokiej gotowości.
Potrzebna jest też rezerwa odtworzeniowa (niestety na wojnie giną ludzie i ktoś musi ich zastąpić), rezerwa niezbędna do rotowania żołnierzy (żołnierz musi odpocząć, zregenerować siły) oraz rezerwa niezbędna do potencjalnego tworzenia nowych jednostek wojskowych. Jakie jest ostateczne zapotrzebowanie Sił Zbrojnych RP na rezerwistów w przypadku wojny? Nie wiem. Zapewne taką wiedzę mogą posiadać jedynie Sztab Generalny i odpowiednie struktury NATO. Możemy jednak ostrożnie szacować, że w przypadku wojny trwającej dłużej niż kilka miesięcy mówimy o minimum milionie ludzi, którzy „przewiną” się przez wojsko.
Dymisja generała i dron w Redzikowie. Ekspert: Zmarnowaliśmy lata
To pokazuje, jak wielkie są potrzeby Sił Zbrojnych RP, które pomimo sukcesu w postaci zwiększenia liczebności naszego wojska nie są w stanie długoterminowo zapewnić niezbędnego poziomu rezerw. Szczególnie że w nadchodzących latach dojdzie do spadku liczebności młodych osób w polskim społeczeństwie.
Dlatego odwieszenie poboru (jakkolwiek nazywanego) uważam za niezbędny krok w budowie odpornego państwa. Niestety dokument przedstawiony przez Rozwój Plus nie przesądza jednoznacznie, czy proponowane „powszechne szkolenie obronne” objęłoby zarówno kobiety, jak i mężczyzn (w dokumencie padają sformułowania „młodych ludzi”, „obywateli”). Jednak europoseł Michał Dworczyk potwierdził, że szkolenie to obejmowałoby obie płcie. Uważam tę decyzję za słuszną, ponieważ:
- obywatele są równi wobec prawa;
- starzenie się społeczeństwa ogranicza pulę dostępnych osób;
- kobiety już obecnie pełnią służbę wojskową;
- część kobiet (zapewne większość) mogłaby pełnić służbę zastępczą w instytucjach krytycznych z punktu widzenia państwa (ochrona zdrowia, energetyka etc.). Oczywiście prawo do takiej służby powinni mieć też mężczyźni, o czym wspominają autorzy raportu.
Aresztowania na Białorusi. Oficerowie przeciw Łukaszence?
„Konieczność uregulowania służby wojskowej przy chęci pełnienia stanowisk kierowniczych w administracji czy spółkach Skarbu Państwa.”
W pełni zgadzam się z tym postulatem. Uważam również, że w pierwszej fali „poboru” powołane powinny zostać osoby, które publicznie zachęcały do jego odwieszenia, takie jak autor poniższego tekstu.
„System motywacji dla rekrutów, dający im dodatkowe punkty przy rekrutacji na studia czy rekrutacji na stanowiska państwowe.”
Jest to postulat, który sam zgłaszam przynajmniej od 2022 roku. Tego typu bonusy motywacyjne mogłyby ułatwić rekrutację osób z małych miejscowości, w których praca w administracji państwowej jest szczególnie atrakcyjna.
Czas zmarnowany
Przywrócenie poboru jest najpewniej jedynym rozwiązaniem pozwalającym na odbudowę rezerw osobowych Sił Zbrojnych RP oraz instytucji kluczowych dla odporności państwa. Jednak zmarnowany czas znacznie utrudnia realizację tego zadania.
Od czasu zawieszenia poboru minęło już blisko 19 lat. Czas ten stworzył wielką lukę pokoleniową wśród rezerwistów, co spowodowało skokowy wzrost zapotrzebowania na „młodego, przeszkolonego rezerwistę”. Jednocześnie lata ignorowania potrzeb wojska, proces adaptacji armii do nowych realiów związanych z jej niewielką liczebnością, jak i tworzenie aktów prawnych, które ograniczały możliwości wojska (jak chociażby utrudnienia w funkcjonowaniu strzelnic wojskowych), spowodowały, że infrastruktura wojskowa zdolna do przyjęcia rezerwistów się skurczyła.
Zmiana w wojskach dronowych. Bodnar ma odejść do Brukseli
Mowa tutaj zarówno o koszarach i ośrodkach szkolenia, jak i o liczbie osób, które mogą prowadzić szkolenia, ale również o niezbędnym wyposażeniu osobistym na współczesnym poziomie. Już obecny wzrost liczebności wojska spowodował duże wyzwania logistyczne po stronie dowódców jednostek wojskowych.
Dlatego niezbędne jest zwiększenie zdolności Sił Zbrojnych RP do przyjmowania i szkolenia nowych żołnierzy. Nie jest to jednak proces krótki. Grunty trzeba pozyskać, budynki wybudować, ludzi przeszkolić, zamówić i wyprodukować łóżka, skarpetki, buty i setki innych produktów. Ten proces trwa. Tym bardziej szokujący jest fakt, że od wybuchu konfliktu w Ukrainie minęło 13 lat, a nasi politycy nie podjęli decyzji choćby o przygotowaniu infrastruktury na potrzeby ewentualnego zwiększenia liczebności wojska! Decyzje podjęte po 2022 roku były natomiast dalece niewystarczające.
Technologia z F-35 w chińskich rękach? To „klejnot” polskiego lotnictwa
Zatem jesteśmy w sytuacji, w której jednocześnie:
- potrzebujemy skokowego wzrostu liczby rezerwistów;
- nie mamy infrastruktury, by tego dokonać;
- z roku na rok będziemy mieli coraz mniej młodych ludzi.
Być może dlatego autorzy proponują:
- trzymiesięczną służbę wojskową,
- rozbudowę infrastruktury wojskowej tak, by pozwalała na szkolenie 50 tysięcy ludzi rocznie,
- rozbudowę infrastruktury tak, by po pięciu latach pozwalała na szkolenie 100 tysięcy ludzi rocznie.
Podstawowym pytaniem dotyczącym propozycji Rozwój Plus jest czas trwania służby. Służba trwająca trzy miesiące zapewne pozwoliłaby na szkolenie trzech lub czterech tur rekrutów rocznie (szkoleniowcy też potrzebują urlopów, a infrastruktura przeglądów i remontów, stąd wątpliwość, czy możliwe jest przeprowadzenie czterech tur). Jednak otwarte pozostaje pytanie do praktyków, czy czas ten jest wystarczający choćby do wstępnego przeszkolenia rezerwisty. Należy zaznaczyć, że autorzy proponują również, by rezerwiści „byli objęci regularnymi ćwiczeniami przypominającymi przez 12 lat od ukończenia służby”.
Mobilizacja, godzina policyjna na granicy i więcej Shahedów. Co szykuje Rosja?
Kolejną kwestią jest demografia. Jeśli chcemy szkolić 100 tysięcy ludzi rocznie, musimy sięgać nie tylko po młode roczniki, czyli osoby, które kończą szkołę średnią, ale także po dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków. Obecnie roczniki do 2022 roku są jeszcze relatywnie liczne, a ich liczebność (kobiet i mężczyzn) przekracza 300 tysięcy osób. W kolejnych latach mamy jednak spadek do 200 tysięcy. Mimo że liczby te robią wrażenie, są papierowe, excelowe.
Nawet przyjmując założenie, że rocznik liczy 300 tysięcy osób, połowa z nich to kobiety, które zapewne (jeśli byłyby objęte taką służbą) w znakomitej większości wybrałyby formę służby zastępczej. Pozostaje mniej niż 150 tysięcy osób (w każdym roczniku jest nieco więcej kobiet niż mężczyzn), z czego około połowy będzie miało nadwagę (nie każda osoba z nadwagą nie może służyć w wojsku, jednak jest to wyraźny problem), 10–20 proc. będzie cierpiało na zaburzenia psychiczne, a część zwyczajnie będzie uchylać się od służby wojskowej.
Dlatego brakuje mi jasnej deklaracji ze strony autorów propozycji reform dotyczącej objęcia (oczywiście w sposób selektywny) poborem starszych roczników. Należy jednak uczciwie zaznaczyć, że koszt (zarówno społeczny, jak i ponoszony przez wojsko) powołania 19-letniego Ariela Drabińskiego i 37-letniego Ariela Drabińskiego jest zupełnie inny. Wynika to z faktu, że zgodnie z polskim prawem państwo musiałoby zrekompensować utracone zarobki. Drugim minusem mojego rozwiązania jest fakt, że 19-latek pozostanie znacznie dłużej w zasobie rezerwy niż 37-latek.
Należy jednak pamiętać o kwestiach demograficznych: znacznie lepiej narażać na wojnę 37-latka niż nastolatka czy dwudziestolatka. Podejście takie stosują np. Ukraińcy podczas obecnego konfliktu.
Jak NATO odpowie na atak Rosji? Wysoki rangą dowódca: „Sojusz jest gotowy”
Drugim pytaniem jest kwestia skali budowy rezerw. Według proponowanych założeń w pierwszych pięciu latach przeszkolono by 250 tysięcy osób, a w kolejnych pięciu byłoby to 500 tysięcy.
Tempo szkolenia w pierwszej pięciolatce jest stanowczo za wolne. Jednak jako osoba komentująca przyjęte założenia muszę otwarcie przyznać, że nie znam rozwiązania, które pozwoliłoby je zwiększyć.


