Reklama
Reklama
Reklama

Kolejne śledztwo w sprawie Szpitala Południowego. Chodzi o podrobienie kart zgonu

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów poinformowała, że prowadzi śledztwo w sprawie podrobienia w prosektorium Warszawskiego Szpitala Południowego kart zgonu 20 osób. – Jak rozumiem, jest ono na początkowym etapie, bo od miesiąca prokuratura czeka na dokumenty - mówił o śledztwie w Kanale Zero Patryk Słowik.

warszawski-szpital-poludniowy-6
Warszawski Szpital Południowy (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
  • Prokuratura bada sprawę sfałszowania 20 kart zgonu w Warszawskim Szpitalu Południowym. Dokumenty miała podpisać osoba nieuprawniona.
  • Według rzecznika, na obecnym etapie postępowania śledztwo „nie daje podstaw, by twierdzić, iż istnieje łączność między dwoma śledztwami wszczętymi wcześniej w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w zakresie nieprawidłowości na SOR-ze Szpitala Południowego”.
  • O śledztwie w Kanale Zero mówił także dziennikarz Zero.pl Patryk Słowik.

Śledztwo dotyczy okresu od 22 sierpnia 2025 r. do 9 września 2025 r. – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Wyjaśnił, że chodzi o wypełnienie kart 20 osób, naniesienie na nich pieczęci koordynatora prosektorium i ich podpisanie przez osobę do tego nieuprawnioną.

– Postępowanie zainicjowane zostało zawiadomieniem osoby, której podpis widnieje na dokumentach i której pieczątka zaginęła – podał prok. Piotr Antoni Skiba.

Z treści zawiadomienia wynika, iż osoba ta w okresie objętym śledztwem przebywała na urlopie wypoczynkowym i w tym czasie inna osoba, używając pieczątki zawiadamiającego, podrabiała m.in. podpisy na kartach zgonów pacjentów, którzy zmarli w tym czasie w Szpitalu Południowym.

Reklama
Reklama

– O możliwości zaistnienia takiej sytuacji zawiadamiający zdał sobie sprawę, gdy w czasie urlopu otrzymał telefon z urzędu stanu cywilnego, że nie uzupełnił jednej z kart zgonu, której z uwagi na przebywanie na urlopie nie mógł sam wysłać – poinformował Skiba.

Szpital Południowy. Śledztwo w sprawie fałszowania aktów zgonu 

W trakcie postępowania zostało m.in. wydane postanowienie o żądaniu wydania rzeczy celem uzyskania oryginałów kart zgonów pacjentów z archiwum urzędu stanu cywilnego, by następnie zasięgnąć opinii biegłego z zakresu badań dokumentów.

Według rzecznika prokuratury, na obecnym etapie postępowania śledztwo „nie daje podstaw, by twierdzić, iż istnieje łączność podmiotowa i przedmiotowa z dwoma śledztwami wszczętymi kilka dni temu w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w zakresie nieprawidłowości na SOR-ze Szpitala Południowego”.

Reklama
Reklama

W sprawie Szpitala Południowego w poniedziałek wszczęte zostały dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych. Drugie – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Chodzi m.in. o naruszenia zasad triażu przy klasyfikacji pacjentów SOR-u.

Sesja Rady Warszawy NA ŻYWO. Absolutorium dla Trzaskowskiego, dyskusja o aferze w Szpitalu Południowym

Patryk Słowik: Mam wrażenie, że w tym szpitalu nic nie funkcjonowało dobrze 

O śledztwie w sprawie kart zgonu mówił także dziennikarz Zero.pl Patryk Słowik. W Kanale Zero przekazał, że prokuratura prowadzi dochodzenie dotyczące fałszowania około 20 kart zgonu.

– Jak rozumiem, jest ono na początkowym etapie, bo od miesiąca prokuratura czeka na dokumenty z urzędu stanu cywilnego. Dokumenty, które leżą, kilometr, trzy kilometry od siedziby prokuratury. Można byłoby wsiąść w taksówkę, pojechać, wziąć te dokumenty i wrócić. Na pewno by się to w ciągu dwóch godzin wydarzyło – stwierdził dziennikarz.

Reklama
Reklama

Słowik powiedział też, dlaczego prokuratura zareagowała w tej sprawie akurat teraz.

– Od miesiąca się nie dzieje nic. I teraz nagle, gdy dr Jędrzejewski powiedział, co powiedział, to teraz się zacznie działać, bo teraz my musimy wszystko robić bardzo szybko, na pokaz. Kolejny dzień afery i my dzisiaj się dowiadujemy, że jest postępowanie dotyczące sfałszowania około 20 kart zgonu. W tym szpitalu ja mam zarażenie, że zupełnie nic nie funkcjonowało dobrze – stwierdził dziennikarz Zero.pl. 

Szpital Południowy. „Procedury były wykonywane w sposób wadliwy”

Afera wokół Szpitala Południowego wybuchła po publikacjach Zero.pl. Patryk Słowik oraz Jakub Styczyński opisali kulisy działania tamtejszego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, którym kierował Dawid Kacprzyk. Młody lekarz – bez ukończonej specjalizacji – odpowiadał za zdrowie i życie osób trafiających do placówki. Na SOR-ze specjalnymi przywilejami miały cieszyć się osoby związane z Koalicją Obywatelską.

Reklama
Reklama

Szczegóły pracy w Szpitalu Południowym ujawnił we wtorkowej „Godzinie Zero” dr Emil Jędrzejewski.

– Pacjenci przyjęci na SOR umierali niezaopiekowani, pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach i wykonywali im tomografię, żeby coś markować. Każdy przypadek śmierci na SORze powinien być przeanalizowany – stwierdził były ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego. To on informował Rafała Trzaskowskiego o nieprawidłowościach, a kilkanaście tygodni później stracił pracę. 

Przewodnik po aferze w Szpitalu Południowym. O co chodzi w sprawie Dawida Kacprzyka?

Gość Kanału Zero powiedział o skutkach, jakie w jego ocenie miało zatrudnienie w szpitalu na stanowisku szefa SOR-u młodego lekarza, 28-letniego Dawida Kacprzyka.– Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania – skwitował i dodał: Procedury były wykonywane w sposób wadliwy.

Reklama
Reklama